strona: 37        
<< poprzednia | spis treści | następna >>


Tenis ziemny

Przegląd tenisowy - luty


Emocje związane z Australian Open opadły. Po wielkoszlemowych zwycięstwach Rogera Federera i Amelie Mauresmo wszystko zaczęło toczyć się zwyczajnym rytmem. Teraz zawodnicy i zawodniczki przenieśli się już na półkulę północną. Tam, z powodu zimna i wciąż zalegającego śniegu, turnieje nie odbywają się na kortach, lecz w specjalnie przygotowanych do tego halach.

Najważniejszą imprezą tenisową zorganizowaną na terenie Polski był wrocławski challenger KGHM Emax Polish Indoors. Z biało-czerwonych w pierwszej rundzie zameldowali się między innymi: Adam Chadaj, Marcin Matkowski, Michał Przysiężny, Łukasz Kubot i Mariusz Fyrstenberg. Już w pierwszej rundzie doszło do dwóch ciekawych pojedynków. W pierwszym z nich rozstawiony z jedynką obrońca tytułu Czech Robin Vik przegrał ze swoim rodakiem, Michalem Tabarą 7-6, 4-6, 2-6. W drugim zmierzyli się dwaj nasi reprezentanci – Kubot i Fyrstenberg. W glorii zwycięzcy kort opuszczał ten pierwszy. Oprócz niego z Polaków do drugiej rundy awansował Przysiężny, a w grze deblowej od mocnego uderzenia zaczęli „Frytka” i „Matka”. W kolejnej rundzie singla odnieśliśmy połowiczny sukces. Mistrz Polski musiał uznać wyższość Francuza Mahuta. Drugi z naszych reprezentantów udanie przebrnął przez drugą i trzecią rundę. Zatrzymał się dopiero w półfinale, gdzie uległ znanemu Czechowi Tomasowi Żibowi. Pogromca Polaka w finale stanął przeciw swemu rodakowi Lukasowi Dlouhemu. Po zaciętej trzysetowej walce ostatecznie najlepszy okazał się ten drugi. Pociechą dla nas jest półfinał Kubota oraz wygrana naszego eksportowego debla Fyrstenberg – Matkowski.

Pierwszym z turniejów, w którym o punkty w rankingu rywalizowały panie, odbył się w stolicy Japonii. Rozgrywki zostały zdominowane przez Rosjanki. Komplet czterech tenisistek z tego kraju dotarł do ćwierćfinału. Tam przegrała tylko Maria Kirilenko. Jej rywalka, Szwajcarka Martina Hingis w meczu o finał zmierzyła się z osiemnastoletnią królową trawy Marią Szarapową. Pojedynek kreowany na wielki hit okazał się popisem jednej aktorki. Zwyciężczyni Wimbledonu ustępowała przeciwniczce w każdym elemencie. Nie miała nic do powiedzenia i zasłużenie przegrała. Drugi półfinał dla odmiany był bardzo zacięty. Olbrzymią wolę walki pokazała zarówno Jelena Dementiewa, jak i Anastazja Myskina. Ostatecznie po długiej, wyczerpującej trzysetowej grze zwyciężyła ta pierwsza. Teoretycznie finał powinien zakończyć łatwą wygraną Szwajcarki, która niezbyt się zmęczyła półfinałem. Kort obnażył jednak wszystkie jej braki. Hingis praktycznie nie istniała. Uległa Dementiewej 2-6, 0-6.

Niemniej ciekawie było w Paryżu. Nas ten turniej interesował głównie z powodu udziału w nim Marty Domachowskiej oraz deblistek Klaudii Jans i Alicji Rosolskiej. Polki nie osiągnęły wielkich wyników. Singlistka już w pierwszej rundzie przegrała z Francuzką Tatianą Golovin. W deblu w parze z Włoszką Robertą Vinci powtórzyła swoje indywidualne osiągnięcie. Jej głos podzieliły Jans i Rosolska, ulegając francusko-tunezyjskiej parze: Cohen-AloroSfar 6-4, 5-7, 2-6. Im dalej w turniej, tym bardziej cieszyli się miejscowi. Na najwyższym szczeblu doszło do aż trzech pojedynków między zawodniczkami z kraju gospodarzy. Wewnętrzną sprawą Francji okazał wielki także finał, w którym zmierzyły się Amelie Mauresmo i Mary Pierce. W meczu paryskiej jedynki i dwójki zwyciężyła liderka rankingu WTA i umocniła się na prowadzeniu.

Nie był to ostatni turniej z udziałem Amelie. Pojawiła się także na rozgrywkach w Antwerpii, gdzie rozstawiono ją z numerem dwa. Jedynka przypadła gospodyni Kim Clijsters. W Belgii pojawiły się także Polki, minimalnie poprawiając wyniki ze stolicy Francji. Klaudia Jans w parze z Czeszką Vladimirą Uhlirovą oraz para Rosolska – Domachowska zgodnie odpadły w pierwszej rundzie. Ta ostatnia indywidualnie wspięła się pietro wyżej, ale tam uległa Jelenie Dementiewej. Tokijska pogromczymi Hingis, wraz z rodaczką Pietrową i dwiema najwyżej rozstawionymi awansowała aż do półfinału. Tam obie reprezentantki Sbornej uległy swoim rywalkom – dwóm najwyżej rozstawionym w turnieju. W antwerpskim finale Mauresmo i Clijsters wielokrotnie pokazywały swój najlepszy tenis. Po pięknej grze w trzech setach zwyciężyła Francuzka.



Panowie lutowe zdobywanie punktów zainaugurowali w Delray Beach. Do ćwierćfinałów doszli między innymi Amerykanin Andre Agassi i Niemiec Tommy Haas. Pierwszy z nich przegrał z Hiszpanem Garcią-Lopezem, którego wszystkie braki w półfinale obnażył wspomniany Niemiec. W ostatnim meczu jego rywalem okazał się reprezentant Belgii Xavier Malisse. Walka o pierwsze miejsce toczyła się do ostatniej kropli potu. Po zakończonym tie-breakiem trzecim secie krajan Borisa Beckera mógł odetchnąć z ulgą i cieszyć się z pierwszej wygranej od dłuższego czasu. Wynik finału to 6-3, 3-6, 7-6. Trzech Hiszpanów i dwóch Argentyńczyków znalazło się wśród ćwierćfinalistów rozgrywek w Buenos Aires. Doszło tam do dwóch bratobójczych pojedynków. W parze argentyńskiej spotkali się Jose Acasuso i Agustin Calleri, a w iberyjskim Ruben Ramirez Hidalgo i Carlos Moya. Na swoją korzyść rozstrzygnęli ją ci drudzy. W półfinale Moya po raz kolejny zmierzył się z krajanem, tym razem ze słynniejszym Juanem Carlosem Ferrero. Po przegranym pierwszym secie, zwyciężył w dwóch następnych i awansował do finału, w którym natknął się na Włocha Filippo Volondarego, pogromcę reprezentanta gospodarzy. Europejczycy stoczyli ciężki bój o triumf. Przedstawiciel Półwyspu Apenińskiego przez długi czas nie ustępował słynniejszemu rywalowi. O zwycięstwie w pierwszym secie zadecydował tie-break, a wygrał go Hiszpan. W drugim Moyi wreszcie udało się przełamać serwis Włocha. Dzięki temu zwyciężył w nim i wygrał argentyński turniej.

Ci, co nie pojechali do Argentyny, zawitali do Stanów Zjednoczonych. Tam faworyt był jeden, a nazywał się Andy Roddick. Po ćwierćfinałowym zwycięstwie nad Niemcem Bjoernem Phauem naprzeciw niego stanął Brytyjczyk Andy Murray. Tego słynny Amerykanin też miał odprawić z kwitkiem. Nazwisko jednak nie gra. Po pasjonującym widowisku 7-5, 7-5 lepszy okazał się Europejczyk, któremu w finale przyszło zmierzyć się ze słynnym Australijczykiem Lleytonem Hewittem. Mecz ten miał dziwny przebieg. Pierwszy set zdecydowanie zdominował Hewitt. Drugi natomiast Australijczyk łatwo oddał Brytyjczykowi. Do rozstrzygnięcia trzeciego zawodnicy potrzebowali tie-breaka. Ostatnią piłkę wygrał Anglik i to on wyjeżdżał ze Stanów w glorii triumfatora.

Jedyny rozegrany w lutym europejski turniej mężczyzn odbył się w hali w Zagrzebiu. Od początku jak burza szedł kapitan zwycięzców Pucharu Daviesa, Ivan Ljubicić. W ćwierćfinale, oprócz niego, z Chorwatów znalazł się także Ivo Karlović. Olbrzym po pasjonującej grze i dwóch tie-breakach przegrał z Austriakiem Stefanem Koubkiem. Natomiast następcy Gorana Ivanisevicia udało się pokonać Rosjanina Michaiła Jużnego. W półfinale, mimo problemów w pierwszej partii, uporał się z Serbem Novakiem Djokoviciem. W najważniejszym meczu jego oponentem był pogromca Karlovicia, Ljubicić miał więc podwójną motywację do wygrania tego spotkania: pomścić kolegę z reprezentacji i zwyciężyć przed własną publicznością. Jak postanowił, tak zrobił. W miarę wyrównany pojedynek zakończył się rezultatem 6-4, 6-3.

Luty trzeba uznać przede wszystkim za miesiąc Amelie Mauresmo. Francuzka, po zwycięstwach w Paryżu i Antwerpii staje się powoli poważną kandydatką do wygranej w czerwcowym Rolland Garros. Jeśli chodzi o turnieje męski, to my cieszymy się z postawy Mariusza Fyrstenberga i Marcina Matkowskiego. Po półfinale Australian Open i domowym zwycięstwie ponownie zaczynają marsz w górę rankingu par deblowych. Cieszy także powrót do dobrej formy Amerykanina Roddicka oraz Hiszpanów Ferrero Moyi. Kto wie, może któremuś z nich uda się zastąpić dziewiętnastoletniego Rafaela Nadala, któremu z powodu kontuzji grozi zakończenie kariery. Za bardzo pozytywne zjawisko należy uznać zwycięstwo Andy’ego Murraya. Być może jesteśmy świadkami nowej gwiazdy brytyjskiego tenisa. Kto wie, może właśnie on spełni odwieczne życzenia londyńczyków i zwycięży w nieoficjalnych mistrzostwach świata kortów trawiastych.


Autor: Łukasz "Legionista" Koszewski

Skomentuj na forum >>



Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie tekstów czy grafiki jest zabronione!
Copyright: @-SPORT - 2006 - magazyn sportowy.

<< poprzednia | spis treści | następna >>