|
Tenis ziemny
Przegląd tenisowy - luty
Emocje związane z
Australian Open opadły. Po wielkoszlemowych zwycięstwach Rogera Federera i
Amelie Mauresmo wszystko zaczęło toczyć się zwyczajnym rytmem. Teraz zawodnicy
i zawodniczki przenieśli się już na półkulę północną. Tam, z powodu zimna i
wciąż zalegającego śniegu, turnieje nie odbywają się na kortach, lecz w
specjalnie przygotowanych do tego halach.
Najważniejszą imprezą tenisową zorganizowaną na terenie
Polski był wrocławski challenger KGHM Emax Polish Indoors. Z biało-czerwonych w
pierwszej rundzie zameldowali się między innymi: Adam Chadaj, Marcin Matkowski,
Michał Przysiężny, Łukasz Kubot i Mariusz Fyrstenberg. Już w pierwszej rundzie doszło do dwóch ciekawych
pojedynków. W pierwszym z nich rozstawiony z jedynką obrońca tytułu Czech Robin
Vik przegrał ze swoim rodakiem,
Michalem Tabarą 7-6, 4-6, 2-6. W
drugim zmierzyli się dwaj nasi reprezentanci – Kubot i Fyrstenberg. W glorii
zwycięzcy kort opuszczał ten pierwszy. Oprócz niego z Polaków do drugiej rundy
awansował Przysiężny, a w grze deblowej od mocnego uderzenia zaczęli „Frytka” i
„Matka”. W kolejnej rundzie singla odnieśliśmy połowiczny sukces. Mistrz Polski
musiał uznać wyższość Francuza Mahuta.
Drugi z naszych reprezentantów udanie przebrnął przez drugą i trzecią rundę.
Zatrzymał się dopiero w półfinale, gdzie uległ znanemu Czechowi Tomasowi Żibowi. Pogromca Polaka w finale stanął
przeciw swemu rodakowi Lukasowi Dlouhemu.
Po zaciętej trzysetowej walce ostatecznie najlepszy okazał się ten drugi.
Pociechą dla nas jest półfinał Kubota oraz wygrana naszego eksportowego debla
Fyrstenberg – Matkowski.
Pierwszym z turniejów, w którym o punkty w rankingu
rywalizowały panie, odbył się w stolicy Japonii. Rozgrywki zostały zdominowane
przez Rosjanki. Komplet czterech tenisistek z tego kraju dotarł do
ćwierćfinału. Tam przegrała tylko Maria Kirilenko.
Jej rywalka, Szwajcarka Martina Hingis
w meczu o finał zmierzyła się z osiemnastoletnią królową trawy Marią Szarapową. Pojedynek kreowany na wielki
hit okazał się popisem jednej aktorki. Zwyciężczyni Wimbledonu ustępowała
przeciwniczce w każdym elemencie. Nie miała nic do powiedzenia i zasłużenie
przegrała. Drugi półfinał dla odmiany był bardzo zacięty. Olbrzymią wolę walki
pokazała zarówno Jelena Dementiewa,
jak i Anastazja Myskina. Ostatecznie
po długiej, wyczerpującej trzysetowej grze zwyciężyła ta pierwsza. Teoretycznie
finał powinien zakończyć łatwą wygraną Szwajcarki, która niezbyt się zmęczyła
półfinałem. Kort obnażył jednak wszystkie jej braki. Hingis praktycznie nie istniała.
Uległa Dementiewej 2-6, 0-6.
Niemniej ciekawie było w Paryżu. Nas ten turniej
interesował głównie z powodu udziału w nim Marty Domachowskiej oraz deblistek Klaudii Jans i Alicji Rosolskiej.
Polki nie osiągnęły wielkich wyników. Singlistka już w pierwszej rundzie
przegrała z Francuzką Tatianą Golovin.
W deblu w parze z Włoszką Robertą Vinci
powtórzyła swoje indywidualne osiągnięcie. Jej głos podzieliły Jans i Rosolska,
ulegając francusko-tunezyjskiej parze: Cohen-Aloro
– Sfar 6-4, 5-7, 2-6. Im dalej w
turniej, tym bardziej cieszyli się miejscowi. Na najwyższym szczeblu doszło do
aż trzech pojedynków między zawodniczkami z kraju gospodarzy. Wewnętrzną sprawą
Francji okazał wielki także finał, w którym zmierzyły się Amelie Mauresmo i Mary Pierce. W meczu paryskiej jedynki i dwójki zwyciężyła liderka
rankingu WTA i umocniła się na prowadzeniu.
Nie był to ostatni turniej z udziałem Amelie. Pojawiła się
także na rozgrywkach w Antwerpii, gdzie rozstawiono ją z numerem dwa. Jedynka
przypadła gospodyni Kim Clijsters. W Belgii pojawiły się także Polki,
minimalnie poprawiając wyniki ze stolicy Francji. Klaudia Jans w parze z
Czeszką Vladimirą Uhlirovą oraz para
Rosolska – Domachowska zgodnie odpadły w pierwszej rundzie. Ta ostatnia
indywidualnie wspięła się pietro wyżej, ale tam uległa Jelenie Dementiewej.
Tokijska pogromczymi Hingis, wraz z rodaczką Pietrową i dwiema najwyżej rozstawionymi awansowała aż do
półfinału. Tam obie reprezentantki Sbornej uległy swoim rywalkom – dwóm
najwyżej rozstawionym w turnieju. W antwerpskim finale Mauresmo i Clijsters
wielokrotnie pokazywały swój najlepszy tenis. Po pięknej grze w trzech setach
zwyciężyła Francuzka.
|
|
Panowie lutowe zdobywanie punktów zainaugurowali w Delray
Beach. Do ćwierćfinałów doszli między innymi Amerykanin Andre Agassi i Niemiec Tommy Haas. Pierwszy z nich przegrał z
Hiszpanem Garcią-Lopezem, którego
wszystkie braki w półfinale obnażył wspomniany Niemiec. W ostatnim meczu jego
rywalem okazał się reprezentant Belgii Xavier Malisse. Walka o pierwsze miejsce toczyła się do ostatniej kropli
potu. Po zakończonym tie-breakiem trzecim secie krajan Borisa Beckera mógł odetchnąć z ulgą i cieszyć
się z pierwszej wygranej od dłuższego czasu. Wynik finału to 6-3, 3-6, 7-6. Trzech Hiszpanów i dwóch Argentyńczyków znalazło się wśród
ćwierćfinalistów rozgrywek w Buenos Aires. Doszło tam do dwóch bratobójczych
pojedynków. W parze argentyńskiej spotkali się Jose Acasuso i Agustin Calleri,
a w iberyjskim Ruben Ramirez Hidalgo i Carlos Moya. Na swoją korzyść rozstrzygnęli ją ci drudzy. W półfinale Moya
po raz kolejny zmierzył się z krajanem, tym razem ze słynniejszym Juanem
Carlosem Ferrero. Po przegranym
pierwszym secie, zwyciężył w dwóch następnych i awansował do finału, w którym
natknął się na Włocha Filippo Volondarego, pogromcę reprezentanta gospodarzy.
Europejczycy stoczyli ciężki bój o triumf. Przedstawiciel Półwyspu Apenińskiego
przez długi czas nie ustępował słynniejszemu rywalowi. O zwycięstwie w
pierwszym secie zadecydował tie-break, a wygrał go Hiszpan. W drugim Moyi wreszcie
udało się przełamać serwis Włocha. Dzięki temu zwyciężył w nim i wygrał
argentyński turniej.
Ci, co nie pojechali do Argentyny, zawitali do Stanów
Zjednoczonych. Tam faworyt był jeden, a nazywał się Andy Roddick. Po ćwierćfinałowym zwycięstwie nad Niemcem Bjoernem Phauem naprzeciw niego stanął
Brytyjczyk Andy Murray. Tego słynny
Amerykanin też miał odprawić z kwitkiem. Nazwisko jednak nie gra. Po
pasjonującym widowisku 7-5, 7-5 lepszy okazał się Europejczyk, któremu w finale
przyszło zmierzyć się ze słynnym Australijczykiem Lleytonem Hewittem. Mecz ten miał dziwny
przebieg. Pierwszy set zdecydowanie zdominował Hewitt. Drugi natomiast
Australijczyk łatwo oddał Brytyjczykowi. Do rozstrzygnięcia trzeciego zawodnicy
potrzebowali tie-breaka. Ostatnią piłkę wygrał Anglik i to on wyjeżdżał ze
Stanów w glorii triumfatora.
Jedyny rozegrany w lutym europejski turniej mężczyzn odbył
się w hali w Zagrzebiu. Od początku jak burza szedł kapitan zwycięzców Pucharu
Daviesa, Ivan Ljubicić. W
ćwierćfinale, oprócz niego, z Chorwatów znalazł się także Ivo Karlović. Olbrzym po pasjonującej grze
i dwóch tie-breakach przegrał z Austriakiem Stefanem Koubkiem. Natomiast następcy Gorana Ivanisevicia udało się pokonać Rosjanina Michaiła Jużnego. W półfinale, mimo problemów w
pierwszej partii, uporał się z Serbem Novakiem Djokoviciem. W najważniejszym meczu jego oponentem był pogromca
Karlovicia, Ljubicić miał więc podwójną motywację do wygrania tego spotkania:
pomścić kolegę z reprezentacji i zwyciężyć przed własną publicznością. Jak
postanowił, tak zrobił. W miarę wyrównany pojedynek zakończył się rezultatem
6-4, 6-3.
Luty trzeba uznać przede wszystkim za miesiąc Amelie
Mauresmo. Francuzka, po zwycięstwach w Paryżu i Antwerpii staje się powoli
poważną kandydatką do wygranej w czerwcowym Rolland Garros. Jeśli chodzi o
turnieje męski, to my cieszymy się z postawy Mariusza Fyrstenberga i Marcina
Matkowskiego. Po półfinale Australian Open i domowym zwycięstwie ponownie
zaczynają marsz w górę rankingu par deblowych. Cieszy także powrót do dobrej
formy Amerykanina Roddicka oraz Hiszpanów Ferrero Moyi. Kto wie, może któremuś
z nich uda się zastąpić dziewiętnastoletniego Rafaela Nadala, któremu z powodu kontuzji grozi zakończenie kariery. Za
bardzo pozytywne zjawisko należy uznać zwycięstwo Andy’ego Murraya. Być może
jesteśmy świadkami nowej gwiazdy brytyjskiego tenisa. Kto wie, może właśnie on
spełni odwieczne życzenia londyńczyków i zwycięży w nieoficjalnych
mistrzostwach świata kortów trawiastych.
Autor: Łukasz "Legionista" Koszewski
Skomentuj
na forum >>
| |