strona: 35        
<< poprzednia | spis treści | następna >>


Siatkówka

Ćwierćfinał LM: Porażka w Salonikach


Bardzo dobra passa Skry Bełchatów w Lidze Mistrzów chyba powoli się kończy. Mistrzowie Polski przegrali na wyjeździe z Iraklisem Saloniki 0:3 i zdobyli zaledwie 58 punktów. W tej sytuacji awans naszych zawodników do Final Four staje się niemal niemożliwy.

Pierwszy punkt meczu zdobyli blokiem goście. Potem nie było już tak kolorowo. Zawodnicy Iraklisu zdobyli kilka punktów z rzędu, a Bełchatowianom  udało się ich dogonić dopiero po paru chwilach. Nie na długo niestety nastąpił okres wyrównanej gry. Na pierwszą przerwę techniczną Polacy schodzili ze spuszczonymi głowami – przegrywali czterema punktami. Nie tego spodziewali się oni i ich kibice. Wprawdzie dzięki świetnym zagrywkom Maciejewicza stan seta wyrównał się, ale było to wszystko, na co było stać zawodników Skry. Pierwszy set zakończył się wygraną Greków do 22 i nikłymi nadziejami na odrodzenie Polaków.

Początek drugiego seta i prowadzenie gości dwoma punktami sprawiło, że wśród kibiców i samych zawodników Skry pojawiła się nadzieja na odwrócenie losów meczu. Niestety, okazała się ona płonna. Po chwili było już po cztery i zawodnicy Iraklisu zaczynali przejmować inicjatywę. Do przerwy technicznej zdobyli cztery punkty, podczas gdy Polacy uciułali ledwo dwa.



Znakomita gra gospodarzy i szkolne błędy Bełchatowian wyprowadziły tych pierwszych na prowadzenie 14:11. Mistrzowie Polski grali tragicznie, bez wiary w zwycięstwo, co wykorzystywali Grecy. W rezultacie przegrywaliśmy już siedmioma punktami – 20:13. Pewni swego gospodarze grali na luzie. Świetnie spisujący się Kravarik zepsuł zagrywkę, ale po chwili to samo zrobił Witalij Kiktyev, kończąc seta, którego Skra przegrała do 19. Zawodnicy mistrza Polski przestali myśleć o zwycięstwie – chcieli już tylko wyjść z tej konfrontacji z twarzą.

Trzecia partia rozpoczęła się od mocnego uderzenia uskrzydlonych łatwym zwycięstwem w poprzednich odsłonach gospodarzy. Prowadzili 3:1, a po chwili było już 8:6 i przerwa techniczna. Po błędzie serwisowym Winiara i efektownym ataku Cernica przewaga powiększyła się do czterech oczek (12:8). Taka sytuacja utrzymywała się do końca seta i meczu. Gospodarze systematycznie powiększali swoje prowadzenie, a goście rozpaczliwie się bronili. Nie pomogły nawet zagrywki Maciejewicza, które przerwał z drugiej piłki Lloy Ball. Zawodnicy Iraklisu byli o niebo lepsi od Skry w każdym elemencie. Wychodziło im wszystko – od ryzykownych zagrywek po trudne obrony. Gra Polaków była obrazem nędzy i rozpaczy. Nic dziwnego, że przegrali ostatniego seta do 17 i cały mecz 0:3.

Mistrzowie Polski musieliby dokonać cudu, aby dostać się do kolejnej Final Four Ligi Mistrzów. Z taką gra, jaka prezentowali w środę, nie mają czego szukać na europejskich boiskach. W naszym zespole swoje zadanie wykonał dobrze tylko Mariusz Wlazły, a i jemu zdarzały się błędy. Bełchatowianie przegrali głównie przez błędy własne – zły odbiór i niewykorzystane kontry były ich piętą Achillesową. Są jeszcze małe szanse na awans Skry do czołowej czwórki Europy. Aby pokonać Iraklis, mogliby średnio w secie oddać im tylko po 19 punktów. Będzie to bardzo trudne, żeby nie powiedzieć niewykonalne. Nie można jednak z góry skazywać naszych zawodników na porażkę. Może klęska na wyjeździe zmobilizuje ich do dalszej pracy i w rewanżu zobaczymy inną, odmienioną Skrę? Miejmy nadzieję, że tak. W siatkówce przecież też zdarzają się cuda.


Autor: Zosia Górna

Skomentuj na forum >>



Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie tekstów czy grafiki jest zabronione!
Copyright: @-SPORT - 2006 - magazyn sportowy.

<< poprzednia | spis treści | następna >>