strona: 34        
<< poprzednia | spis treści | następna >>


Siatkówka

Skra w ćwierćfinale!


Skra Bełchatów znowu gromi. Tym razem pokonała u siebie Noliko Maaseik w 1/8 finału siatkarskiej Ligi Mistrzów. Siatkarze wykonali więc połowę zadania, bowiem aby zakwalifikować się do kolejnego etapu zmagań muszą oni pokonać Belgów także na wyjeździe. W fazie grupowej tych rozgrywek Polacy spisali się znakomicie, pokonując m. in. słynny Lokomotiw Biełgorod. Jednak przed tym spotkaniem fani bełchatowian mieli się czym martwić. Andrzej Stelmach i Michał Winiarski zachorowali i ich występ stał pod znakiem zapytania. Jakby tego było mało, podopieczni Ireneusza Mazura nie spisywali się najlepiej w meczach Polskiej Ligi Siatkówki – przegrali z Jastrzębskim Węglem i Wkręt–Metem Częstochowa. Nadzieje, jak również obawy polskich kibiców, były wielkie.

Gospodarze rozpoczęli mecz bardzo nerwowo. Widać było, że czują oni presję gry w tak ważnym spotkaniu. Belgowie wykorzystali ich niepewność i niemal od razu zdobyli dwa pierwsze punkty. Zawodnicy Skry wyszli jednak z odrętwienia i na pierwszą przerwę techniczną schodzili, prowadząc 8:6. Po chwili zdobyli oni jeszcze 3 punkty, podczas gdy goście uciułali jedno oczko. W naszej drużynie znakomicie funkcjonowały blok i obrona. Dzięki temu zawodnicy mistrza Polski po drugiej przerwie technicznej mieli przewagę pięciu punktów i nic nie wskazywało na to, by mieli ją roztrwonić. Przy stanie 23:16 wspaniałym blokiem popisał się Robert Szczerbaniuk. Gospodarze mieli więc do wykorzystania w najgorszym razie osiem piłek setowych. Potrzebowali tylko jednej. Skra zakończyła tego seta efektownym blokiem i wygrała 25:16. To był prawdziwy siatkarski nokaut.

Początek drugiej partii zaczął się niemal identycznie jak pierwszej, od prowadzenia gości 2:0. Po chwili było już 2:2 po skutecznym podwójnym bloku Polaków. Do stanu 5:5 walka była wyrównana. Później Polacy odskoczyli przeciwnikom na dwa punkty i systematycznie powiększali swoją przewagę. Na druga przerwę techniczną schodzili w dużo lepszych humorach niż przeciwnicy – wygrywali 16:9. Po czasie Skra zdobyła dwa punkty, a Noliko trzy.
Prowadzenie mistrza Polski stopniało więc do sześciu punktów, chwilę potem było już 19:15. Widać było, że podopieczni Ireneusza Mazura zbyt szybko poczuli się zwycięzcami drugiej odsłony. Trener nie czekał długo i poprosił o przerwę dla swojego zespołu. Na niewiele się to zdało, Bełchatowianie pozwolili gościom zniwelować przewagę do czterech oczek. Zrobiło się nerwowo. W tym momencie do akcji wkroczył Michał Winiarski, który przy stanie 22:19 bardzo mocno zaatakował z szóstej strefy. Wybiło to Belgów z rytmu – po aucie przy prostym ataku sami doprowadzili do setbola dla gospodarzy. Pod siatkę został wprowadzony Witalij Kiktyev. Zmiana okazała się bardzo dobra, zawodnik Skry zablokował krótką piłkę przeciwnika i zawodnicy mistrza Polski mogli cieszyć się z wysokiego zwycięstwa w drugim secie - 25:19. Polscy kibice zaczęli realnie myśleć o łatwej wygranej swojego zespołu w trzech setach.

W trzeciej odsłonie od początku toczyła się zacięta walka punkt za punkt. Po dobrym ataku Mariusza Wlazłego Polacy wyszli na prowadzenie 8:7. Podwyższyli je do dwóch punktów, jednak nie udało im się odskoczyć od rywali tak, jak w poprzednich partiach. Gra punkt za punkt toczyła się aż do stanu po 21. Wtedy Belgowie zdobyli dwa oczka z rzędu i uwierzyli, że mogą pokonać bełchatowian. Polacy w krótkim czasie odrobili straty, ale nie zdołali odwrócić losów trzeciej partii. Skra po ataku Winiarskiego w taśmę zakończyła ją, mając na koncie 24 punkty.

Wygrana w trzecim secie przywróciła gościom pewność siebie, co było widać od początku czwartej odsłony. Wyszli na dwupunktowe prowadzenie i kontrolowali grę. Zawodnicy Skry, mimo że świetnie spisywali się w obronie nie umieli wykorzystywać kontr. Doprowadzili wprawdzie do remisu, a nawet wyszli na prowadzenie 13:11, ale chwilę potem było już 16:15 dla Noliko. Jednak Polacy pokazali charakter. W końcówce seta wyszli na prowadzenie, którego nie oddali już do jego końca. Po efektownym bloku Radosława Wnuka mieli na swoim koncie 22 oczka, podczas gdy ich rywale zaledwie 19. Skra odzyskała skuteczność z pierwszych dwóch setów. Zawodnicy mistrza Polski wygrali czwartą partię do 22 i cały mecz 3:1.

Skra Bełchatów – Noliko Maaseik 3:1 (25:16; 25:19; 24:26; 25:22)

* * *


Siatkarski mistrz Polski z Bełchatowa pokonał 3:2 Noliko Maseeik w rewanżowym meczu pierwszej rundy fazy play-off Ligi Mistrzów. Ponieważ w pierwszym spotkaniu Skra wygrała 3:1, aby dostać się do czołowej szóstki Europy potrzebowała tylko ugrania dwóch setów. Bełchatowianie osiągnęli ten cel bez większych problemów.



Pierwszy set rozpoczął się dla Belgów nieco nerwowo. Widać było, że gospodarze chcą za wszelką cenę wygrać u siebie rewanżowe spotkanie w Lidze Mistrzów. Tym bardziej, że na trybunach wspierała ich cała rzesza kibiców. Niewiele to jednak pomogło, gdy na zagrywkę wszedł Mariusz Wlazły. Jego dwa asy wyprowadziły gości na prowadzenie 3:1. Do stanu 6:5 toczyła się walka punkt za punkt. Potem, głównie dzięki błędom zawodników Noliko, Polacy odskoczyli na cztery punkty. Bełchatowianie za szybko uwierzyli, że pierwszy set jest już wygrany, rozluźnili się i po chwili ich prowadzenie zmalało do jednego oczka. Gospodarze wyraźnie przyspieszyli – wspaniałe ataki van Dijka i Horstinka zapewniły ich drużynie trzypunktowe prowadzenie. Głównym problemem Skry było złe przyjęcie. Polacy nie kończyli też ataków. Szybko otrząsnęli się jednak i po obiciu belgijskiego bloku przez Wlazłego zdołali wyrównać. Ostatnie słowo należało do gości. Po dwóch skutecznych blokach i błędzie w odbiorze gospodarzy zawodnicy mistrza Polski wygrali tę partię do 21.

Od początku drugiego seta gra toczyła się punkt za punkt. Po pierwszej przerwie technicznej zablokowany został Szczerbaniuk, a Winiarski popełnił błąd – zrobiło się 11:7 dla Noliko. Przewaga gospodarzy szybko się powiększała – Belgowie kontrolowali grę. Przy stanie  18:13 na zagrywkę wszedł Paweł Maciejewicz. Tego, czego dokonał ten zawodnik, nikt się nie spodziewał. Jego niegroźnie wyglądające zagrywki siały spustoszenie w szeregach Noliko.  Gospodarze albo wcale ich nie przyjmowali, albo robili to bardzo źle. Tak więc Polacy mieli ułatwioną grę w obronie. Tym sposobem Skra doprowadziła do remisu po 19.  Niestety, Bełchatowianie nie potrafili zrobić nic więcej w tym secie. Musieli przełknąć gorzką pigułkę -  przegrali drugą partię do 23.  Wiara Belgów w wygraną w tym spotkaniu momentalnie odżyła.

Skra rozpoczęła trzecia odsłonę od błędu serwisowego Szczerbaniuka. Po chwili wyrównał Wnuk. Na pierwsza przerwę techniczną Bełchatowianie schodzili, prowadząc dwoma oczkami. Dzięki wspaniałemu atakowi Horstinka gospodarze wprawdzie wyrównali, ale mistrzowie Polski kontrolowali grę. Kilka ładnych ataków, efektownych bloków i na tablicy wyników widniało już czteropunktowe prowadzenie gości.
| Awans Skry!!! |
Podobnie jak w pierwszym secie, zawodnicy Skry rozluźnili się i pozwolili rywalom zbliżyć się do siebie, a nawet za sprawa świetnie grającego Horstinka doprowadzić do remisu po 19. Polacy jednak wiedzieli, o co grają – zwycięstwo w tym secie zapewniało im awans do kolejnej fazy rozgrywek Ligi Mistrzów. Bełchatowianie zmobilizowali się i po chwili prowadzili trzema punktami. Noliko nie wytrzymało napięcia i po skutecznym bloku na Stoykovie przegrało trzeciego seta do 20. Losy dwumeczu były rozstrzygnięte. Skra awansowała do kolejnej rundy fazy play-off Ligi Mistrzów, a uczyniła to w swoim debiucie w tych rozgrywkach. Na „polskiej” części trybun i przed telewizorami w całym kraju zapanowała ogromna radość.

W czwartej partii trener Skry, Ireneusz Mazur wystawił do gry drugą szóstkę, dając jej szansę zagrania w europejskich pucharach. Oba zespoły rozpoczęły na luzie. Pierwszy punkt zdobyli goście po efektownej kiwce Dobrowolskiego. Chwilę potem Szczerbaniuk pomylił się, serwując. Zrehabilitował się, skutecznie atakując i doprowadził do stanu 4:3. Gospodarze nie dawali za wygraną – chcieli chociaż wygrać to spotkanie, by zachować twarz. Skra kontrolowała jednak grę i po pierwszej przerwie technicznej prowadziła czterema punktami. Kilka błędów i efektownych ataków przeciwników i przewaga zmalała do zera. Ładne zbicie Maciejewicza i potrójny blok Polaków sprawiły, że Bełchatowianie znów wyszli na prowadzenie, tym razem skromne – 18:16. Nasi za bardzo się rozprężyli i po chwili przegrywali jednym oczkiem. Nasze liczne błędy dały gospodarzom kolejne cztery oczka. Było 23:19 dla Noliko. Sytuację próbował ratować fenomenalnie spisujący się w tym meczu Maciejewicz, zdobywając dwa punkty z ataku. To było niestety wszystko, na co było Skrę stać w tej, przegranej do 22, partii. Obie drużyny były już zmęczone początkowym napięciem i długą wymiana ciosów, a czekał je jeszcze tie–break.

Rozpoczął się on od prowadzenie gospodarzy. Wyrównał Szczerbaniuk po bloku na Paulidesie. W ciągu kilku minut Polacy zdobyli trzy kolejne punkty przy jednym ugranym oczku Belgów. Ci jednak wyrównali i podobnie jak w poprzednich partiach rozpoczęła się gra punkt za punkt. Przy stanie po 12 zabłysnął Chadała, sprytnie plasując piłkę na drugą stronę siatki. Po chwili atakiem popisał się Maciejewicz. Gospodarze próbowali się bronić, zdobyli nawet trzynasty punkt, ale ten set należał do zawodników Skry. Ostatni punkt zdobył Kiktyev, obijając blok Noliko. Skra wygrała tę partię 15:13 i cały mecz 3:2. 

Noliko Maaseik – Skra Bełchatów 2:3 (21:25; 25:23; 20:25; 25:22; 13:15)


Autor: Zosia Górna

Skomentuj na forum >>



Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie tekstów czy grafiki jest zabronione!
Copyright: @-SPORT - 2006 - magazyn sportowy.

<< poprzednia | spis treści | następna >>