|
Siatkówka
Skra w ćwierćfinale!
Skra Bełchatów znowu gromi. Tym
razem pokonała u siebie Noliko Maaseik w 1/8 finału
siatkarskiej Ligi Mistrzów. Siatkarze wykonali więc połowę zadania, bowiem aby
zakwalifikować się do kolejnego etapu zmagań muszą oni pokonać Belgów także na wyjeździe.
W fazie grupowej tych rozgrywek Polacy spisali się znakomicie, pokonując m. in.
słynny Lokomotiw Biełgorod. Jednak przed tym spotkaniem fani bełchatowian mieli
się czym martwić. Andrzej Stelmach i Michał Winiarski zachorowali i ich występ
stał pod znakiem zapytania. Jakby tego było mało, podopieczni Ireneusza Mazura
nie spisywali się najlepiej w meczach Polskiej Ligi Siatkówki – przegrali z
Jastrzębskim Węglem i Wkręt–Metem Częstochowa. Nadzieje, jak również obawy
polskich kibiców, były wielkie.
Gospodarze rozpoczęli mecz bardzo
nerwowo. Widać było, że czują oni presję gry w tak ważnym spotkaniu. Belgowie
wykorzystali ich niepewność i niemal od razu zdobyli dwa pierwsze punkty.
Zawodnicy Skry wyszli jednak z odrętwienia i na pierwszą przerwę techniczną
schodzili, prowadząc 8:6. Po chwili zdobyli oni jeszcze 3 punkty, podczas gdy
goście uciułali jedno oczko. W naszej drużynie znakomicie funkcjonowały blok i
obrona. Dzięki temu zawodnicy mistrza Polski po drugiej przerwie technicznej
mieli przewagę pięciu punktów i nic nie wskazywało na to, by mieli ją
roztrwonić. Przy stanie 23:16 wspaniałym blokiem popisał się Robert Szczerbaniuk.
Gospodarze mieli więc do wykorzystania w najgorszym razie osiem piłek setowych.
Potrzebowali tylko jednej. Skra zakończyła tego seta efektownym blokiem i
wygrała 25:16. To był prawdziwy siatkarski nokaut.
Początek drugiej partii zaczął
się niemal identycznie jak pierwszej, od prowadzenia gości 2:0. Po chwili było
już 2:2 po skutecznym podwójnym bloku Polaków. Do stanu 5:5 walka była
wyrównana. Później Polacy odskoczyli przeciwnikom na dwa punkty i
systematycznie powiększali swoją przewagę. Na druga przerwę techniczną
schodzili w dużo lepszych humorach niż przeciwnicy – wygrywali 16:9. Po czasie
Skra zdobyła dwa punkty, a Noliko trzy. Prowadzenie mistrza Polski stopniało
więc do sześciu punktów, chwilę potem było już 19:15. Widać było, że
podopieczni Ireneusza Mazura zbyt szybko poczuli się zwycięzcami drugiej
odsłony. Trener nie czekał długo i poprosił o przerwę dla swojego zespołu. Na
niewiele się to zdało, Bełchatowianie pozwolili gościom zniwelować przewagę do
czterech oczek. Zrobiło się nerwowo. W tym momencie do akcji wkroczył Michał Winiarski,
który przy stanie 22:19 bardzo mocno zaatakował z szóstej strefy. Wybiło to
Belgów z rytmu – po aucie przy prostym ataku sami doprowadzili do setbola dla
gospodarzy. Pod siatkę został wprowadzony Witalij Kiktyev. Zmiana
okazała się bardzo dobra, zawodnik Skry zablokował krótką piłkę przeciwnika i
zawodnicy mistrza Polski mogli cieszyć się z wysokiego zwycięstwa w drugim
secie - 25:19. Polscy kibice zaczęli realnie myśleć o łatwej wygranej swojego
zespołu w trzech setach.
W trzeciej odsłonie od początku
toczyła się zacięta walka punkt za punkt. Po dobrym ataku Mariusza Wlazłego
Polacy wyszli na prowadzenie 8:7. Podwyższyli je do dwóch punktów, jednak nie
udało im się odskoczyć od rywali tak, jak w poprzednich partiach. Gra punkt za
punkt toczyła się aż do stanu po 21. Wtedy Belgowie zdobyli dwa oczka z rzędu i
uwierzyli, że mogą pokonać bełchatowian. Polacy w krótkim czasie odrobili
straty, ale nie zdołali odwrócić losów trzeciej partii. Skra po ataku
Winiarskiego w taśmę zakończyła ją, mając na koncie 24 punkty.
Wygrana w trzecim secie
przywróciła gościom pewność siebie, co było widać od początku czwartej odsłony.
Wyszli na dwupunktowe prowadzenie i kontrolowali grę. Zawodnicy Skry, mimo że
świetnie spisywali się w obronie nie umieli wykorzystywać kontr. Doprowadzili
wprawdzie do remisu, a nawet wyszli na prowadzenie 13:11, ale chwilę potem było
już 16:15 dla Noliko. Jednak Polacy pokazali charakter. W końcówce seta wyszli
na prowadzenie, którego nie oddali już do jego końca. Po efektownym bloku
Radosława Wnuka mieli na swoim koncie 22 oczka, podczas gdy ich rywale
zaledwie 19. Skra odzyskała skuteczność z pierwszych dwóch setów. Zawodnicy
mistrza Polski wygrali czwartą partię do 22 i cały mecz 3:1.
Skra Bełchatów – Noliko Maaseik 3:1 (25:16; 25:19; 24:26; 25:22)
* * *
Siatkarski mistrz Polski z Bełchatowa pokonał 3:2 Noliko
Maseeik w rewanżowym meczu pierwszej rundy fazy play-off Ligi Mistrzów. Ponieważ w pierwszym
spotkaniu Skra wygrała 3:1, aby dostać się do czołowej szóstki Europy potrzebowała tylko ugrania dwóch setów.
Bełchatowianie osiągnęli ten cel bez większych problemów.
|
|
Pierwszy set rozpoczął się dla Belgów nieco nerwowo. Widać
było, że gospodarze chcą za wszelką cenę wygrać u siebie rewanżowe spotkanie w
Lidze Mistrzów. Tym bardziej, że na trybunach wspierała ich cała rzesza
kibiców. Niewiele to jednak pomogło, gdy na zagrywkę wszedł Mariusz Wlazły.
Jego dwa asy wyprowadziły gości na prowadzenie 3:1. Do stanu 6:5 toczyła się
walka punkt za punkt. Potem, głównie dzięki błędom zawodników Noliko, Polacy
odskoczyli na cztery punkty. Bełchatowianie za szybko uwierzyli, że pierwszy
set jest już wygrany, rozluźnili się i po chwili ich prowadzenie zmalało do
jednego oczka. Gospodarze wyraźnie przyspieszyli – wspaniałe ataki van Dijka
i Horstinka zapewniły ich drużynie trzypunktowe prowadzenie. Głównym
problemem Skry było złe przyjęcie. Polacy nie kończyli też ataków. Szybko
otrząsnęli się jednak i po obiciu belgijskiego bloku przez Wlazłego zdołali
wyrównać. Ostatnie słowo należało do gości. Po dwóch skutecznych blokach i
błędzie w odbiorze gospodarzy zawodnicy mistrza Polski wygrali tę partię do 21.
Od początku drugiego seta gra
toczyła się punkt za punkt. Po pierwszej przerwie technicznej zablokowany
został Szczerbaniuk, a Winiarski popełnił błąd – zrobiło się 11:7
dla Noliko. Przewaga gospodarzy szybko się powiększała – Belgowie kontrolowali
grę. Przy stanie 18:13 na zagrywkę
wszedł Paweł Maciejewicz. Tego, czego dokonał ten zawodnik, nikt się nie
spodziewał. Jego niegroźnie wyglądające zagrywki siały spustoszenie w szeregach
Noliko. Gospodarze albo wcale ich nie
przyjmowali, albo robili to bardzo źle. Tak więc Polacy mieli ułatwioną grę w
obronie. Tym sposobem Skra doprowadziła do remisu po 19. Niestety, Bełchatowianie nie potrafili
zrobić nic więcej w tym secie. Musieli przełknąć gorzką pigułkę - przegrali drugą partię do 23. Wiara Belgów w wygraną w tym spotkaniu
momentalnie odżyła.
Skra rozpoczęła trzecia odsłonę
od błędu serwisowego Szczerbaniuka. Po chwili wyrównał Wnuk. Na pierwsza
przerwę techniczną Bełchatowianie schodzili, prowadząc dwoma oczkami. Dzięki
wspaniałemu atakowi Horstinka gospodarze wprawdzie wyrównali, ale mistrzowie
Polski kontrolowali grę. Kilka ładnych ataków, efektownych bloków i na tablicy
wyników widniało już czteropunktowe prowadzenie gości.
|
|
| Awans Skry!!! | |
Podobnie jak w pierwszym
secie, zawodnicy Skry rozluźnili się i pozwolili rywalom zbliżyć się do siebie,
a nawet za sprawa świetnie grającego Horstinka doprowadzić do remisu po 19.
Polacy jednak wiedzieli, o co grają – zwycięstwo w tym secie zapewniało im
awans do kolejnej fazy rozgrywek Ligi Mistrzów. Bełchatowianie zmobilizowali
się i po chwili prowadzili trzema punktami. Noliko nie wytrzymało napięcia i po
skutecznym bloku na Stoykovie przegrało trzeciego seta do 20. Losy
dwumeczu były rozstrzygnięte. Skra awansowała do kolejnej rundy fazy play-off
Ligi Mistrzów, a uczyniła to w swoim debiucie w tych rozgrywkach. Na „polskiej”
części trybun i przed telewizorami w całym kraju zapanowała ogromna radość.
W czwartej partii trener Skry, Ireneusz Mazur wystawił do gry drugą szóstkę, dając jej szansę zagrania w
europejskich pucharach. Oba zespoły rozpoczęły na luzie. Pierwszy punkt zdobyli
goście po efektownej kiwce Dobrowolskiego. Chwilę potem Szczerbaniuk
pomylił się, serwując. Zrehabilitował się, skutecznie atakując i doprowadził do
stanu 4:3. Gospodarze nie dawali za wygraną – chcieli chociaż wygrać to
spotkanie, by zachować twarz. Skra kontrolowała jednak grę i po pierwszej
przerwie technicznej prowadziła czterema punktami. Kilka błędów i efektownych
ataków przeciwników i przewaga zmalała do zera. Ładne zbicie Maciejewicza i
potrójny blok Polaków sprawiły, że Bełchatowianie znów wyszli na prowadzenie,
tym razem skromne – 18:16. Nasi za bardzo się rozprężyli i po chwili
przegrywali jednym oczkiem. Nasze liczne błędy dały gospodarzom kolejne cztery
oczka. Było 23:19 dla Noliko. Sytuację próbował ratować fenomenalnie spisujący
się w tym meczu Maciejewicz, zdobywając dwa punkty z ataku. To było niestety
wszystko, na co było Skrę stać w tej, przegranej do 22, partii. Obie drużyny
były już zmęczone początkowym napięciem i długą wymiana ciosów, a czekał je
jeszcze tie–break.
Rozpoczął się on od prowadzenie
gospodarzy. Wyrównał Szczerbaniuk po bloku na Paulidesie. W ciągu kilku
minut Polacy zdobyli trzy kolejne punkty przy jednym ugranym oczku Belgów. Ci
jednak wyrównali i podobnie jak w poprzednich partiach rozpoczęła się gra punkt
za punkt. Przy stanie po 12 zabłysnął Chadała, sprytnie plasując piłkę
na drugą stronę siatki. Po chwili atakiem popisał się Maciejewicz. Gospodarze
próbowali się bronić, zdobyli nawet trzynasty punkt, ale ten set należał do
zawodników Skry. Ostatni punkt zdobył Kiktyev, obijając blok Noliko. Skra
wygrała tę partię 15:13 i cały mecz 3:2.
Noliko Maaseik – Skra Bełchatów 2:3 (21:25; 25:23; 20:25; 25:22; 13:15)
Autor: Zosia Górna
Skomentuj
na forum >>
| |