|
Piłka nożna
Orły nieloty
Oceny Polaków - skala 1-10
Dudek [5] - jedno dobrze przecięte dośrodkowanie, poza tym
kompletnie bezrobotny
Jop [4] - dwukrotnie spóźniony przy pułapkach ofsajdowych, co mogło się
skończyć naprawdę źle, nie przeciął dośrodkowania po którym padła bramka dla
USA, odbiorów nie notował, ale bardzo umiejętnie przerywał akcję Amerykanów,
wybijając piłkę na oślep
Bąk [4] - łatał dziury jak mógł, choć podobnie jak kolega z FK Moskwa
preferował wybijanie piłki jak najdalej od własnej bramki. Nie upilnował
Twellmanna, gdy straciliśmy bramkę, a i zmarnował najlepszą okazją dla
biało-czerwonych, strzałem głową posyłając piłkę w bezpiecznej odległości od
bramki
Żewłakow [4] - nie zaasekurował Dempseya, gdy ten strzelał bramkę, ale
trudno go winić, że nie przewidział równoczesnego błędu trzech kolegów. W
destrukcji przyzwoicie, za to przy konstruowaniu akcji ofensywnych w ogóle się
nie angażował
Baszczyński [7] - świetny w defensywie, waleczny i praktycznie nie do
przejścia. Raz uratował sytuację, gdy znalazł się sam z trzema Amerykanami w
naszym polu karnym. Gdy ruszył do ataku od razu zrobiło się groźnie. Szkoda, że
zrobił to tylko raz
Krzynówek [3] - słaby mecz skrzydłowego Bayeru, dużo strat i niecelnych
dograń, kilka przegranych pojedynków jeden na jeden, do tego koszmarnie
niecelne strzały. Widać jak na dłoni brak ogrania w klubie.
Smolarek [4] - odwykł chyba od gry na skrzydle, ale gdy przeszedł do
ataku grał już nienajgorzej, miał
szansę na bramkę, ale gdy dobrze wychodził na wolne pole za mocno zagrał mu
Krzynówek, próbował wziąć sprawę w swoje nogi i dryblować, choć bez większego
efektu
|
|
Radomski [3] - na początku świetnie
rozprowadził szybki atak biało-czerwonych, chwilę potem dobrze przerwał groźnie
zapowiadający się atak Amerykanów. Potem mógłbym przysiąc, że nie było go na
boisku
Szymkowiak [5] - zdecydowanie najbardziej kreatywny z naszych, potrafiący
wcielić w życie kilka nieschematycznych pomysłów. W kluczowych momentach
brakowało jednak bądź to precyzji bądź zrozumienia z partnerami
Frankowski [4] - starał się szarpać grę z przodu, ale za wiele z tego nie
wychodziło, choć gdyby nie błąd sędziego wyszedłby sam na sam. Poza tym żadnej
sytuacji sobie nie stworzył
Rasiak [3] - swój podstawowy obowiązek, czyli wygrywanie pojedynków
główkowych wykonywał bez zarzutu, dość dobrze odnajdywał się w grze
kombinacyjnej i zanotował parę sprytnych dograń z pierwszej piłki, ale
tradycyjnie przez większość meczu snuł się bezproduktywnie po boisku
Boruc [2] - głupi błąd przy straconej bramce, niezbyt pewna gra. Na
całe szczęście zbyt wiele pracy nie miał
Kosowski [3] - gdzieś się ulotniła jego przebojowość i szybkość, nie
szalał na skrzydle, do tego słabo dogadywał się z Krzynówkiem, w efekcie czego
nieraz byli na tym samym skrzydle, a z drugiej strony nie było komu akcji
domknąć
Niedzielan [3] - próbował coś zdziałać w ofensywie, ale nie miał wsparcia
ze strony innych. A trudno pozytywnie ocenić napastnika, który nie oddał nawet
strzału
Rząsa [1] - popełnił fatalny
błąd, po którym gdyby nie Kłos stracilibyśmy bramkę. Chwilę później przy
groźnej kontrze zabrakło go w obronie. Katastrofa!
Sobolewski [2] - wyraźnie brak mu ogrania po kontuzji. Jedyne czym się
wsławił to zainicjowanie groźnego ataku. Amerykanów.
Kłos [6] - w ciągu ośmiu minut, które przebywał na boisku zdążył
dwukrotnie powstrzymać groźne akcje Amerykanów.
Autor: Andrzej Gomołysek
Skomentuj
na forum >>
| |