strona: 23        
<< poprzednia | spis treści | następna >>


Piłka nożna

Przegląd w Bundeslidze


Niepodzielnie panujący Bayern Monachium, będące w pościgu za liderem Hamburg, Werder i Schalke oraz zażarta walka o to, by nie dołączyć do słabiutkiego FC Koeln – tak w skrócie można opisać sytuacje w tabeli ligi niemieckiej po 23 kolejkach.

W 19 kolejce na boiskach Bundesligi  hitem były pojedynek derbowy pomiędzy Schalke 04, a Borussią Dortmund. W wyjściowej jedenastce piłkarzy z Signal Iduna Park wybiegł jej najskuteczniejszy strzelec Euzebiusz Smolarek. Mimo, że jego drużyna walczy o start w europejskich pucharach wyraźnie satysfakcjonował ją bezbramkowy remis i pod takie właśnie założenie var Marwijk ustawił swoich podopiecznych. W pierwszej części spotkania to Schalke miało optyczną przewagę, pozwalając rywalom jedynie na próby kontrataków. Kilkakrotnie swój bramkarski kunszt udowadniał Weidenfeler oraz Woerns, których forma ostatnimi czasy daje dużo do myślenia selekcjonerowi reprezentacji Jurgenowi Klinsmannowi. Dobrą choć nie zachwycającą grę gospodarzy przyćmiło nie sportowe zachowanie Poulsena, który celowo wpadł na bramkarza Borussii, za co powinien, lecz nie został ukarany czerwoną kartką. Waleczny, tyle, że nieskuteczny był Ebi Smolarek, jak w pierwszej tak i w drugiej połowie. Polak przegrywał sporo pojedynków z obrońcami rywala, w wyniku czego piłkarze Borussii woleli próbować swych sił z dystansu, lecz ani Sahinowi ani Rosickiemu próba ta nie udała się ani razu. W drugiej połowie znów końcowe fragmenty akcji ograniczały się do strzałów z dalekiej odległości, w poczynaniach jak jednych, tak i drugich raził brak umiejętności stworzenia sobie klarownej sytuacji do strzelenia gola. Derby zawiodły wielu kibiców na Arena of Schalke, na pewno jednak nie rozczarował gości z Dortmundu, którzy osiągnęli swój cel i zdobyli 1 punkt.

Na brak bramek – jak zwykle zresztą – nie mogli narzekać w Bremie, gdzie tamtejszy Werder rozprawił się z FSV Mainz wygrywając 4-2. Początek meczu nie zapowiadał jednak sielanki, bo nieoczekiwanie to goście zdobyli kolejno 2 bramki i wyszli na prowadzenie. Znów potwierdziło się, że defensywa Werderu jest dziurawa jak szwajcarski ser, lecz trener zespołu –Tomas Schaaf zdążył przyzwyczaić się już do takowych sytuacji, więc nie jest tak, że całkowicie zburzony został jego plan taktyczny. Powiedziałbym nawet wręcz odwrotnie. Gospodarze przeszli do systemu z trzema napastnikami Klasnicem, Valdezem i Micoudem. Ten ostatni najpierw zdobył honorowego gola głową, a później bezlitośnie wykorzystał jedenastkę i jak w krótkim wymiarze czasowym Werder stracił, tak tez szybko strzelił 3 bramki. Ich autorami była wspomniana wyżej trójka. O czym to świadczy? Bez wątpienia o potencjale Werderu w ofensywie jak również o słabości Mainz, dla którego spadek w tym sezonie wydaje się być sprawą coraz bardziej dotkliwą. Po przerwie „kropkę nad i” postawił jeszcze Valdez i tym samym pozbawił swoich rywali złudzeń na korzystny rezultat. W minionym miesiącu nie da się jednak nie zauważyć przestoju formy jaki zanotował Werder Brema w kilku meczach. Owszem było zwycięstwo ze słabym Mainz i remis z  przeciętnym Stuttgartem, ale już porażka na własnym terenie z FC Kaiserslautern  będącym prawie, że na ogonie tabeli niepokoić fanów Werderu musi. Może widmo 1/8 zmagań w Champions League, a może brak kontuzjowanego przez większą część lutego Klose tak mocno dał się we znaki podopiecznym Schaafa?

Ciekawie zapowiadało się też spotkanie w Kolonii, gdzie tamtejsze FC Koeln zajmując ostatnie miejsce w tabeli podejmowało VFB Stuttgart. Na podopiecznych Trapattoniego ciążyła presja zwycięstwa, zaś dla broniących się przed spadkiem gospodarzy każdy punkt jest na wagę złota, co nie zmienia faktu, że ze słabym w tym sezonie Stuttgartem mieli zamiar wygrać. Na chęciach się jednak skończyło, bo padł bezbramkowy remis, który nie zadawalał żadnej ze stron.



Kolejkę później Stuttgart podejmował u siebie Werder Brema, któremu na pewno może pozazdrościć skuteczności. Tym razem piłkarze z Bremy zagrali jednak bardziej asekuracyjnie, co dla gospodarzy musiało się skończyć na remisie. 12 remis w tym sezonie Stuttgartu, brak pomysłu na grę ofensywną, zatracona wiara w sukcesy – to wszystko w końcu musiało doprowadzić do zmiany trenera i tak też się stało – dla Trapa był to ostatni mecz na stanowisko trenera VFB. Jego następcą stał się 45-letni  Armin Veh, który obejmując zespół na 14 kolejek przed zakończeniem rozgrywek ma doprowadzić go do europejskich pucharów – czy to się uda? Oczekiwane od trzech miesięcy, ligowe zwycięstwo nastąpiło w 22 kolejce. Ktoś kiedyś musiał przegrać z Hildebrandem i spółką, a przypadkiem nie musi być fakt, że przytrafiło się to akurat FSV Mainz. Może nastąpiło odrodzenie podopiecznych Armina Veh`a i będą teraz brnąć jak iście niemiecka maszyna, by zdobyć miejsce premiujące awansem do Pucharu UEFA? O te lokaty walczą jednak jeszcze Hertha, Leverkusen, Borussia z  Dortmundu oraz z M'gladbach, jak i rewelacyjny Hannover (dla którego gola zanotował w minionym sezonie Polak – Dariusz Żuraw) – który nie pozwala powalić się na kolana nawet wielkiemu Bayernowi i Schalke, które wyraźnie odskoczyło reszcie stawki, mając jeszcze nadzieje na eliminacje LM.

Patrząc na to co wyprawia ostatnio Werder i na to, co prezentuje Bayern Monachium, dziwić się nie można, że to ten drugi zespół króluje w lidze niemieckiej. Na początku miesiąca odprawili z  kwitkiem „aptekarzy” z Leverkusen, następnie w bezbarwnym meczu w stolicy Niemiec  zremisowali z Herthą, by później na Alianz Arena pokonać Nurnbergie 2-1. Choć Bayern w tych meczach spuścił nieco z tonu, to nie ulega wątpliwości, że na pewno przewyższa rywali dyscypliną taktyczną, determinacją w każdym meczu  i wyrafinowaniem, które mimo słabszych meczy pozwala przechylić szalę zwycięstwa na własną korzyść podopiecznym Magatha. W taki oto sposób Bawarczycy utrzymują równą formę przez cały sezon, co jest wyraźnym mankamentem innych, którzy nie tyle  mogą się pożegnać się już z paterą mistrzowską, co mają na nią bardzo małe i chyba jeszcze tylko teoretyczne  szanse.

Nie znaczy to jednak, że w cieniu Bayernu są inni. Bo to, co ujrzeli podczas 21 kolejki Ci w Gelsenkirchen z pewnością nie zdarza się codziennie. 7:4 i 11 goli? To robi wrażenie. Oba zespoły przez tamtejsze 90 min kompletnie zapomniały na czym polega gra obronna. Wykorzystał to także Jacek Krzynówek, który w swoim stylu pokonał bramkarza rywali, strzelając tym samy pierwszego gola w tym roku. Nie dość, że worek z bramkami okazał się obfity, to dodatkowo każdy kolejny gol był piękniejszy od poprzedniego, a ozdobą tego spektaklu było kapitalne uderzenie Brazylijczyka Lincolna z rzutu wolnego. Taki mecz nie zdarza się często, więc możemy tylko pozazdrościć tamtejszym kibicom takiego widowiska.

W ostatniej w tym miesiącu serii spotkań miało dojść do polskiego pojedynku Artura Wichniarka i Ebiego Smolarka – w Bielefeld zmierzyła się tamtejsza Arminia z Borussią. Nasi rodacy formą w tym roku nie imponują. Były piłkarz Herthy, „Król Artur”, z którym wiązano ogromne nadzieje „grzeje” ławę, zaś Ebi ostatniego swego gola w Bundeslidze, zdobył z Wolfsburgiem  w pierwszym tej wiosny ligowym spotkaniu. Smolarek i tym razem nie przerwał swojej strzeleckiej niemocy, a Wichniarkowi, z racji tego, że cały mecz przesiedział w dresie, nawet nie było to dane. Arminia sprawiła niespodziankę i pokonała swego przeciwnika 1-0 po technicznym uderzeniu z 18 metrów  Kaufa.

Na szczęście powrót do formy zaczyna sygnalizować Jacek Krzynówek, którego Bayer Leverkusen rozprawił się w meczu wyjazdowym z FC Koeln 3-0, zaś sam Polak przypieczętował ten rezultat, strzelając tym samym drugiego w tym roku gola, lecz mimo to, wciąż jest pomijany przy ustalaniu wyjściowej jedenastki. Kibice drużyny Łukasza Podolskiego muszą zacząć poważnie myśleć o pożegnaniu się z 1 ligą. Ich pupile ostatni raz zdobyli 3 pkt 17-tego września minionego roku (oj żal mi tamtejszych fanów), a co gorsza nic nie wskazuje na to, by ich forma miała w końcu pójść w górę. No chyba, że fortuna, bo ta kołem się toczy. Zaś Leverkusen zdaje się być na fali wznoszącej i miejmy nadzieję, że drużyna z Polakiem w składzie wywalczy sobie miejsce gwarantujące start w europejskich pucharach.


Autor: Mateusz Kornas

Skomentuj na forum >>



Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie tekstów czy grafiki jest zabronione!
Copyright: @-SPORT - 2006 - magazyn sportowy.

<< poprzednia | spis treści | następna >>