|
Igrzyska Olimpijskie w Turynie
Biathlon M: Srebrny Sikora
Marny początek, dramatyczny środek, promyk nadziei,
skandal pod koniec i radosny finał. Tak w skrócie można określić, to, co z
punktu widzenia polskiego kibica działo się na arenach biatlonowych biegów
mężczyzn na turyńskich igrzyskach. Po dobrych występach bezpośrednio przed
najważniejszą zimową imprezą czterolecia wszyscy nad Wisłą liczyli, że Tomasz
Sikora przywiezie z Włoch przynajmniej jeden krążek. I choć przez długi czas
wszystko wskazywało na to, że najlepszy polski biatlonista wszechczasów
zakończy karierę bez olimpijskiego medalu, to jednak w ostatnich zawodach
dwuboju zimowego wszystko zadziałało jak należy i Polak stanął na podium. Ale
po kolei…
BIEG INDYWIDUALNY
Tomasz Sikora wystartował jako pierwszy Polak w Turynie. W Atlancie ten zaszczyt przypadł Renacie
Mauer i od
razu usłyszeliśmy Mazurka Dąbrowskiego. Nikt nie miał nic przeciw, aby tutaj
było podobnie. Nasze nadzieje rozwiały się po dwóch strzelaniach, w obu Sikora
zaliczył po jednym pudle, w trzecim dorzucił kolejne i, mimo, że w czwartym
wreszcie trafił pięć razy, starczyło to jedynie do zajęcia 21. miejsca.
Bezbłędne strzelanie dałoby mu mistrzostwo, dwa pudła mniej- brąz. Jedynym,
który trafił wszystkie 20 strzałów okazał się Francuz Robert, ale powszechnie
wiadomo, że to najlepszy strzelec wśród biatlonistów, za to biegacz najwyżej
przeciętny. Ostatecznie zajął szóste miejsce. Długi czas rewelacją był Słowak
Matiaszko, gdyby nie spudłował przy ostatniej wizycie na strzelnicy, złoto
byłoby jego. Właśnie- „byłoby”. Bieg indywidualny to dyscyplina, w której łatwo
gdybać, przeliczać niecelne strzały na dopisywane minuty i w ten sposób
stwierdzać, co by się stało przy celniejszym strzelaniu. Skupiając się już na
faktach - wygrał Niemiec Greis z jednym niecelnym strzelaniem. Drugi był murowany
faworyt - Bjoerndalen, który jednak miał o jedno pudło więcej i przegrał o 16
sekund. Brąz przypadł kolejnemu Norwegowi - Hanevoldowi, ten również pudłował
dwa razy, ale dzięki szybszemu biegowi wyprzedził weterana Czepikowa (jedno
pudło) o osiem setnych sekundy. Zawiedli inni faworyci - Poiree i Czudow,
pierwszemu doliczono trzy karne minuty i był minimalnie przed Sikorą, a
Rosjanin nie trafił pięć razy i wylądował poza trzydziestką. Wiesław Ziemianin
był na początku drugiej pięćdziesiątki, a Bodziana i Pływaczyk wypadli na swoim
normalnym poziomie, o którym nie mogę powiedzieć nic dobrego, więc nie powiem
nic. Po zawodach Sikora stwierdził: "Nie jestem rozczarowany. Jak się
dobrze biega, a gorzej strzela to katastrofy nie ma. Nadal mam nadzieję na
dobre miejsca w kolejnych startach”. I choć powodów do dumy nie było, to 21.
miejsce Pana Tomasza to jego największy sukces na igrzyskach.
1. Michael Greis (Niemcy) 54.23,0 (1)
2. Ole Einar Bjorndalen (Norwegia) 54.39,0 (2)
3. Halvard Hanevold (Norwegia) 55.31,9 (2) ...
21. Tomasz Sikora 57.22,1 (3)
SPRINT
Po raz kolejny Tomasz Sikora poprawił rekord życiowy. Niestety tylko o jedno miejsce,
a oprócz tego, że Polakowi nie wyszło strzelanie, to i bieg zbyt rewelacyjny
nie był. Sikora w obu wizytach na strzelnicy pomylił się dwukrotnie i do
zwycięzcy - bezbłędnego tego dnia Fischera stracił blisko dwie minuty. Srebro
przypadło również bezbłędnemu Hanevoldowi, a najlepszy biegacz wśród
biatlonistów- Andersen – mógł pozwolić sobie na jedno pudło i mimo to wygrać brąz
z duża przewagą nad czwartym Pernerem. Niewiele za Sikorą uplasował się drugi z
Polaków - Wiesław Ziemianin, który po bezbłędnym strzelaniu był 26. Miejsca
Michała Piechy i Grzegorza Bodziany oddają sportowy poziom tych zawodników, o
którym wspominałem już wielokrotnie. Nie powiodło się faworytom, Poiree był 9.
(jedno pudło), Bjoerndalen - 12.. (trzy niecelne strzały). Do biegu na
dochodzenie zakwalifikowali się Sikora i Ziemianin, ale obaj mieli stratę zbyt
dużą, by myśleć o dobrym występie. Oddajmy jeszcze głos Sikorze: "Może
rzeczywiście na tym ostatnim etapie biegło mi się trochę ciężko. Ale inaczej
się biegnie jak się walczy o medal, a inaczej, jak mierzy się w miejsce koło
dwudziestego" i trenerowi Bondarukowi: "Liczyliśmy na więcej.
Jestem zawiedziony. Przecież dzisiejszy start ma wpływ na to, jak będzie
wyglądał kolejny bieg, na dochodzenie. Tomek wystartuje w nim ze zbyt dużą
stratą do czołówki, żeby zająć dobre miejsce". Tak więc za jednym
razem dwie szanse medalowe obróciły się w niebyt.
1. Sven Fischer (Niemcy) 26.11,6 (0)
2. Halvard Hanevold (Norwegia) 26.19,8 (0)
3. Frode Andresen (Norwegia) 26.31,3 (1)
...
20. Tomasz Sikora 27.54,3 (2)
26. Wiesław Ziemianin 28.10,1 (0)
DOJAZD NA DOCHODZENIE
Nie mylić z biegiem. Na trasę startową też trzeba
dojechać, co nie zawsze jest takie proste. Jak się okazuje nie tylko nasi
drogowcy mają problemy. Niewiele brakowało, a Sikora i Ziemianin nie
wystartowaliby w biegu. Przez noc w okolicach Turynu padał śnieg i kiedy bus
miał zawieźć naszych na trasę, okazało się, że droga jest nieprzejezdna.
Konkretnie wjazd pod górę był na tyle ośnieżony, że podjazd okazał się
niemożliwy, a że włoski kierowca miał kłopoty z założeniem łańcuchów na opony,
pojawiła się realna groźba, że Polacy nie zdążą na start. Sikora telefonicznie
zaalarmował dziennikarza Eurosportu Tomasza Jarońskiego, a ten rozpaczliwie
szukał pomocy gdzie się dało. Sikora i Ziemianin w międzyczasie ruszyli na
piechotę. Na szczęście na miejsce dojechał lekarz polskiej ekipy i zawiózł naszych
reprezentantów na trasę. W ostatniej chwili…
|
|
BIEG NA DOCHODZENIE
To był zdecydowanie najdramatyczniejszy biatlonowy finisz na tych igrzyskach. Po
ostatnim strzelaniu pierwszy wybiegł Defrasne, kilkanaście sekund za nim Bjoerndalen.
Jak się można było spodziewać Norweg dogonił Francuza i na kilkaset metrów
przed metą zaatakował. Defrasne rzucił się w rozpaczliwą pogoń, o mało nie przewracając
się na ostatnim zakręcie, dogonił Bjoerndalena i na ostatnią prostą wyszli bark
w bark. Kiedy wszyscy się spodziewali, że Norweg przyspieszy, faworyt zaczął
słabnąć, za to nagłego przypływu sił dostał Defrasne i to on zdobył złoty
medal. Trzeci był triumfator sprintu - Sven Fischer, który po czterech pudłach
w dwóch pierwszych strzelaniach był daleko, ale później nie pomylił się już ani
razu i zdobył swój drugi medal na tych igrzyskach. Polacy spisali się
przeciętnie, choć biorąc pod uwagę ich wcześniejsze perypetie transportowe, to
jest to wynik wprost rewelacyjny. Sikora znowu poprawił swój najlepszy wynik
olimpijski, tym razem plasując się na 18. pozycji. Wiesław Ziemianin spadł o
cztery pozycje względem sprintu i wylądował na 30. pozycji.
1. Vincent Defrasne (Francja) 0002 2 35:20.2
2. Ole Einar Bjoerndalen (Norwegia) 0111 3 +2.7
3. Sven Fischer (Niemcy) 2200 4 +15.6
...
18. Tomasz Sikora 2011 4 +2:11.4
30. Wiesław Ziemianin 0100 1 +3:22.1
SZTAFETA
Zaczęło się świetnie dla nas, po dwóch pierwszych zmianach zajmowaliśmy trzecią
pozycję. Wreszcie dobre strzelanie zaliczył Tomasz Sikora, a dobrą formę
potwierdził Wiesław Ziemianin. Niestety, później na trasę wkroczyli ci, co
wkroczyć musieli. Piecha jak biegnie wiadomo, tak że nie było się co dziwić,
gdy minął go pierwszy rywal, potem drugi i trzeci. Do tego zawalił strzelanie,
od trzech przeszło więc aż do dziesięciu, a nasza sztafeta runęła na 13.
miejsce, Pływaczyk zaś nie jest zawodnikiem, który byłby w stanie to miejsce
poprawić. O zwycięstwo mieli walczyć Norwegowie i Niemcy. Skandynawowie jednak
zawiedli zupełnie i zajęli dopiero piąte miejsce, a przed kompletną klapą
uratował ich Bjoerndalen. Niemcy prowadzili od drugiej zmiany, wypracowując
sobie taką przewagę, ze nawet słabe strzelanie Fischera nie pozbawiło ich
złota, a Greis mógł sobie pozwolić na wjechanie na metę wymachując flagą. Srebro
przypadło Rosjanom, a brąz Francuzom, po heroicznym zrywie Poiree i
dramatycznej walce na ostatniej prostej ze Szwedami. O porażce Skandynawów
zdecydowała fotokomórka. Nam pozostaje tylko żal, że sztafeta biathlonowa to
nie to samo, co narciarski sprint drużynowy, gdzie wystarczy dwóch zawodników…
1. Niemcy 1:21:51.5
2. Rosja 1:22:12.4
3. Francja 1:22:35.1
...
13. Polska 1:26:57.0
DZIEŃ ROZLICZENIA
I nastała
komisja rozliczeniowa PO i senator Person opisał krajobraz po katastrofie.
Racji miał wiele, trudno się nie zgodzić z tym, że występ Polaków na zimowych
igrzyskach zawsze wiąże się z katastrofą, a tacy Holendrzy, specjalizując się w
jednej dyscyplinie za każdym razem przywożą klika medali. Popełnił on jednak
jeden błąd, dokonując obrachunku zanim igrzyska się zakończyły, przez co pół
godziny po zakończeniu wystąpienia, kiedy Kowalczyk zdobyła brąz, minister
sportu Tomasz Lipiec promieniał jakbyśmy awansowali do pierwszej trójki
klasyfikacji medalowej i miał pretensje, że za wcześnie skreślił naszą reprezentacje.
Z radości spowodowanej sukcesem Kowalczyk panu ministrowi zapomniało się chyba,
ze w 38- milionowym kraju z całkiem pokaźną liczbą gór i sporą dawką śniegu co
roku, proporcjonalnie do warunków danych nam w prezencie od natury wynik mamy
najgorszy. Prawdę o naszym występie powiedział Andrzej Person, ale
niepotrzebnie nie czekał z wypowiedzią do zakończenia igrzysk. Bo po tym, co
dzień po jego wystąpieniu dorzucił do naszego dorobku Tomasz Sikora, panu
senatorowi mogło być, że się tak wyrażę, łyso…
BIEG ZE STARTU WSPÓLNEGO
Nasze przedolimpijskie zapowiedzi sprawdziły się co do joty. Mówiliśmy, ze
przynajmniej raz powinno wyjść strzelanie, a że w biegu wszystko jest tak jak
być powinno, to chociaż jeden medal Tomasz Sikora powinien był przywieźć.
|
|
| Celne oko Tomka Sikory | |
Plan
minimum wykonał na swojej koronnej ostatnio konkurencji. Wreszcie Polakowi
wyszło pierwsze strzelanie, ze strzelnicy wybiegł na dziewiątej pozycji. Po
drugim, także bezbłędnym był trzeci, za Bjoerndalenem i razem z kilkoma
zawodnikami tworzył grupę pościgową. Przy trzeciej wizycie na strzelnicy Norweg
spudłował raz, a z grupy pościgowej nie pomylił się tylko Sikora, przez co obaj
zawodnicy stworzyli czołówkę i naprzemiennie forsowali tempo, w pewnym momencie
mając już 30 sekund przewagi nad trzecim Greisem. Razem wpadli na strzelnicę,
Bjoerndalen zaczął pierwszy, strzelał słabo, dwa pudła. Sikora trafiał pewnie,
spokojnie, aż przyszedł ostatni strzał, ten, który wielokrotnie pozbawiał go
miejsca na podium. I pudło, zamiast radosnego „rach- ciach- ciach” komentatorzy
Eurosportu wydali jęk zawodu. Gdyby trafił miałby pewne złoto, tak ruszył na
karną rundę. W międzyczasie na strzelnice wpadli inni, poza Greisem i
Puurunenem mylili się. Sikora skończył karną rundę, tuż za nim na trasę ruszył
Greis, około 30 sekund później Puurunen i Bjoerndalen. Reszta już ze sporą
stratą. Stało się jasne, że Pan Tomasz ma już medal, Bjoerndalen mógł go
jeszcze w szaleńczym zrywie dogonić, ale nie było mowy, aby Fin odrobił do
Polaka 30 sekund. Kilkaset metrów przed metą Greis zaatakował, Sikorze zabrakło
już sił, aby utrzymać się przy rywalu. Wystarczyło ich jednak, aby odeprzeć
rozpaczliwy zryw Bjoerndalena i zdobyć pierwszy w historii biatlonu medal dla
biało- czerwonych. Po przekroczeniu linii mety Polak przeżegnał się i padł na
ziemię, długo się nie podnosząc. Udzielając wywiadu nie był w stanie ukryć
wzruszenia. I nie wykluczył startu za cztery lata. Bo dlaczegoż by nie?
Dziękujemy i prosimy o więcej.
1. Michael Greis (Niemcy) 47.20,0 (1)
2. Tomasz Sikora (Polska) 47.26,3(1)
3. Ole Einar Bjorndalen (Norwegia) 47.32,3 (3)
Autor: Andrzej Gomołysek
Skomentuj na forum
>>
| |