Słowem wstępu
Na wesoło
Wasze wiersze
Wiersze wieszczów
Gołe baby
Między wersami
W sieci
Korespondencja
Na do widzenia

O magazynie
Action Mag



numer 29,
kwiecień 2006



Współpraca:

Brulion
Lepsza Strona Ciszy
GLP Oksymoron
Poezja ART
Poza wiatrem

:: Kryzys jako źródło inspiracji twórczej

To w szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno…
Jęk szklany… płacz szklany…a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
.
Leopold Staff „Deszcz jesienny”

Jam Cesarstwo schyłku wielkiego konania
Które, patrząc, jak Bar
barzyńce idą białe,

Układa akrostychy wytworne, niedbałe
Stylem złotym, gdzie niemoc sennych słońc się słania.

[…]
O, nie chcieć, o, i nie móc umrzeć chociaż nieco!
Wszystko wypite! Ty tam nie śmiej się z mych żali!
Wszystko, wszystko wypite! zjedzone! – Cóż dalej? 
Paul Verlaine „Niemoc”

Wszytki płacze, wszytki łzy Heraklitowe
I lamenty, i skargi Simonidowe,

Wszytki troski na świecie, wszytki wzdychania
I żale, i  frasunki, i rąk łamania,
Wszytki a wszytki za raz w dom się mój noście

A mnie płakać mej wdzięcznej dziewki pomożcie,
Z którą mnie śmierć rozdzieliła
I wszytkich moich pociech nagle zbawiła.
Jan Kochanowski „Tren I”

Do czego dąży człowiek? Pytanie to zdaje się być naiwnym i banalnym, ale to właśnie na takie pytania najtrudniej odpowiedzieć w pełni. Człowiek dąży do szczęścia – zdanie to jest prawdopodobnie najlepszą odpowiedzią, jednocześnie najpełniejszą i nic nie mówiącą. Bo czym jest szczęście? Stanem duszy, w którym nie musimy już do niczego dążyć, swoistą chwilową nirwaną, momentem, gdy jesteśmy zaspokojeni. Warto dążyć do szczęścia. Dążymy więc do niego na wszelkie możliwe sposoby.

Awans, pieniądze czy spotkanie z bliskimi mogą dać je nam na chwilę. Ale cóż stanie się, jeśli stracimy pieniądze, pracę, a ukochana osoba odejdzie z tego świata? Radość opuści nas wtedy z pewnością. Co dzieje się z człowiekiem, gdy opuszcza go szczęście, gdy rzeczy, z których niegdyś się cieszył, zostają mu odebrane? Czy bez radości człowiek po prostu powróci do swego poziomu emocjonalnego sprzed jej zaznania?

Tu należałoby odpowiedzieć sobie na pytanie: Jaki stan dla człowieka jest normalny, wyjściowy? Nie wiemy tego. Człowiek od narodzenia, przez całe życie doświadcza pewnych uczuć, jest nimi wręcz wypełniony. Czy można założyć, że nie istnieje stan, w którym człowiek nie czuje się ani dobrze, ani też źle? Nie ma momentu nie-czucia szczęścia lub bólu, stanu, w którym emocje te równoważą się?

Ponieważ zagadnienie to nurtowało mnie, pozwoliłem sobie przeprowadzić badanie na ponad stuosobowej grupie ludzi. Zadawałem proste pytanie: czy czujesz się szczęśliwy/wa w danym momencie? Jedynie kilka osób nie było w stanie odpowiedzieć na to pytanie od razu. Po namyśle zaś odpowiadały, że nie potrafią tego jednoznacznie określić, czują obojętność wobec tego. Gdy jednak kontynuowałem rozmowę, dowiadywałem się, że nie jest im w tym stanie dobrze – czyli, że nie są szczęśliwe.

Czy brak radości musi oznaczać pojawienie się innego, nowego uczucia? W dualistycznej teorii świata każda wartość posiada swoją równie silną anty-wartość. Bóg-diabeł, światło-ciemność, dobro-zło itd. Choć teoria ta nie jest przyjmowana przez część systemów filozoficznych i religijnych, to zdaje się zawierać w sobie ziarno prawdy; na co dzień możemy zauważyć w naszym życiu pewne jej dowody – noc po zachodzie słońca pokonuje dzień, by ustąpić mu po jego wschodzie, możemy poczuć zimno lub ciepło. W takim wypadu szczęście, również musi posiadać swoje anty-uczucie – smutek.

Czym jest smutek? Jeśli jest przeciwieństwem radości, to tak jak ona, musi być nie tylko uczuciem i doświadczeniem, ale też stanem. Szczęście to stan, w którym chcielibyśmy żyć. Smutek to stan, w którym tracimy ochotę do życia, stan, z którego chcemy jak najszybciej się wyrwać – kryzys.

Należałoby wrócić do zagadnienia zapisanego w tytule – czy kryzys faktycznie może być źródłem stymulacji twórczej? Czy stan, w którym przechodzi nam ochota do życie, czujemy smutek i zniechęcenie faktycznie może pobudzać nas do tworzenia? Choć zdaje się to paradoksalne, spróbuje obronić tezę postawioną w tytule.

Czym jest tworzenie? I znów zdałoby się naiwne pytanie, na które nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć. Może spróbujmy zadać to pytanie w inny sposób: po co artyści tworzą swoje dzieła? Nigdy nie obcowałem z wielkimi twórcami, nie miałem okazji zadać im tego pytania. Jednakże myślę, że wiem po co to robią. Odkryli coś, co uważali za ważne i pragną podzielić się z nami swoim spostrzeżeniem, pokazać coś do tej pory nieznanego.

Co jednak wpływa na to, że ludzie potrafią stworzyć coś nowego? Choć „tabula rasa” Locke’a jest jedynie teorią, to jednak mocno prawdopodobnym wydaje się być, iż faktycznie wszystkie nasze czyny wynikają z poprzedzających je doświadczeń. Nawet jeśli „tablica” nie jest czysta na początku, to dość szybko zapełnia się ona nowymi szkicami coraz bardziej zasłaniającymi te stare. Moc twórcza zdaje się więc wynikać z ilości doświadczeń, im posiadamy ich więcej, tym syntezując je, możemy stworzyć rzeczy ciekawsze.

Kryzys jako nowe doświadczenie powinien więc korzystnie wpłynąć na odkrywanie, tworzenie nowych rzeczy. Czy rzeczywiście tak jest, czy smutek i cierpienie miałyby być stymulatorem równie silnym jak radość i przyjemność? Można dowieść tego w jeden tylko sposób: wskazując dzieła powstałe na skutek kryzysu. Nie będzie to trudne, wystarczy wspomnieć o dekadentach i ich twórczości, sztuce zwątpienia i kryzysu, tworzonej bez chęci do dalszego życia, melancholijnej, smutnej a jednocześnie bardzo pięknej. Dobrym przykładem takich utworów są wiersze Kazimierza Przerwy-Tetmajera* czy Leopolda Staffa (choćby fragment wiersza przytoczony na początku). Dekadenci, jak to określił Żeleński-Boy, potrafili podnieść własną beznadziejność do wyżyn idei. Również artyści z innych epok najpiękniejsze swe dzieła tworzyli w chwilach kryzysu i zwątpienia. Warto tu wspomnieć o Janie Kochanowskim i jego trenach. Są one prawdopodobnie najpiękniejszymi wierszami polskiego renesansu, a powstawały w chwilach największego kryzysu Jana z Czarnolasu. Nie tylko stracił jedyne dziecko – ukochaną córeczkę Urszulę, ale też z pewnością musiał przygnębić go zmieniający się obraz świata. Treny powstawały w latach 1579-1580, był to okres, na który przypadał schyłek myśli humanistycznej, a zwłaszcza renesansowej koncepcji życia człowieka, z którą przecież Kochanowski się identyfikował. W roku 1564 kardynał Stanisław Hozjusz sprowadził do Polski jezuitów**, lata siedemdziesiąte upływały więc pod znakiem kontrreformacji. Schyłek wieku XVI zaznaczył się także kryzysem świadomości religijnej wskutek rozbicia jedności wyznaniowej Europy. Reformacja, która miała uzdrowić Kościół, doprowadziła do podziałów społecznych i wojen religijnych.

Czy jednak kryzys stymuluje twórczość jedynie jako nowe doświadczenie, czy też powoduje coś jeszcze? Nazwałem radość stanem, w którym nie dążymy do niczego. Nigdy też nie zadajemy pytań skąd wzięło się nasze szczęście, nie ciekawi nas to, właściwie nic wtedy nas nie ciekawi, pragniemy jedynie trwać wiecznie w owej beztroskiej chwili. Podczas kryzysu jest inaczej: zaczynamy zadawać pytania. Trudne pytania. O sens życia, cierpienia i o przyszłość. Pozostając w szczęściu, nigdy nie otrzymalibyśmy odpowiedzi na te pytania; nie pomyślelibyśmy nawet o tym, by je sobie zadać. Tymczasem w kryzysie szukamy odpowiedzi na pytania, skłania nas on do refleksji. O tym, że cierpienie może pozytywnie wpłynąć na człowieka, dowiadujemy się już z Biblii, gdy Hiob w końcu załamany zadaje pytania. Żadna inna księga Pisma Świętego nie stawia tak dosłownie, że aż chce się rzec, brutalnie pytania o sens cierpienia. Po zesłanych na niego nieszczęściach, w kryzysie, Hiob nie jest już taki jak kiedyś, jego ufność i pokorę zastępuje rozżalenie i gniew. I wtedy właśnie ma dość determinacji, by zadać pytania, a co ważniejsze: otrzymać odpowiedzi!

Księga Hioba jest prawdopodobnie, w przeciwieństwie do innych ksiąg Starego Testamentu, całkowicie fikcyjna, należy traktować ją raczej jako przypowieść. Jednocześnie jednak Hiob, zdaje się być najbliższą nam postacią, podobnym do nas i do wszystkich innych ludzi. Jego historia jest ponadczasowa, historia kryzysu i wychodzenia z niego. Choć oczywiście, to, iż ważne pytania zadajemy sobie, dopiero, gdy doświadczymy cierpienia, jest jedynie jednym, drugo lub trzecio planowym wnioskiem z Księgi Hioba, uważam, że jest równie ważnym.

Tak właśnie jest też z artystami, nigdy nie poruszyliby pewnych problemów, gdyby nie zwątpienie, cierpienie i kryzys. Nie byłoby Trenów Kochanowskiego bez śmierci Urszulki, Dziadów III Mickiewicza, gdyby nie klęska Powstania Listopadowego, Hymnu Słowackiego, gdyby nie rozpacz po opuszczeniu ojczyzny…

W tym miejscu należałoby wspomnieć, że większość wielkich twórców przeżywało kryzys twórczy czy życiowy. Ernest Hemingway na przykład, przeżywał wielokrotne załamania psychiczne, by w końcu zakończyć swe życie samobójstwem, a uchodzi za jednego z najznamienitszych pisarzy ubiegłego wieku, nagrodzony został między innymi Nagrodą Nobla.

Mówi się, że każde cierpienie uszlachetnia, zaś to co nas nie zabije, wzmocni nas. Choć do porzekadeł i mądrości ludowych zawsze powinno odnosić się z pewną rezerwą, należy przyznać, że zawsze zawierają w sobie ziarno prawdy. Tak też jest z kryzysem – osoby, które z niego wyszły, zazwyczaj są wzmocnione w wierze w sens życia, artyści zaś wtedy właśnie przeżywają swe okresy największej płodności i tworzą najznamienitsze dzieła.

Do tej pory zajmowałem się kryzysem jedynie w psychicznym rozumieniu, wspominałem, o smutku, niemocy twórczej i zwątpieniu. Choć, pytanie o twórczość zawarte w tytule dotyczy głównie tego rozumienia kryzysu, należałoby też wspomnieć o skutkach kryzysu gospodarczego, dotykającego zarówno pojedynczych ludzi, jak i całe społeczeństwa, bo bez wątpienia on też znacznie wpływa na ich moc twórczą i dzieła. Okazuje się, że problemy ekonomiczne nie są w stanie zatrzymać artystycznego geniuszu, wielu znanych malarzy, w szczególności impresjonistów i prymitywistów, tworzyło w warunkach skrajnej biedy: Cloude Monet, Auguste Renoir czy Nikifor, nieprędko doczekali się uznania. Może to właśnie dzięki kryzysowi ich dzieła są tak specyficzne. Ubóstwo nie jest także w stanie powstrzymać poetów i pisarzy: Norwid, jeden z najważniejszych poetów polskich przez całe życie prześladowany był przez biedę. Reymont, którego życie określane było przez ówczesnych „biografią fantastyczną” – doszedł od syna wiejskiego organisty, mającego za sobą jedynie kilka klas szkoły parafialnej do laureata Nagrody Nobla. Prawdopodobnie żaden z tych twórców nie stworzyłby dzieł tak dojrzałych, gdyby życie nie doświadczyło go tak boleśnie.

Jak natomiast ma się kryzys gospodarczy do mocy twórczej społeczeństw? Tu sprawa staje się bardziej skomplikowana. Bo w jakiż sposób w biednym państwie trzeciego świata powstać może ośrodek badań kosmicznych czy fabryka nowoczesnych podzespołów komputerowych? Osiągnięcia techniczne społeczeństw w krajach rozwijających się zdają się być niemożliwe. Jednak, jak pokazuje praktyka, wcale tak nie jest; zgodnie z myślą: „potrzeba matką wynalazków”, ludzie w kryzysie potrafią stworzyć zaskakująco dobre rzeczy, choćby wymyślona kilka lat temu, przez afrykańskiego fizyka-amatora, lodówka składająca się z trzech glinianych naczyń, przełożonych warstwą mułu, pozwalająca utrzymać wartość spożywczą jedzenia przez długi czas, tam gdzie prąd jest niedostępny. Innym dobrym przykładem na to, iż kryzys nie tylko zwiększa moc twórczą, ale wręcz ją wymusza, jest przypomnienie, iż naukowcy amerykańscy wydali ponad 3,5 mln dolarów na opracowanie długopisów mogących pisać w przestrzeni kosmicznej, (przez inne ciążenie i atmosferę długopis o normalnym kształcie i zwykłym tuszu nie jest w stanie przelać myśli na papier), rosyjscy (a wtedy jeszcze radzieccy) astronauci po prostu użyli ołówków.

Jak jeszcze kryzys może wpływać na tworzenie? Na początku porównałem kryzys do radości, przedstawiłem go jako jej anty-uczucie, taką samą siłę, działającą jedynie w przeciwnym kierunku. Właściwości powinny być więc takie same. Nie przypadkowo przeszedłem na język fizyki, gdyż właśnie jej zamierzam użyć do potwierdzenia tego iż kryzys może pozytywnie wpłynąć na twórczość, stymulować ją, jak dziwne by się to nie wydało. Fizyka mówi, że wszystko osiąga pewien punkt krytyczny, po którym następuje implozja. Już spieszę z wyjaśnieniem, w jaki sposób ma pomóc mi to w wyjaśnianiu problemu postawionemu w tytule tematu: teoria ta doskonale sprawdza się w przypadku szczęścia – gdy już mamy go w nadmiarze, przestaje nas cieszyć, pieniądze, do których tak dążyliśmy, stają się nagle bezwartościowymi papierkami, piękne miejsce staje się zwyczajne, a wymarzona praca zaczyna nudzić i denerwować. W tym właśnie momencie następuje implozja – gdy nasze szczęście osiągnie krytyczny punkt, gdy naprawdę nie będziemy już chcieli do niczego dążyć. Kryzys, jako szczęście zwrócone w przeciwną stronę również powinien posiadać swój punkt krytyczny, taki, po który może być już tylko lepiej. Bo jaki stan może być gorszy od niechęci do dalszego życia?

Potem już każdy promień słońca czy polny kwiat może być dostatecznym natchnieniem do stworzenia dzieła. Nie może być szczęścia bez cierpienia, tworzenia bez kryzysu, dnia bez nocy. Kryzys, paradoksalnie, staje się najlepszym środkiem stymulującym tworzenie. Nie tylko je wspomaga, ale też momentami wymusza.

By czuć upadek, z wysoka spaść trzeba
Być na dnie, by sięgnąć nieba
Kazimierz Staszewski „Sztos”

Cedr nie ogrody, lecz pustynie rodzą:
Próżnia kołyską olbrzyma…
Poeci wielcy zazwyczaj przychodzą,
Gdy poetów wielkich nie ma…
Cyprian Kamil Norwid „Czemuż bo pieśni…"


* Choćby: Koniec wieku XIX, Nie wierzę w nic czy też wiersze z tomu nazwanego po prostu Poezje
**
Jezuici – zakon katolicki założony w 1534r przez I. Loyolę w celu walki z reformacją, posiadali własną inkwizycję, okrytą złą sławą ze względu na wyjątkowe okrucieństwo. Obecnie jeden z najbardziej wpływowych zakonów w kościele katolickim.

- Mikołaj Donin


Kontakt periodyk-poetycki@epf.pl - Strona On-Line (www.periodyk.prv.pl)
Layout & GFX: Urimourn - urimourn@vp.pl