:: do dna, do dna przyjacielu!
żeby tak wyłuskać nawet żal, że kolejności nie da
się zmienić. narodziny. śmierć. i że ktoś pewnie
czeka tam, za rogiem. na uśmiech, zmęczone
oczy wytarte chustką po babci i suche dłonie
- wtedy podam swoje.
zasmarkany gnojek patrzy z niedowierzaniem:
ja nie chcę mamusiu, ja nie chcę umierać
na dorosłość. w tym wieku zrozumienie jak
nadbagaż wyrzuca za burtę. zatapia
spojrzenie w łyżce słonej wody.
dzisiejszej nocy wyparowała ostatnia kropla.
szczypie gdzieś.
pod powieką.
- Patrycja Rosłoniec
|