N U M E R :
4
kwiecień 2006


kontakt

| poprzednie - spis treści - następne |      
Strona - 17 - Kazik ...

Kazik - Los się musi odmienić

Kazik Staszewski jest artystą o tyle uznanym i docenianym, co bardzo nieobliczalnym. Gdyby nie internet oraz resztki normalnych programów emitowanych w radiu (niech wspomnę o Mini Maxie ;) byłbym w ogóle nie zauważył tej płyty.

Płyta "Los się musi odmienić" ukazała się przy okazji nagrywania filmu Rozdroże Cafe, do którego Kazik napisał kilka utworów. Niestety, jak sam przyznał muzyk w jedym z wywiadów, nie był z filmu do końca zadowolony. Jego muzyka, której napisał w sumie sporo (ba, nowych kawałków jest całkiem dużo) została wykorzystana w filmie raczej szczątkowo i została zepchnięta na o wiele za bardzo oddalone plany. ;) Kazik z ekipą (dosyć sporą co widać po nazwiskach wypisanych w książeczce) wydał jednak płytę, bo przecież tak duża ilość materiału nie mogła przejść koło nosa fanom.

Do pełnego szczęścia fani powinni niestety dostawać bileciki do kina, bo trzeba przyznać, że bez obejrzenia filmu ciężko zrozumieć teksty. Owszem, są spójne, opowiadają historyjki, ale brakuje dopełnienia jakim jest niewątpliwie obraz. Filmu jednak nie udało mi się oglądnąć, a płytka leży na biurku. Czy mogę się poczuć oszukany? Raczej nie, choć mały niedosyt pozostaje.

Zawsze lubiałem kawałki Kazika, w których opisane zostały przeróżne historie. Piosenki typu Natalia w Brooklinie, Stałem się sprawcą zgonu taty czy Nie mam nogi zawsze niosły za sobą jakieś przesłanie, przy tym były bardzo melodyjne, często humorystyczne. W Losie takich kawałków jest jak na lekarstwo. Owszem, niektóre (Bezdroża, Los się musi odmienić, Gerard i inne) opowiadają jakieś historie, nawet całkiem ładnie, w typowy stylu Staszewskiego, ale kogo lub czego one dotyczą tego niestety się nie dowiedziałem. To właśnie największy minus płyty. Warstwa tekstowa większości kawałków bierze w łeb o ile nie oglądaliśmy wcześniej filmu.

Jaka jest ta płyta? Dobra, ale bez rewelacji. Piosenki mają bardzo dobrą warstwę muzyczną, bardzo zróżnicowaną, bogatą we wszelkiej maści instrumenty tworzące często niezły klimat podchodzący nawet pod jazz. Całości z pewnością bliżej do Kultu niż do do KNŻ. Perkusja jest mocno zaakcentowana, wszelkiego rodzaju "przeszkadzałki" są dobrze słyszalne, całości dopełniają wstawki na instrumentach dętych, które wprowadzają nutkę jazzu do całości.


Teksty niestety pozostawiają trochę do życzenia. Pomijając to, że nie wiem o co tak naprawdę chodzi (;p), mam wrażenie, że w niektórych kawałkach za dużo jest wątków w jednej piosence. Dla przykładu w "Grzesiu" od razu słychać, że "reszta została opowiedziana w filmie", ale od razu wiadomo jaka jest myśl przewodnia utworu i chociaż możemy sobie wyobrazić kim jest tytułowy Grześ. Są jednak kawałki, że w ciągu 4 minut Kazik próbuje nam przekazać za dużo informacji i robi się to wszystko ciut nie czytelne.

Osobny akapit należy się najlepszej piosence na płycie. Trwający siedem minut kawałek Kabaretu Starszych Panów "W Polskę idziemy" jest moim stuprocentowym faworytem na płytce. Kazik jak większości swoich coverów także i tej piosence nadał całkiem nowy kształt. O ile w orginale była raczej monotonna i przeznaczona do odśpiewania na scenie, teraz jest zupełnie inna. Z rytmiczną perkusją, ładnymi skrzypacami w tle oraz bardzo ekspresyjnym wokalem Staszewskiego mamy do czynienia z czymś zupełnie nowym, o wiele lepszym od orginału. Jeśli podobały wam się Dziewczyna o perłowych włosach czy Dom wschodzącego słońca, wiecie czego można się spodziewać po Kaziku w sprawach przeróbek. Wielki plus tej płyty. (Hmm.. Jeden kawałek? ;p)

Przy okazji recki nie sposób zapomnieć o jeszcze jedym kawałku - Jeszcze Polska nie zginęła. Tak, ja też myślałem, że to hymn naszego "piknego" kraju. I to do cholery jest nasz hymn. ;p Można by powiedzieć, że nawet z hymnu można zrobić niezłą piosenkę. Niestety, tutaj się wyraźnie nie udało. Mamy wrażenie, że to jakaś wersja disco, dosyć uboga nawet jak na ten typ muzyki. Po prostu w tle wygrywany perkusyjny bardzo ubogi bit, jakiaś biedna gitarka i wokal. Hm.. jeśli ktoś jest bardzo smutny, że wydał ponad trzy dychy na materiał, którego nie rozumie, bo nie był na filmie, to jestem w stanie uwierzyć, że po nowej wersji Mazurka Dąbrowskiego nie pozostaje mu nic innego jak tylko walnąć łbem o klawiaturę. ;p

Ocena (bez oglądania filmu): 4/10

ps. Bardzo dobrym pomysłem jest dodawanie małych naklejek do opakowania, które mają na celu reklamę produktu. Sam od razu po zakupie porozklejałem je na strategicznych lampach miasta. ;)

Autor: miekki (miekki@actionmag.net)  

    | poprzednie - spis treści - następne |
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone!
Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl)