| ||||||||||||||||
| poprzednie - spis treści - następne | | ||||||||||||||||
Strona - 21 - Jamie Cullum...
Jamie Cullum - "Twenty Something"Jamie Cullum jest kolejnym młodym artystą, po panach nazwiskiem Peter Cincotti oraz Michael Buble, o którym swego czasu było bardzo głośno w niektórych mediach. "Twenty Something" jest jego debiutancką płytą i najprawdopodobniej ostatnią, jaką tutaj zrecenzuję.
Nie wiem dokładnie, jaka jest tego przyczyna, ale nie lubię tego wokalisty. Być może jest to spowodowane charakterystyczną manierą, jaką można usłyszeć w jego głosie. Za każdym razem jak słucham jego płyt(wydał już około czterech), mam wrażenie, że chłopak śpiewając bardzo się męczy. Co jest najgorsze, słuchając jego kolejnych albumów to wrażenie zamiast maleć, rosło i teraz dominuje, przez co moja ocena nie będzie obiektywna.
Jak się okazuje tylko ja odbieram jego wokal w ten sposób. Jednak właśnie dlatego nie mogę tej płyty polecić. Jak już pisałem, nie wiem dlaczego tak się dzieje. Mamy tu wszystko, czego można oczekiwać po dobrym albumie: ciekawe aranżacje, interesujące partie solowe, nawet sam wokal Jamiego, jeśli pominę tę manierę, jest bardzo dobry. Oprócz tego ciekawie dobrane utwory(znalazło się nawet miejsce dla Jimiego Hendrixa(!), za co podziwiam tego młodego artystę) oraz kilka własnych, bardzo dobrych kompozycji(np. tytułowe "Twenty Something"). Teoretycznie spełnia wszystkie warunki, aby mógł się stać jednym z tych, do których chętnie wracam, ale w praktyce tak nie jest. Powiem szczerze, że artysta zaczyna mnie irytować już podczas pierwszego utworu. |
Jamie nie tylko śpiewa, ale i gra na fortepianie. Jego grze nie mam nic do zarzucenia - jest naprawdę dobry. Być może nie tak dobry jak Keith Jarret czy Michel Camilo, ale wystarczająco, aby czerpać z jego gry radość. Na płycie znajdują się naprawdę interesujące partie solowe na fortepian, ale nawet one nie potrafią uratować wizerunku całego albumu. Nie wiem jak zakończyć tę recenzję. Z jednej strony chciałbym wszystkich przestrzec przed tym twórcą i skierować w innym kierunku, natomiast z drugiej strony nie mogę przemilczeć faktu, że niektórym osobom twórczość Jamiego przypadła do gustu na tyle, że stali się jego zagorzałymi fanami. Najlepiej będzie, jeśli wyrażę po prostu moje, subiektywne zdanie na temat tego piosenkarza, z którym nikt nie musi się zgadzać: Jamie Cullum nie jest złym wokalistą, potrafi zagrać ciekawe solówki oraz posiada naprawdę dobre aranżacje, jednak w moim odczuciu nie jest aż tak dobry, aby wydawać pieniądze na kolejne jego płyty. Utwory:
1. What A Difference A Day Made
Autor:Iskendarian | |||||||||||||||
| | poprzednie - spis treści - następne | | ||||||||||||||||
|
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej
formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone! Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl) | ||||||||||||||||