N U M E R :
4
kwiecień 2006


kontakt

| poprzednie - spis treści - następne |      
Strona - 13 - Boyz N Da Hood...

Boyz N Da Hood - "Boyz N Da Hood"

Bad Boy South rozpoczyna drugi etap swojej działalności. P. Diddy był zawsze przede wszystkim biznesmenem, dlatego widząc rosnącą potęgę Dirty South, w 2004 r. sięgnął po legendarny duet Eightball & MJG, z którym wydał album "Living Legends". Teraz przychodzi czas na kontynuację poszerzania wpływów w rozpalonym regionie USA. Tym razem jednak mamy przed sobą zupełnie odmienną koncepcję. Sean Combs stawia na debiutantów z Atlanty, którzy, pod wypromowaną już nazwą "Boyz N Da Hood" (tytuł popularnego filmu z Ice Cube oraz kawałka nagranego przez Eazy-E), mają zapewnić komercyjny sukces wytwórni, jak i wypromować samych siebie. Bad Boy nie działa w tym przypadku sam. Przy promocji wspomagany jest przez Block Entertainment, którego szefem jest Russell "Block" Spencer (również współwłaściciel labelu Sho-Nuff Records, z którym związany jest Jazze Pha).


Boyz N Da Hood

Boyz N Da Hood tworzą: Young Jeezy, Jody Breeze, Big Gee oraz Big Duke. Każdy z tych chłopaków ma już na swoim koncie mniejsze lub większe osiągnięcia. Najbardziej znanym i rozpoznawalnym graczem jest na pewno Young Jeezy aka The Snowman. Jako solowy raper ma on podpisany kontrakt z wytwórnią Def Jam, która pod koniec lipca wydaje jego debiutancki LP "Let's Get It: Thug Motivation 101". Dla zainteresowanych dodam, iż ma on w swoim dorobku mixtape pt. "Trap Or Die". Drugą wyróżniającą się postacią jest Jody Breeze. Skoro Young Jeezy uznawany jest za następcę T.I. (chociaż padają także określenia w stylu "marna imitacja"), to Jody Breezy powinien chyba zostać przyrównany do Lil' Wayne'a, a to ze względu na podobny wygląd i flow. Breezy został odkryty przez producenta Jazze Pha, którego label Sho-Nuff Records wydaje wkrótce album "A Day In Da Life". Pozostali dwaj zawodnicy to weterani, którzy już od kilku dobrych lat funkcjonują w południowym undergroundzie. Big Gee udzielał się wcześniej chociażby w szeregach The Dungeon Family, natomiast w 2003 r. Block Entertainment wypuścił jego solówkę pt. "Mechanicsville". Pozostał nam jeszcze Big Duke, który swoje pierwsze uderzenie miał już w 1996 r., kiedy to pojawił się z projektem o nazwie "All N Da Game". Później spotkać go można było na kilku ciekawych płytach, z których najważniejszą była "In Our Lifetime" duetu Eigthball & MJG.

Wraz z drugim południowym przedsięwzięciem P. Diddy działa bardziej lokalnie, odstawiając na bok zaplecze własnej wytwórni. W porównaniu do "Living Legends" nie usłyszymy tutaj produkcji D-Dot czy refrenu w wykonaniu 112. Sam Diddy nie pojawia się już z taką częstotliwością na kawałkach, odwierając jedynie album oraz wspomagając chłopaków na singlowym numerze "Dem Boyz". Wszystko wskazuje na to, iż na projekt "Boyz N Da Hood" przeznaczono wyraźnie mniejsze pieniądze. W tym momencie potrzebowano odpowiedniego hasła, które spowodowałoby zamieszanie wokół kwartetu z ATL. W ten sposób Boyz N Da Hood zaczęto nazywać "N.W.A. Of The South". Zdaję sobie sprawę, iż w tym momencie na wielu twarzach pojawia się uśmiech, ale takie są realia dzisiejszego rap-biznesu. W ramach uwiarygodnienia tej nazwy stworzono kawałek "Gangstas", na którym chłopaków zza grobu wspiera legenda Compton - Eazy-E. Jego zwrotka na tym utworze pochodzi z numeru "So Sweet" z albumu Def Squad'u ("Def Squad Presents Erick Onasis"). Innych podobnych niespodzianek na albumie "BNDH" nie ma. Jest za to mnóstwo typowego rapu rodem z Dirty South. Trudno jest tutaj mówić o jakiś innowacyjnych pomysłach. Cała czwórka przejawia skłonność do rymowania o dilowaniu, paleniu, przemocy, romansach i oczywiście forsie.


Pozostaje jedynie kwestia jakości tych rymów. W tym aspekcie szczególnie wyróżniają się Young Jeezy i Jody Breeze. Ten pierwszy dysponuje charakterystycznym flow, które pozwala stworzyć mu odpowiednią oprawę do nawijanych wersów, natomiast Breeze świetnie odnajduje się na refrenach (np. "Dem Boyz" i "Look"), gdzie potrafi wyrwać słuchacza z monotonii tekstów. Obaj MC's poprawnie wypadli na wspólnym kawałku pt. "Trap Niggaz", który ma charakter dialogu pomiędzy dwoma hustlerami. Generalnie przez cały album słyszalne jest firmowe braggadocio, które raperzy z Dirty South kochali od zawsze. Od strony muzycznej "Boyz N Da Hood" raczej nie można określić stricte mainstreamowym dokonaniem. Niektóre produkcje, często wykonane przez undergroundowych producentów, brzmią po prostu monotonnie i nie zachęcają do powtórnego przesłuchania. Inaczej to wygląda, gdy za sterem znajdują się doświadczeni beatmakerzy. Na gangsterskim "Don't Put Your Hands On Me" usłyszymy markowy banger DJ'a Toomp'a (m.in. T.I. - "24's" i "U Don't Know Me").

Skoro współproducentem albumu jest człowiek związany z Sho-Nuff Records to nie mogło zabraknąć specjalisty od robienia hitów z tej wytwórni. Jazze Pha swoim zdecydowanie bardziej chwytliwym brzmieniem wspiera chłopaków na chilloutowym "Happy Jamz" oraz przepełnionym punch-linijkami "Pussy M.F.'s". Ciekawy bit do "If U A Thug" podrzuca również Keith McMasters (Ludacris - "Act A Fool"). Zupełnie zawiódł jednak Frank Nitti - producent dawniej blisko związany z Eightball'em. Kawałki jego autorstwa, "Bitches & Bizness" oraz "Still Slizzard", to zdecydowanie najsłabsze momenty na płycie. Poza wyżej wymienionymi na krążku obecni są również Sanchez Holmes (T.I. - "ASAP") oraz Drumma Boy (album "The Truth" ekipy Tru).

"Boyz N Da Hood" to jeden z tych projektów stworzonych w celach czysto biznesowych. Tak też należy go postrzegać. P. Diddy po raz kolejny na pierwszym miejscu stawia wizerunek, który za zadanie ma przysłonić odbiorcy banalny materiał, jaki otrzyma wraz z nabyciem płyty. Inna sprawa, iż Bad Boy nie miał tym razem odpowiednich ludzi do pracy. Nie można przecież porównywać takich znakomitości jak Eightball & MJG z czterema przeciętnymi MC's, z których dwóch tak naprawdę dopiero rozpoczyna przygodę z rap-grą. Drugi krok Bad Boy South oznacza definitywny regres tej wytwórni i trudno jest przypuszczać, że ludzie w Stanach nabiorą się na ten marketingowy chwyt. Jeśli wciąż nie macie dosyć mainstreamowego Dirty South'u z infantylnym przekazem o forsie i narkotykach, to album kwartetu z Atlanty jest jak najbardziej dla Was. W innym przypadku nie mowy o akceptacji tej płyty. Zawartość:

01. Album Intro
02. Boyz N Da Hood (Interlude)
03. Dem Boyz
04. Felonies
05. Look
06. Gangstas (feat. Eazy-E)
07. Don't Put Your Hands On Me
08. Bitches & Bizness
09. Trap Niggaz
10. Still Slizzard
11. No Talkin'
12. Happy Jamz
13. If U A Thug
14. Lay It Down
15. Pussy M.F.'s
16. Keep It N Da Hood 2Nitev

Autor:k4p 

    | poprzednie - spis treści - następne |
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone!
Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl)