|
Terry Brooks - Gwiezdne wojny część
pierwsza: Mroczne widmo
Solar
Pamiętam ten dzień jakby to było wczoraj. Dzień w
którym usłyszałem pierwsze pogłoski o kręceniu prequela jednego z moich
ulubionych filmowych cykli- "Gwiezdnych wojen". Po prostu nie mogłem się
doczekać, kiedy zobaczę ten film, zbierałem wszystkie plotki o nim i
niecierpliwie czekałem na datę premiery. W końcu doczekałem się, razem z klasą,
każdy obładowany paczką popcornu i colą, zasiedliśmy w kinowych fotelach,
czekając na znane wszystkim "Dawno, dawno temu w odległej galaktyce...". Po
jakiś 2 godzinach, gdy opuszczaliśmy kino, byłem jedną z niewielu osób, które
nie miały dobrego humoru. To mają być gwiezdne wojny? To jest kpina! Byłem zły i
rozczarowany, że w "Mrocznym Widmie" nie odnalazłem magii Star Warsów, tylko
naiwną rozwalankę w klimatach SF. Miałem juz tylko nadzieję, że kolejne części
nowej trylogii będą lepsze. Postanowiłem także do epizodu I nigdy nie wracać.
A jednak jak widać nie udało mi się dotrzymać danego sobie słowa. Jakieś dwa
miesiące temu będąc w pobliskim supermarkecie, w celu zakupienia produktów
żywnościowych, natknąłem się na super-hiper-mega-wyprzedaż. Obok różnych gratów,
które prawdopodobnie nigdy nie działały udało mi się znaleźć egzemplarz
recenzowanej właśnie książki w bardzo dobrym stanie, w cenie nieprzekraczającej
4 złotych. Uznałem, że za taką kwotę można zaryzykować i sprawdzić, czy książka
jest lepsza od filmu. W taki oto sposób stałem się posiadaczem tej publikacji.
Na początek zajmijmy się fabułą tego dzieła. Jeśli jednak oglądaliście film, to
możecie spokojnie pominąć ten akapit, gdyż większość fabuły znacie. Odziały
desantowe Federacji Handlowej napadają na planetę Naboo. Wielki Kanclerz
Republiki, w osobie królowej Amidali, wysyła do władców Federacji dwóch rycerzy
Jedi,Qui-gona i Obi-wana, by ci porozmawiali o sytuacji. Jednak Federacja nie ma
zamiaru pójść na ugodę, lecz chcę, by Amidala podpisała pewien dokument. Razem z
rycerzami Jedi, chroniącymi ją, królowa ucieka przed napastnikami na małą
planetę Tatooine. Tam rycerze spotykają Anakina, chłopca obdarowanego
niesamowitym talentem...
Książka nie jest ząb w ząb identyczna, jak film, gdyż była pisana na podstawie
opowiadania Georga Lucasa, które to dopiero było bazą dla scenariusza. Dlatego
też możemy w książce znaleźć opisy tego, czego nie znajdziemy w filmie np.
poprzedniego wyścigu Anakina. Poza tym postacie są trochę inne. Jar-jar i jego
pobratyńcy nie są tak przeraźliwie głupkowaci, a i Obi-wan robi się tutaj trochę
bardziej gadatliwy. Największą jednak zmianę możemy obserwować w zachowaniu
Padme vel. Amidali i Anakina. Ta pierwsza jest dużo młodsza niż filmie (gdzieś
wiek Anakina) i dużo bardziej niedojrzała, co dla mnie jest plusem. Natomiast
przyszły Darth Vader jest bardziej zahartowany, dojrzalszy, jakby bardziej...
ludzki? Poza tym mamy tutaj więcej miejsca poświęconego stopniowo rozwijającej
się miłości powyższych postaci. jest po prostu lepiej.
|
|
|
|
| Star Wars Episode I: The
Phantom Menace |
|
|
fantastyka/science fiction |
|
| |
|
|
 |
|
|
Powiem szczerze, że fabuła, która na kinowym
ekranie wydawała mi się głupia i nudna, na kartach książki przedstawi a się
nawet interesującą i potrafi wciągnąć. Właśnie to jest największą zaletą tej
publikacji- w jakiś przedziwny sposób przyciąga i ma się ochotę ją czytać. Aż
dziw bierze, że w filmie nie udało się zawrzeć tej magii.
Terry Brooks piszę poprawnie, lecz nie można nazwać go jakimś geniuszem. Czasami
denerwuje prawdziwe wodolejstwo i patos zapisany na kartkach. Mam wrażenie, że
to jego pierwsza książka i nie "wsiąknął' jeszcze w pisanie na poważnie.
Niemniej autor umie pisać i wierzę, że następne jego książki będą lepiej
napisane. Co nie znaczy, że ta jest szczególnie nieudana.
Wydałem na tę pozycję 4zł i nie żałuje wydanych pieniędzy. gdybym zapłacił za tą
książkę sugerowaną cenę, czyli 18,80zł, to też bym nie żałował. Książka rozwija
pomysły z filmu i jest od niego dużo lepsza, co nie znaczy, że jest jakimś
wielkim dziełem. Idealna książka do podróży pociągiem, bądź przerwy między
poważniejszymi książkami. Polecam wszystkim, którzy zawiedli się na filmowym
"Mrocznym Widmie" i tym, u których słowa Star Wars wywołują pozytywne wibracje.
Nie zawiedziecie się.
|
|