Kwiecień 2006      


|:  RECENZJA  :|

Sofokles - Antygona
HODLUM

Słowem wstępu rzeknę...

Nie wiem czy wiecie lub pamiętacie o czym jest antyczna tragedia "Antygona", ale jednego jestem pewien: dzisiaj się dowiecie.

A skąd to jest?

Sofokles napisał około 120 tragedii, ale niestety tylko siedem dotrwało do naszych czasów. Jako że jedną ze szczęśliwie ocalałych jest „Antygona” która, jak mawia mój Sor od polaka, jest najważniejszą lekturą w gimnazjum (?!?) należy ją zrecenzować i ocenić tak, jak na to zasługuje.

Więc do dzieła!

Antygona jest dość skomplikowana, oraz silnie metaforyczna, co sprawia że podczas czytania należy wytężyć umysł i pomyśleć o co chodzi lub skorzystać z chóru który jak wierny pies tłumaczy co jakiś czas o co chodzi. Dlaczego? Ponieważ. Z tego co wiem a wiem dużo, ludzi w czasach Sofoklesa (496 do 406 p.n.e.) uważano za „półinteligentnych”, a więc chór tłumaczył co się stało na scenie i ewentualnie że jak ktoś kogoś zabije to źle. W „Antygonie” występuje 9 osób i wszystko kręci się wokół jednego wątku. Całość działa jak prawidłowy, choć chaotyczny algorytm, ale daje do myślenia. Śmierć zabiera tytułową bohaterkę w sposób tragiczny, jej kat ma wyrzuty sumienia (chlip...), aż Antygonę zamurowało.

  Antygona
  tragedia antyczna
  brak

 

Teraz trochę odczuć autora, czyli niejakiego HODLUM`a na temat Antygony i jej trupy. Według mnie jeśli musu nie ma to i czytać nie trzeba, bo i po co? Ni to ciekawe, ni ładne ot takie „cuś”. Chociaż polecam tekst związany z Antygoną, pt. „Dzieje rodu Labdakidów”, w którym dowiadujemy się o ojcu Antygony i o jego ciekawej genezie rodziny. Napiszę tylko że Edyp ojciec Antygony ożenił się ze swoją matką uprzedzając ten czyn zabiciem swego tatusia, i jego towarzyszy, ale tą historię zachowam na następny art.
 

© Copyright by AM Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!