|
Waldemar Łysiak -
Milczące psy
Corvus/Mariusz Koral
Jest to moja pierwsza recenzja dla AM, więc będę
się starał (co nie znaczy, że z czasem oleje sprawę) wypaść jak najlepiej w
oczach czytelników. Jeśli to co sklecę trafi do odbiorców to postaram się
kontynuować pisanie w tym dziale (AMK).
Mój wybór padł na „Milczące psy” Waldemara Łysiaka. Pierwsze skojarzenie jakie
przyszło mi do głowy, gdy usłyszałem tytuł to, parodia słynnych „Psów” :).
Jednak znajomy, który polecił mi ten tytuł, szybko wyprowadził mnie z błędu,
takim oto stwierdzeniem: „Łysiak mógłby być nauczycielem Sapka”. Patrzyłem na
niego co najmniej dziwnie, czytałem Sapka niemało i wiem, że w swojej dziedzinie
(powieści fantasy, historyczne z elementami fantasy, etc, etc.) nie ma sobie
równych. Uległem, przecież nic nie tracę, a możliwe, że poznam nowego, wartego
uwagi pisarza. Muszę przyznać, że z góry uznałem jego działo za niewypał.
Napisze tylko tyle, że wtedy nie wiedziałem jak bardzo się myliłem.
Odnośnie treści.
„Cave tibi a cane muto! – strzeż się milczącego psa!” Tak rozpoczyna się ta
książka. We wstępie autor opowiada czytelnikowi historię (legendę) purpurowego
srebra. Jest ona niezbędna aby zrozumieć sens poszukiwań bohaterów tej książki.
To w jaki sposób autor przedstawił ową historię jest jak najbardziej na plus
(legenda sama w sobie jest naprawdę interesująca). Nie będę rozpisywał się na
temat powyżej rozpoczęty, po prostu zapraszam do lektury :). Bohaterami tej
opowieści są zarówno Polacy jak i Rosjanie, a także przedstawiciele rodziny
węgierskiej zwanej Kissami. Od siebie dodam, że kluczową rolę pełni tu… , albo
nie, bo jeszcze wszystko się przedwcześnie wyda. Zanim podam imiona bohaterów
rzucę choć odrobinę światła na czasy w jakich toczy się ta akcja. Tak więc akcja
toczy się w Warszawie, gdzieś tak od 1765 do roku 1792. Przygody głównego
bohatera i jego przyjaciół toczą się na tle życia codziennego warszawiaków (dość
ciekawego zresztą). Poszukiwania „purpurowego srebra” wplecione są w wydarzenia,
które autor naprawdę doskonale i dobitnie przedstawia czytelnikowi, związane
bezpośrednio z intrygą jaką knuły późniejsze państwa zaborcze.
Głównym bohaterem jest Imre Kiss, na którym spoczywa złożona przysięga,
odnalezienia purpurowego srebra, chociażby ceną miało być jego życie. W tym celu
wyrusza z synem i sługą do stolicy, zapomniałem dodać, że wcześniej tuła się po
świecie. Jakby mogło się wydawać autor nie poświęca całkowitej uwagi Imremu, ale
szaleje jak mało który mieszając wątki, wydarzenia polityczne i perypetie
pozostałych osób, niezwykle ważnych z historycznego punktu widzenia i nie tylko.
Tu muszę zaznaczyć, że ta forma nie przypadła mi do gustu, w tym wszystkim
naprawdę trudno się było połapać. W całej tej matni znajdują się dwie osoby i
ich, toczone naprawdę z jajem (sorry za wyrażenie) konwersacje na temat wiary i
boga. Ksiądz (ojciec Parys) i heretyk Grabkowski (chyba dobrze pamiętam),
naprawdę inteligentny facet mający przewagę pod każdy względem nad silnie
wierzącym klechą. Te ich rozmowy pochłonęły mnie bez reszty, z niecierpliwością
czekałem następnych „pojedynków”. Grabkowski w końcu trafia na równego sobie, a
jest nim żebrak? zwany Rybakiem.
|
|
|
|
| Milczące psy |
|
| Przygodowa |
|
| brak |
|
|
 |
|
|
Zresztą sami się przekonajcie. Turkułł, nadworny błazen; Poniatowski, władyk
Polski; Repnin, agent/ambasador rosyjski – praktycznie on rządzi w Polsce;
„Basior”; Casanova i wiele innych. To postacie, które autor naprawdę dokładnie
opisuje. Wielki spisek góruje, po pewnym czasie nie wiesz tak naprawdę kto z kim
przystaje, kto jest ten dobry, a kto zły. Taki zawiły spisek mogli chyba tylko
Rosjanie wymyślić, którzy w całym tym bałaganie dopatrują się sukcesu na polu
politycznym.
Co mnie zraziło po przeczytaniu? Sam koniec, a raczej jego brak. Książka kończy
się w punktach. Autor tłumaczy, że nie chciało mu się już dalej pisać, a pewien
wydawca uparł się by mimo wszystko wydać ją. Właśnie ten fakt braku „normalnego”
zakończenia, obok tego całego chaotycznego przedstawienia treści jest minusem,
który książka zarobiła u mnie.
Jest to pozycja obowiązkowa dla wszystkich miłośników historii. Nie wiem na ile
historia „purpurowego srebra” jest prawdziwa, może to tylko wymysł ludzkiej
wyobraźni. Niemniej jednak wymysł ten musiał być czymś inspirowany. Nie zmienia
to faktu, że jest niezwykle interesująca i naprawdę godna uwagi, podobnie jak i
perypetie słynnych Kissów z Węgier. Jeżeli czytacie powieści Sapka to i ta
przypadnie wam do gustu, pomimo iż jest pisana językiem trudniejszym (może
bardziej filozoficznym?). Wiem, że nie jest to jedyna książka tego autora,
dlatego też w przyszłości zechcę przedstawić/zrecenzować inny tytuł (coś o
Napoleonie).
Chyba dobrze to napisałem. Życzę miłego czytania. Corvus pozdrawia.
|
|