|
Emil Zola - Doktor Pascal
miekki
Po świetnym Germinalu, w którym poznałem cały
kunszt artystyczny Zoli sięgnąłem po ostatnią część cyklu "Rougon-Macquartowie"
(20 częściowego), w którym czytelnik obserwuje poczynania przedstawicieli rodów.
Jak pisze sam Emil Zola - wydane przez niego w ciągu dziwięciu lat powieści
stanowią część obszernej całości. Dotąd dzięki doskonałej akcji Gazety Wyborczej
za niezbyt wygórowaną cenę bodajże 15 złotych miałem okazję, a także niewątpliwą
przyjemność przeczytać trzynastą część-Germinal. I wiecie co jest najlepsze?
Nawet w snach nie przyszło mi na myśl, że ta książka może być częścią czegoś
większego.
Aż tu nagle pewnego pięknego zimowego wieczoru, nudząc się niemiłosiernie
sięgnąłem po Doktora Pascala, który leżał (żeby nie powiedzieć zalegał ;p)
gdzieś na półce. Muszę przyznać, że początek był dosyć ciężki. Sporo opisów,
tworzenia scenografii, przedstawiania postaci. Mając jednak w pamięci opisy z
Germinala miałem nadzieje na szybkie zawiązanie akcji. Po kolejnych dziesiątkach
kartek zaczynałem tracić nadzieję.
Tytułowy doktor Pascal jest dojrzałym mężczyzną, który większość swojej pracy
spędza na badaniach o dziedziczności. Od czasu do czasu, także dla potwierdzenia
swych naukowych teorii, idzie do okolicznego miasteczka, odwiedzić swych
pacjentów. Ów pan wiedzie spokojne, bardzo stateczne życie u boku swojej
służącej - Marcysi oraz młodej dziewczyny - Klotyldy, którą Pascal wziął na
wychowanie. Życie mogłoby tak płynąć z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc, ale
o czym w tym wypadku mielibyśmy czytać? Podobno gdy nie wiadomo już o czym
pisać, należy wtrącić coś o miłości. W książce Zoli nie znajdziemy jednak
pospolitej groteskowej historii o tym, jak starszy pan zakochał się młodej,
pięknej dziewczynie. Piękno książki tkwi w dochodzeniu do pełni szczęścia
Klotyldy i Pascala, którym na początku wcale nie wiodło się najlepiej. Ogromne
różnice głównie w sferze religii i postrzegania Boga, stały się przyczyną
ogromnego sporu w domu doktora. Jeśli czytaliście Germinala, to znajdziecie tu
pewne podobieństwa w sposobie przedstawienia sporów. Wydaje mi się, że właśnie
spory Emil Zola przedstawia doskonale. To one, a nie opisy przykuwają czytelnika
do książki. Często złapałem się na tym, że czytając już książkę późną nocą
przeciągałem lekturę, aż do tego momentu, w którym literki nie zaczęły się
zlewać ze sobą.
O ile Zolę można nazwać mistrzem nawiązywania akcji małymi zwrotami fabuły, to
nie są one w tej książce zbyt częste. Nie chcę powiedzieć, że jest monotonna,
choć i fragmenty, w których nic się nie dzieje się zdarzają, ale zwykle
rozpraszane zostają przez nagłe wydarzenie, którymi Zola żągluje w iście
mistrzowski sposób. Potrzeba tylko czasami trochę samozaparcia, żeby późną nocą
do tego momentu dociągnąć. ;)
Największe dzieło Zoli, którym niewątpliwie jest Germinal był w tej kwestii
zupełnie inny. Tutaj czytelnik dostawał coś nowego-drogę do rewolucji
proletariatu pokazaną oczyma robotnika kopalni. Nie wiem, czy to wina
przejedzenia, ale wydaje mi się, że dla przeciętnego nastoletniego (nooo.. za 2
miechy dorosłego ;p) chłopca czytanie o miłości młodej dziewczyny i starszego
pana jest trochę nużące. I obawiam się, że kłutnie mieszkańców, trochę teorii
naukowych, niezłe zakończenie, może tutaj nie wystarczyć.
|
|
|
|
| Doctor Pascal |
|
| klasyka obca |
|
| brak |
|
|
 |
|
|
Dla kogoś, kto szuka książki o nieszczęśliwej, wręcz tragicznej miłości opisanej
może niezbyt finezyjnym, bardziej prostym, zrozumiałym (co nie znaczy, że
ubogim) słownictwem jest to książka bardzo dobra. Zdaje się jednak, że miłosne
tematy, nawet nie wiem jakby były dziwaczne i zagmatwane nie są doktryną Zoli.
Francuski autor cały swój geniusz pokazuje w powieściach, w których akcje
dopełnia się tylko fantastycznymi opisami, utrzymująć równocześnie odpowiednio
szybkie tempo utworu. Doktor Pascal oferuje zupełne przyciwieństwo. Tempo jest
wolne, czasami nawet usypiające, a czytelnik budzi się tylko poprzez niewinnie
zawiązywaną akcję. Sama fabuła nie obfituje w mnogość wątków, co jednak nie
znaczy, że jest to powieść łatwa i przyjemna.
Dużą rolę odgrywają tu także świetnie zarysowane charaktery postaci. Każda jest
inna wyjątkowa, co jak zwykle świetnie udaje się uchwycić Zoli w swoich opisach.
Jest ich jednak na tyle mało, że całość pozostawia jednak mały niedosyt.
Wszystko bowiem "kręci się" wokół czterech, może pięciu osób. Nie twierdzę
wcale, że w dobrej książce postaci musi być niczym mrówek w wielkim mrowisku,
ale przydałoby się coś, co nadałoby tempo całej rozgrywce.
Podsumowując. Książkę oceniam dobrze, choć nie uważam jej za jakiś majstersztyk
w wykonaniu Zoli. Szczeże przyznam, że nie otrzymałem dzieła mogącego choć
trochę zbliżyć się do wielkiego Germinala. Owszem, porządna powieść z ciekawą
fabułą, jednak usypiającą akcją, której bliżej jest do wyłączenia lampki nocnej
niż do kontynuowania czytania. Bezpowrotny epizod.
np. (nie ciąć ;p) Rancid & the Specials - Hooligans (life won't wait)
|
|