|
Stephen King - Buick 8
Koklet
"Buick 8" jest książką stosunkowo młodą, gdyż wydana została w roku 2002r.
Niestety, jak mówi przysłowie, nowe nie znaczy lepsze. King, oprócz tego, że
wykonuje autoplagiat "Christine", bo znów mamy do czynienia z nawiedzonym wozem,
wydziera z oryginału to co najlepsze, zaś skutki tego są widoczne bardzo
wyraźnie: brak klimatu, oraz postaci, które zapadałyby nam w pamięć (vide Arnie
Cunningham).
Młody chłopak, Ned Wilcox po śmierci ojca postanawia zatrudnić się w wydziale
policji, tam gdzie przed zgonem pracował jego rodziciel. Okazuje się, że jego
śmierć miała bardzo wiele wspólnego z wydarzeniami, które miały miejsce na
posterunku. A dokładniej tuż obok posterunku, w Baraku B, gdzie stoi stary buick
roadmaster. Ned postanawia rozgryźć zagadkę samochodu, a przy okazji dowiedzieć
się, co naprawdę spowodowało śmierć ojca. Funkcjonariusze powoli opowiadają
Nedowi całą prawdę...
I opowiadają ją bardzo zgrabnie, trzeba przyznać. Książkę czyta się bowiem
niesamowicie szybko. Wydarzenia następują po sobie w zaskakująco wysokim tempie
i niecałe 350 stron mija w oka mgnieniu. Jest to oczywiście duży plus, jednak na
nic on się zdaje w obliczu reszty książki. King potrafi wymyślać wiele
koszmarnych, lecz bardzo wiarygodnych rzeczy, jednak to co popełnił w "Buick 8"
to totalne przegięcie. Mamy bowiem do czynienia z samochodem, który nie dość, że
co jakiś czas "wyładowuje" energię w towrzystwie piorunów, to na dodatek rodzi
(sic!) bagażnikiem! I to bardzo często! Czasem są to po prostu liście, innym
razem nietoperze... Czyste szaleństwo!
King od zawsze charakteryzował się umiejętnością tworzenia bohaterów z którymi
czytelnik podczas lektury potrafi mocno się zźyć (przykłady? "Bastionowski"Larry
Underwood, Jack Torrance ze "Lśnienia", czy Paul Sheldon z "Misery"). W "Buicku
8" akcja napiera do przodu tak szybko,
że czytelnik nawet nie ma czasu przyjrzeć się bohaterom, a co dopiero się z nimi
utożsamiać. Główny bohater, Ned jest zupełnie wyprany z jakichkoliwek uczuć i
cech. Wiemy o nim tylko tyle, że bardzo chce poznać przyczyny śmierci ojca i...
to wszystko. Postaci jest jeszcze kilka, jednak żadna z nich nie wywołuje w
czytelniku emocji. Szkoda, że nawet ta charakterystyczna u Kinga cecha została
tu zmarnowana.
|
|
|
|
| From A Buick Eight |
|
|
horror |
|
| |
|
|
 |
|
|
|
Ostatnią rzeczą, do której wręcz muszę się przyczepić jest otwarte
zakończenie książki. King postąpił podobnie z późniejszym "Colorado Kidem",
jednak to co można było tam uznać za stosowne, tutaj pozostawia wielki niedosyt
i rozczarowanie. W wyżej wspomnianej pozycji dostaliśmy wiele wskazówek i
poszlak, więc każdy czytelnik mógł zinterpretować książkę po swojemu. Niestety w
"Buicku 8" tego zabrakło, zaś my odnosimy wrażenie, że książka jest
niedokończona.
Podsumowując: "Buicka 8" mogę polecić chyba jedynie największym miłośnikom
Króla, gdyż reszta czytelników nie znajdzie w niej nic interesującego. Co z
tego, że czyta się ją bardzo szybko, skoro jest ona po prostu bez sensu?
Odradzam.
|
|