Kwiecień 2006      


|:  RECENZJA  :|

Stephen King  - Buick 8
Koklet

 
"Buick 8" jest książką stosunkowo młodą, gdyż wydana została w roku 2002r. Niestety, jak mówi przysłowie, nowe nie znaczy lepsze. King, oprócz tego, że wykonuje autoplagiat "Christine", bo znów mamy do czynienia z nawiedzonym wozem, wydziera z oryginału to co najlepsze, zaś skutki tego są widoczne bardzo wyraźnie: brak klimatu, oraz postaci, które zapadałyby nam w pamięć (vide Arnie Cunningham).

Młody chłopak, Ned Wilcox po śmierci ojca postanawia zatrudnić się w wydziale policji, tam gdzie przed zgonem pracował jego rodziciel. Okazuje się, że jego śmierć miała bardzo wiele wspólnego z wydarzeniami, które miały miejsce na posterunku. A dokładniej tuż obok posterunku, w Baraku B, gdzie stoi stary buick roadmaster. Ned postanawia rozgryźć zagadkę samochodu, a przy okazji dowiedzieć się, co naprawdę spowodowało śmierć ojca. Funkcjonariusze powoli opowiadają Nedowi całą prawdę...

I opowiadają ją bardzo zgrabnie, trzeba przyznać. Książkę czyta się bowiem niesamowicie szybko. Wydarzenia następują po sobie w zaskakująco wysokim tempie i niecałe 350 stron mija w oka mgnieniu. Jest to oczywiście duży plus, jednak na nic on się zdaje w obliczu reszty książki. King potrafi wymyślać wiele koszmarnych, lecz bardzo wiarygodnych rzeczy, jednak to co popełnił w "Buick 8" to totalne przegięcie. Mamy bowiem do czynienia z samochodem, który nie dość, że co jakiś czas "wyładowuje" energię w towrzystwie piorunów, to na dodatek rodzi (sic!) bagażnikiem! I to bardzo często! Czasem są to po prostu liście, innym razem nietoperze... Czyste szaleństwo!

King od zawsze charakteryzował się umiejętnością tworzenia bohaterów z którymi czytelnik podczas lektury potrafi mocno się zźyć (przykłady? "Bastionowski"Larry Underwood, Jack Torrance ze "Lśnienia", czy Paul Sheldon z "Misery"). W "Buicku 8" akcja napiera do przodu tak szybko,
że czytelnik nawet nie ma czasu przyjrzeć się bohaterom, a co dopiero się z nimi utożsamiać. Główny bohater, Ned jest zupełnie wyprany z jakichkoliwek uczuć i cech. Wiemy o nim tylko tyle, że bardzo chce poznać przyczyny śmierci ojca i... to wszystko. Postaci jest jeszcze kilka, jednak żadna z nich nie wywołuje w czytelniku emocji. Szkoda, że nawet ta charakterystyczna u Kinga cecha została tu zmarnowana.

  From A Buick Eight
  horror
 

 

Ostatnią rzeczą, do której wręcz muszę się przyczepić jest otwarte zakończenie książki. King postąpił podobnie z późniejszym "Colorado Kidem", jednak to co można było tam uznać za stosowne, tutaj pozostawia wielki niedosyt i rozczarowanie. W wyżej wspomnianej pozycji dostaliśmy wiele wskazówek i poszlak, więc każdy czytelnik mógł zinterpretować książkę po swojemu. Niestety w "Buicku 8" tego zabrakło, zaś my odnosimy wrażenie, że książka jest
niedokończona.

Podsumowując: "Buicka 8" mogę polecić chyba jedynie największym miłośnikom Króla, gdyż reszta czytelników nie znajdzie w niej nic interesującego. Co z tego, że czyta się ją bardzo szybko, skoro jest ona po prostu bez sensu? Odradzam.

© Copyright by AM Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!