KURYER HISTORYCZNY
Z czym kojarzy nam się Japonia? Słysząc nazwę tego kraju oprócz mocnego sake, ponętnych gejsz, czy trochę bardziej współczesnych gier komputerowych (i technologii w ogóle) wyobrażamy sobie samuraja, czyli małego gościa z wielkim mieczem


Bushido, czyli jak być dobrym wojownikiem Darth Sumek

„Istotnym męstwem jest żyć, gdy żyć się godzi, a umrzeć, kiedy umrzeć potrzeba.”- książę Mito

Życie samuraja nie było łatwe. Musiał on (w przenośni i dosłownie) nieustannie nadstawiać karku za swojego pana. Jego najważniejszym obowiązkiem było ślepe posłuszeństwo wobec suzerena, z którym łączyły go więzi o wiele silniejsze niż przyjacielskie, czy nawet rodzinne. Żył na rozkaz i na rozkaz umierał. Rzucał się w najgorętszy wir walki, pragnąc zdobyć nieśmiertelną sławę. Prawdziwy samuraj nie wycofywał się, póki nie dostał wyraźnego polecenia. Nie znaleźlibyście go też wśród pojmanych jeńców, gdyż nie wolno mu było dopuścić do dostania się w niewolę. Postępował według zasady "samuraj powinien żyć i umrzeć z mieczem w dłoni. Musi być zawsze odważny i waleczny".


Bushi, znaczy rycerz

Słowo samuraj oznacza „pełniącego służbę”. Często określano go jednak mianem bushi, co oznacza „wojownika”. Jeśli połączymy to z rzeczownikiem do, oznaczającym „drogę”, otrzymamy słynne bushidõ, czyli „drogę wojownika”. Był to niepisany zbiór norm etycznych, którymi prawdziwy wojownik miał się kierować. U jego podstaw leżała tradycja, opinia społeczna, rodzinne wychowanie, a także potężny autorytet sławnych przodków. Zawarte w nim prawa łączyły w sobie pewne elementy religijne. Można odnaleźć nawiązania do takich wyznań jak buddyzm, konfucjanizm, czy shinto – narodowa religia Japończyków. Nie bez znaczenia są też wpływy filozofii zen, która wyrabiała w wojowniku zimną krew i pogardę dla śmierci. To z zen pochodzi idea samokontroli, która oznacza całkowite panowanie nad sobą i swoimi emocjami. Właśnie to było powszechnie uważane za najcenniejszą cechę prawdziwego samuraja. Jak widać, kodeks bushidõ był w dużej mierze zbiorem norm religijnych, czymś w rodzaju samurajskiej Biblii. A zatem przestrzegającego go samuraja można traktować jako odpowiednik wędrownego mnicha (wyobraźcie sobie wymachującego mieczem braciszkaJ. Nakazy bushidõ były przez niego surowo przestrzegane. Do najważniejszych zasad moralności samuraja zaliczano wierność panu (o czym już była mowa), ale także męstwo, odwagę i bezpośrednio związany z tym wysoki kunszt wojenny; uczciwość i prawość, prostotę i powściągliwość, pogardę dla wygód osobistych i pieniędzy. W moralnym kodeksie samurajów wielką wagę przywiązywano również do katakiuchi - krwawej zemsty. Wierność wobec suzerena wymagała, aby zniewaga wyrządzona panu została bezwzględnie pomszczona.

 
Wychowanie

Samurajem zostawało się praktycznie od kołyski. Chłopiec z rodziny wojowników już od najmłodszych lat przygotowywany był do przyszłego zawodu. Musiał nauczyć się odporności na wszelkiego rodzaju niewygody. Kandydata na samuraja zmuszano do bezsenności, wykonywania nocnych prac, chodzenia boso po śniegu, postu czy innych podobnych rewelacji (nie nasuwają Wam się skojarzenia do, poniekąd rodzimego, spartańskiego podwórka, bo mnie jak najbardziej?). Japońskie podania mówią, że dla samuraja "kiedy jego żołądek jest pusty, to hańba czuć głód". Chłopca zmuszano również do oglądania publicznych egzekucji i przyglądania się trupom i torturom, co miało wzmocnić jego charakter. Wszelkie dziecięce odruchy jak płacz i narzekanie były surowo karane, jako przejawy niegodnej prawdziwego wojownika słabości. Młody adept sztuki wojowania musiał także opanować umiejętność walki każdym rodzajem broni (o tym za chwilę). Uczono go także jeżdżenia konno, pływania, oraz walki wręcz. Nie była to jednak kopanina w stylu Bruce’a Lee (albo Chuck’a Norrisa:). Technika walki (jujutsu) opierała się na zręczności i płynności ruchów, niejednokrotnie zwyciężając nad brutalną siłą. Trzeba zaznaczyć, że samuraje to nie tylko ludzie biegający z mieczami i wycinający wszystko, co się rusza. Ich trudne wychowanie, prócz umiejętności przydatnych na polu bitwy, kształciło ich także w paru innych dziedzinach.. Dobry samuraj musiał znać historię, literaturę, a także tradycyjne tańce. Nabyta umiejętność pisania, oraz znajomość poezji umożliwiała napisanie, tuż przed rytualnym samobójstwem, pożegnalnego wiersza (haiku). Wprawdzie umiejętności te uważano za mało przydatne, niemniej jednak dodawały klasy wojownikowi, który mógł się nimi pochwalić.

 
Z czym do ludzi, czyli jak i czym walczyć

Walka stanowiła istotę życia każdego prawdziwego samuraja. Zawsze musiał być na nią przygotowany. Na atak należało reagować instynktownie. Znana jest historia szkolenia pewnego młodego wojownika. Któregoś dnia, podczas gotowania ryżu, został boleśnie uderzony drewnianym mieczem przez swego mistrza. Spotykało go to jeszcze wiele razy, póki nauczył się nigdy nie rozluźniać mięśni. Później został słynnym wojownikiem. Samurajów cechowała wielka uprzejmość wobec swoich przeciwników. Przed pojedynkiem każdy mógł wygłosić swoje imię, pochodzenie, a także pochwalić się jakimś aktem wielkiego męstwa. Po skończonej walce, zwycięski samuraj mógł wyrazić podziw i szacunek dla przeciwnika, po czym odcinał mu głowę (zawsze to jakieś pocieszenie przed śmiercią).

W arsenale samuraja znajdziemy ogromną ilość przeróżnych rodzajów broni. Opisanie ich wszystkich jest materiałem na sporych rozmiarów książkę (a ten artykuł i tak chyba będzie zbyt długi), więc ograniczę się do przedstawienia kilku najważniejszych:

Miecz

Nikt nie potrafi wyobrazić sobie samuraja, bez tej tradycyjnej broni. Ponieważ w Japonii prawo do noszenia miecza zostało ograniczone jedynie do samurajów, stał się on również symbolem stanu rycerskiego. Był dla samuraja największym skarbem, i tak właśnie go traktowano. Kobietom wolno było go dotykać jedynie przez rękawy kimona, nie mogły również przebywać w pomieszczeniu, w którym był przechowywany. Właściciel również miał obowiązek obchodzić się z nim w ściśle określony sposób. Podczas oglądania, bądź czyszczenia broni musiał trzymać na ustach kawałek papieru, aby jego oddech nie dosięgał klingi.

Proces powstawania miecza był niezwykle skomplikowany, a jego kolejne etapy miały charakter niemalże obrzędów religijnych. Klinga formowana była z wielu warstw żelaza. Mówi się nawet o kilku milionach(!) takich warstw, nałożonych jedna na drugą. Niekiedy powstanie miecza trwało nawet kilka lat. Broń samuraja wykuwali profesjonalni płatnerze, cieszący się ogromnym szacunkiem. Dobrze wykonanym orężem, wojownik mógł przeciąć człowieka na pół. Nową broń testowano na gąszczu krzewów, zwłokach, a niekiedy na żywych ludziach. Mam tu oczywiście na myśli nędzarzy, czy chłopów wracających z pola.

Wiele było rodzajów mieczy, ale przyjęło się noszenie dwóch: katany (powyżej 60 cm długości) i wakizashi (poniżej 60 cm dł.).

Łuk

Łuki stanowiły obok mieczy, jeden z najcenniejszych rodzajów broni samuraja. Tak ważną, że w XVIII wieku pojęcia „wojna” oraz „łuk i strzały” oznaczały to samo.

Yari (włócznia)

Włócznie były podstawową bronią japońskiej piechoty. Miały od 4 do 6 metrów i były przeznaczone do obrony przed ciężką kawalerią wroga. Zawsze musiały być przechowywane w specjalnej pochwie, gdyż ich obnażenie stanowiło śmiertelną obrazę (bez skojarzeń proszę).

Zbroja

Podstawowym elementem samurajskiej zbroi była skóra, wzmacniana elementami metalowymi. Dla wzmocnienia sztywności pokrywano ją lakierem. Jednocześnie, zbroje były elastyczne, nie krępowały ruchów wojownika i dopasowywały się do kształtu jego ciała. Rodzaj zbroi zależał od pozycji noszącego ją samuraja. Niscy rangą wojownicy piesi, używali najczęściej fragmentów zbroi, podczas gdy elita była w pełni opancerzona. Jednak europejskie „zapuszkowanie” było im całkowicie obce, co dawało większą zręczność w walce.

Samurajska moda

Samuraje nosili kimona z szerokimi rękawami oraz charakterystyczne spodnie (hakama). Wokół pasa przewiązywali szarfę (obi), za którą wsuwano miecz katana. Codzienny ubiór wykonany był najczęściej z bawełny, ale podczas świąt strojono się w chińskie jedwabie. Kolor kimona był dowolny, ale samuraje woleli raczej ciemniejsze barwy. Podobnie rzecz się miała ze spodniami hakama, które zwykle były ciemniejsze od reszty stroju. Pas obi zawsze był biały.

Charakterystyczna jest też fryzura samurajów. Golili oni górną i przednią część głowy, co sprawiało, że wyglądali na prawie łysych. Pozostałe włosy były długie i splecione z tyłu głowy.



Seppuku – sztuka umierania

Jeśli któryś z Czytelników dostaje mdłości na widok kurzej krwi, albo konsumuje w tej chwili kanapkę, to ze względu na troskę o czystość Waszych klawiatur i biurek, upraszam o opuszczenie tej części artykułu. Pozostałych zapraszam w podróż w sam środek brzucha samuraja.

Prawdziwy samuraj gardził swoim życiem. Śmierć była dla niego dziecinną igraszką. Fakt ten w połączeniu z chorobliwym wręcz poczuciem honoru, zrodził zwyczaj rytualnego samobójstwa – seppuku. Popełniano je z wielu różnych powodów: rozkazu władcy, utraty ukochanego pana, przegranej bitwy, czy wyroku sądowego. Samuraj zadawał sobie śmierć także wówczas gdy polecenie pana nie było w zgodzie z jego sumieniem. Seppuku popełniano niekiedy z tak błahych powodów, że gdybyśmy wprowadzili w Polsce ów zwyczaj, musielibyśmy zabijać się po każdym obejrzeniu Wiadomości.

Jak przebiegał rytuał? Samuraj nie mógł umrzeć byle jak. Obowiązkowa była biała szata, bowiem biały to w Japonii kolor śmierci. Miecz, którym pozbawiał się życia pochodził z wyższej półki. Był przepięknie wykonany. Jego rękojeść często pokrywała rybia łuska, a pochwę zdobił lakier lub cenne kamienie. Przystępując do rytuału samuraj siadał w odpowiedniej pozycji i wbijał miecz w jamę brzuszną. Należało rozciąć ją tak, aby zebrani ludzie mogli dobrze widzieć wypływające wnętrzności, a tym samym czyste myśli wojownika. Samuraj powoli przecinał brzuch, najpierw poziomo, od boku lewego ku prawemu, a potem pionowo, od przepony do pępka. Najodważniejsi wybierali, zamiast metalowych, miecze bambusowe. Zadanie sobie śmierci za pomocą drewnianego ostrza sprawiało ogromny ból, ale było dowodem męstwa i wytrzymałości. Niektórzy mocarze po dokonaniu rytuału zachowali tyle sił, że byli jeszcze w stanie własną krwią zapisać testament.

Seppuku nie było ograniczone jedynie dla mężczyzn (coś dla feministek). Kobiety popełniały samobójstwo przez przecięcie sobie arterii szyjnej, choć czasem, idąc śladem samurajów, rozcinały sobie brzuch.

Kiedy seppuku dobiegło końca, przyjaciel samuraja, ktoś w rodzaju sekundanta (kaishaku), odcinał mu głowę. Cios musiał być tak precyzyjny, aby głowa nie odpadła od ciała, ale zawisła na pasku skóry.

Znajomość rytuału wpajano samurajowi już od najmłodszych lat. Pewien siedmioletni chłopiec widział, jak nasłani na jego ojca zabójcy, zabijają przez pomyłkę innego człowieka. Aby ukryć prawdę i ocalić ojcu życie, udając wielką rozpacz, przebił się mieczem. Podstęp się udał i mordercy odeszli. Wybaczcie, że pozwolę sobie na chwilę refleksji, ale zastanawiam się, czy bylibyśmy w stanie zdobyć się na podobne poświęcenie...

Rõnin – bezpański wojownik

Samuraj, który z różnych powodów tracił swego pana, stawał się roninem. Jeśli pan został zamordowany, lub zginął na polu walki, wojownik miał obowiązek pomścić go, a potem popełnić seppuku. W innym wypadku zostawał zwolniony ze służby, a wtedy stawał się najemnikiem. W Japonii znana jest historia 47 rõninów, którzy krwawo zemścili się za śmierć swego pana, którego zmuszono do popełnienia samobójstwa.

 

Odrobina historii

Samuraje pojawili się około VII wieku, kiedy zaczął kształtować się feudalizm japoński. Ziemia przechodziła stopniowo w ręce potężnych książąt (daimyõ), którzy potrzebowali armii chroniących ich terytoria. Władza cesarza stopniowo traciła na znaczeniu, a samurajów coraz częściej wykorzystywano w walkach wewnętrznych. W XII w. Powstał urząd seii taishoguna (potocznie shoguna), czyli „wielkiego dowódcy wojsk zwalczających barbarzyńców”. Od tej pory, aż do XIX w. to shogunowie rządzili Japonią. W 1868 młodzi samuraje obalili szogunat. Rozpoczęły się reformy. Japonia się europeizowała. Bunty dawnych samurajów były krwawo tłumione (widzieliście może film z Tomem Cruisem, dziarsko machającym mieczem?). Epoka wojowników dobiegała końca.

 

Co dalej?

Wbrew pozorom, kultura samurajów nie umarła w 1868 roku. Do 1945 roku japońska kadra oficerska kultywowała dawne tradycje, stosując się do zasad bushidõ (przypomniał mi się                                              „Most na rzece Kwai”). Miecze samurajskie, które alianci zdobyli na poległych wrogach są dziś identyfikowane jako cenne zabytki.

Ideały samurajskie cieszą się nadal wielkim zainteresowaniem. Nie żeby chodziło o ich przestrzeganie, ale fajnie jest popatrzeć na niskiego człowieczka z groźną miną, który swoim mieczem potrafi rozbić w pył dziesiątki przeciwników. Nawiązania do samurajów odnaleźć można w setkach filmów, czy książek (o paru już wspomniałem). Warto przypomnieć słynny film Akiry Kurosawy „Siedmiu samurajów”. Amerykanie podchwycili później temat, kręcąc „Siedmiu wspaniałych” (tak na marginesie, polecam oba filmy). Nawet „Gwiezdne wojny” (którymi osobiście się zachwycam) są pełne odwołań do japońskich wojowników. Popatrzcie tylko na zakon Jedi, czy hełm lorda Vadera, do złudzenia przypominający część samurajskiej zbroi.

Pamiętajcie jednak, że rzadko zdarza się, aby jakiś film dobrze oddał charakter samuraja i jego ideologii. Prawdziwy samuraj to nie tylko człowiek żelaznego miecza, ale także żelaznego serca, co potrafił udowodnić nie tylko przez wycięcie w pień swoich wrogów.

 

P.S.: Wszystkim, którzy wytrwali do końca tego dłuuuuugiego artykułu, serdecznie dziękuję (pozostałym też, ale trochę mniej). Wszelkie potknięcia, które mogły się pojawić w tekście składam na karby tego, że jestem tu debiutantem. Proszę zatem nie przesadzać z bluzgami pod moim adresem. Muszę przyznać, że ostatnie kilka godzin stukania w klawiaturę, w celu spłodzenia owego tekstu, sprawiło mi wielką frajdę (oby czytanie tego było równie ciekawe). Do kolejnego przeczytania zatem i niech Moc (samurajów) będzie z Wami.


Darth Sumek