|
„Istotnym męstwem jest żyć, gdy żyć się godzi, a
umrzeć, kiedy umrzeć potrzeba.”- książę Mito
Życie samuraja nie było łatwe. Musiał on (w przenośni i
dosłownie) nieustannie nadstawiać karku za swojego pana. Jego najważniejszym
obowiązkiem było ślepe posłuszeństwo wobec suzerena, z którym łączyły
go więzi o wiele silniejsze niż przyjacielskie, czy nawet rodzinne. Żył na
rozkaz i na rozkaz umierał. Rzucał się w najgorętszy wir walki, pragnąc
zdobyć nieśmiertelną sławę. Prawdziwy samuraj nie wycofywał się, póki
nie dostał wyraźnego polecenia. Nie znaleźlibyście go też wśród pojmanych
jeńców, gdyż nie wolno mu było dopuścić do dostania się w niewolę. Postępował
według zasady "samuraj
powinien żyć i umrzeć z mieczem w dłoni. Musi być zawsze odważny i
waleczny".
Bushi, znaczy rycerz
Słowo samuraj oznacza „pełniącego służbę”. Często określano
go jednak mianem bushi, co oznacza „wojownika”. Jeśli połączymy to
z rzeczownikiem do, oznaczającym „drogę”, otrzymamy słynne bushidõ,
czyli „drogę wojownika”. Był to niepisany zbiór norm etycznych, którymi
prawdziwy wojownik miał się kierować. U jego podstaw leżała tradycja,
opinia społeczna, rodzinne wychowanie, a także potężny autorytet sławnych
przodków. Zawarte w nim prawa łączyły w sobie pewne elementy religijne. Można
odnaleźć nawiązania do takich wyznań jak buddyzm, konfucjanizm, czy shinto
– narodowa religia Japończyków. Nie bez znaczenia są też wpływy filozofii
zen, która wyrabiała w wojowniku zimną krew i pogardę dla śmierci. To z zen
pochodzi idea samokontroli, która oznacza całkowite panowanie nad sobą i
swoimi emocjami. Właśnie to było powszechnie uważane za najcenniejszą cechę
prawdziwego samuraja. Jak widać, kodeks bushidõ był w dużej mierze
zbiorem norm religijnych, czymś w rodzaju samurajskiej Biblii. A zatem
przestrzegającego go samuraja można traktować jako odpowiednik wędrownego
mnicha (wyobraźcie sobie wymachującego mieczem braciszkaJ.
Nakazy bushidõ były przez niego surowo przestrzegane. Do najważniejszych
zasad moralności samuraja zaliczano wierność panu (o czym już była mowa),
ale także męstwo, odwagę i
bezpośrednio związany z tym wysoki kunszt wojenny; uczciwość i prawość,
prostotę i powściągliwość, pogardę dla wygód osobistych i pieniędzy. W
moralnym kodeksie samurajów wielką wagę przywiązywano również do
katakiuchi - krwawej zemsty. Wierność wobec suzerena wymagała, aby zniewaga
wyrządzona panu została bezwzględnie pomszczona.
Wychowanie
Samurajem zostawało się praktycznie od kołyski.
Chłopiec z rodziny wojowników już od najmłodszych lat przygotowywany był do
przyszłego zawodu. Musiał nauczyć się odporności na wszelkiego rodzaju
niewygody. Kandydata na samuraja zmuszano do bezsenności, wykonywania nocnych
prac, chodzenia boso po śniegu, postu czy innych podobnych rewelacji (nie
nasuwają Wam się skojarzenia do, poniekąd rodzimego, spartańskiego podwórka,
bo mnie jak najbardziej?). Japońskie podania mówią, że dla samuraja "kiedy
jego żołądek jest pusty, to hańba czuć głód". Chłopca zmuszano
również do oglądania publicznych egzekucji i przyglądania się trupom i
torturom, co miało wzmocnić jego charakter. Wszelkie dziecięce odruchy jak płacz
i narzekanie były surowo karane, jako przejawy niegodnej prawdziwego wojownika
słabości. Młody adept sztuki wojowania musiał także opanować umiejętność
walki każdym rodzajem broni (o tym za chwilę). Uczono go także jeżdżenia
konno, pływania, oraz walki wręcz. Nie była to jednak kopanina w stylu
Bruce’a Lee (albo Chuck’a Norrisa:). Technika walki (jujutsu) opierała się
na zręczności i płynności ruchów, niejednokrotnie zwyciężając nad
brutalną siłą.
Trzeba zaznaczyć, że samuraje to nie tylko
ludzie biegający z mieczami i wycinający wszystko, co się rusza. Ich trudne
wychowanie, prócz umiejętności przydatnych na polu bitwy, kształciło ich
także w paru innych dziedzinach.. Dobry samuraj musiał znać historię,
literaturę, a także tradycyjne tańce. Nabyta umiejętność pisania, oraz
znajomość poezji umożliwiała napisanie, tuż przed rytualnym samobójstwem,
pożegnalnego wiersza (haiku). Wprawdzie umiejętności te uważano za mało
przydatne, niemniej jednak dodawały klasy wojownikowi, który mógł się nimi
pochwalić.
Z czym do ludzi, czyli jak i
czym walczyć
Walka stanowiła istotę życia każdego
prawdziwego samuraja. Zawsze musiał być na nią przygotowany. Na atak należało
reagować instynktownie. Znana jest historia szkolenia pewnego młodego
wojownika. Któregoś dnia, podczas gotowania ryżu, został boleśnie uderzony
drewnianym mieczem przez swego mistrza. Spotykało go to jeszcze wiele razy, póki
nauczył się nigdy nie rozluźniać mięśni. Później został słynnym
wojownikiem. Samurajów cechowała wielka uprzejmość
wobec swoich przeciwników. Przed pojedynkiem każdy mógł wygłosić swoje imię,
pochodzenie, a także pochwalić się jakimś aktem wielkiego męstwa. Po skończonej
walce, zwycięski samuraj mógł wyrazić podziw i szacunek dla przeciwnika, po
czym odcinał mu głowę (zawsze to jakieś pocieszenie przed śmiercią).
W arsenale samuraja znajdziemy ogromną ilość przeróżnych rodzajów broni.
Opisanie ich wszystkich jest materiałem na sporych rozmiarów książkę (a ten
artykuł i tak chyba będzie zbyt długi), więc ograniczę się do
przedstawienia kilku najważniejszych:
Miecz
Nikt nie potrafi wyobrazić sobie samuraja, bez
tej tradycyjnej broni. Ponieważ w Japonii prawo do noszenia miecza zostało
ograniczone jedynie do samurajów, stał się on również symbolem stanu
rycerskiego. Był dla samuraja największym skarbem, i tak właśnie go
traktowano. Kobietom wolno było go dotykać jedynie przez rękawy kimona, nie
mogły również przebywać w pomieszczeniu, w którym był przechowywany. Właściciel
również miał obowiązek obchodzić się z nim w ściśle określony sposób.
Podczas oglądania, bądź czyszczenia broni musiał trzymać na ustach kawałek
papieru, aby jego oddech nie dosięgał klingi.
Proces powstawania miecza był niezwykle skomplikowany, a jego kolejne etapy miały
charakter niemalże obrzędów religijnych. Klinga formowana była z wielu
warstw żelaza. Mówi się nawet o kilku milionach(!) takich warstw, nałożonych
jedna na drugą. Niekiedy powstanie miecza trwało nawet kilka lat. Broń
samuraja wykuwali profesjonalni płatnerze, cieszący się ogromnym szacunkiem.
Dobrze wykonanym orężem, wojownik mógł przeciąć człowieka na pół. Nową
broń testowano na gąszczu krzewów, zwłokach, a niekiedy na żywych ludziach.
Mam tu oczywiście na myśli nędzarzy, czy chłopów wracających z pola.
Wiele było rodzajów mieczy, ale przyjęło się noszenie dwóch: katany (powyżej
60 cm długości) i wakizashi (poniżej 60 cm dł.).
Łuk
Łuki stanowiły obok mieczy, jeden z najcenniejszych rodzajów broni samuraja.
Tak ważną, że w XVIII wieku pojęcia „wojna” oraz „łuk i strzały”
oznaczały to samo.
Yari (włócznia)
Włócznie były podstawową bronią japońskiej
piechoty. Miały od 4 do 6 metrów i były przeznaczone do obrony przed ciężką
kawalerią wroga. Zawsze musiały być przechowywane w specjalnej pochwie, gdyż
ich obnażenie stanowiło śmiertelną obrazę (bez skojarzeń proszę).
Zbroja
Podstawowym elementem samurajskiej zbroi była skóra, wzmacniana elementami
metalowymi. Dla wzmocnienia sztywności pokrywano ją lakierem. Jednocześnie,
zbroje były elastyczne, nie krępowały ruchów wojownika i dopasowywały się
do kształtu jego ciała. Rodzaj zbroi zależał od pozycji noszącego ją
samuraja. Niscy rangą wojownicy piesi, używali najczęściej fragmentów
zbroi, podczas gdy elita była w pełni opancerzona. Jednak europejskie
„zapuszkowanie” było im całkowicie obce, co dawało większą zręczność
w walce.
|
Samurajska moda
Samuraje nosili kimona z szerokimi rękawami oraz
charakterystyczne spodnie (hakama). Wokół pasa przewiązywali szarfę (obi),
za którą wsuwano miecz katana. Codzienny ubiór wykonany był najczęściej z
bawełny, ale podczas świąt strojono się w chińskie jedwabie. Kolor kimona
był dowolny, ale samuraje woleli raczej ciemniejsze barwy. Podobnie rzecz się
miała ze spodniami hakama, które zwykle były ciemniejsze od reszty stroju.
Pas obi zawsze był biały.
Charakterystyczna jest też fryzura samurajów.
Golili oni górną i przednią część
głowy, co sprawiało, że wyglądali na prawie łysych. Pozostałe włosy były
długie i splecione z tyłu głowy.
Seppuku – sztuka umierania
Jeśli któryś z Czytelników dostaje mdłości na
widok kurzej krwi, albo konsumuje w tej chwili kanapkę, to ze względu na troskę
o czystość Waszych klawiatur i biurek, upraszam o opuszczenie tej części
artykułu. Pozostałych zapraszam w podróż w sam środek brzucha samuraja.
Prawdziwy samuraj gardził swoim życiem. Śmierć
była dla niego dziecinną igraszką. Fakt ten w połączeniu z chorobliwym wręcz
poczuciem honoru, zrodził zwyczaj rytualnego samobójstwa – seppuku. Popełniano
je z wielu różnych powodów: rozkazu władcy, utraty ukochanego pana,
przegranej bitwy, czy wyroku sądowego. Samuraj zadawał sobie śmierć także wówczas
gdy polecenie pana nie było w zgodzie z jego sumieniem. Seppuku popełniano
niekiedy z tak błahych powodów, że gdybyśmy wprowadzili w Polsce ów
zwyczaj, musielibyśmy zabijać się po każdym obejrzeniu Wiadomości.
Jak przebiegał rytuał? Samuraj nie mógł umrzeć
byle jak. Obowiązkowa była biała szata, bowiem biały to w Japonii kolor śmierci.
Miecz, którym pozbawiał się życia pochodził z wyższej półki. Był przepięknie
wykonany. Jego rękojeść często pokrywała rybia łuska, a pochwę zdobił
lakier lub cenne kamienie. Przystępując do rytuału samuraj siadał w
odpowiedniej pozycji i wbijał miecz w jamę brzuszną. Należało rozciąć ją
tak, aby zebrani ludzie mogli dobrze widzieć wypływające wnętrzności, a tym
samym czyste myśli wojownika. Samuraj powoli przecinał brzuch, najpierw
poziomo, od boku lewego ku prawemu, a potem pionowo, od przepony do pępka.
Najodważniejsi wybierali, zamiast metalowych, miecze bambusowe. Zadanie sobie
śmierci za pomocą drewnianego ostrza sprawiało ogromny ból, ale było
dowodem męstwa i wytrzymałości. Niektórzy mocarze po dokonaniu rytuału
zachowali tyle sił, że byli jeszcze w stanie własną krwią zapisać
testament.
Seppuku nie było ograniczone jedynie dla mężczyzn
(coś dla feministek). Kobiety popełniały samobójstwo przez przecięcie sobie
arterii szyjnej, choć czasem, idąc śladem samurajów, rozcinały sobie
brzuch.
Kiedy seppuku dobiegło końca, przyjaciel
samuraja, ktoś w rodzaju sekundanta (kaishaku), odcinał mu głowę. Cios musiał
być tak precyzyjny, aby głowa nie odpadła od ciała, ale zawisła na pasku skóry.
Znajomość rytuału wpajano samurajowi już od
najmłodszych lat. Pewien siedmioletni chłopiec widział, jak nasłani na jego
ojca zabójcy, zabijają przez pomyłkę innego człowieka. Aby ukryć prawdę i
ocalić ojcu życie, udając wielką rozpacz, przebił się mieczem. Podstęp się
udał i mordercy odeszli. Wybaczcie, że pozwolę sobie na chwilę refleksji,
ale zastanawiam się, czy bylibyśmy w stanie zdobyć się na podobne poświęcenie...

Rõnin – bezpański wojownik
Samuraj, który z różnych powodów tracił swego
pana, stawał się roninem. Jeśli pan został zamordowany, lub zginął na polu
walki, wojownik miał obowiązek pomścić go, a potem popełnić seppuku. W
innym wypadku zostawał zwolniony ze służby, a wtedy stawał się najemnikiem.
W Japonii znana jest historia 47 rõninów, którzy krwawo zemścili się
za śmierć swego pana, którego zmuszono do popełnienia samobójstwa.
Odrobina historii
Samuraje pojawili się około VII wieku, kiedy zaczął
kształtować się feudalizm japoński. Ziemia przechodziła stopniowo w ręce
potężnych książąt (daimyõ), którzy potrzebowali armii chroniących
ich terytoria. Władza cesarza stopniowo traciła na znaczeniu, a samurajów
coraz częściej wykorzystywano w walkach wewnętrznych. W XII w. Powstał urząd
seii taishoguna (potocznie shoguna), czyli „wielkiego dowódcy wojsk zwalczających
barbarzyńców”. Od tej pory, aż do XIX w. to shogunowie rządzili Japonią.
W 1868 młodzi samuraje obalili szogunat. Rozpoczęły się reformy. Japonia się
europeizowała. Bunty dawnych samurajów były krwawo tłumione (widzieliście
może film z Tomem Cruisem, dziarsko machającym mieczem?). Epoka wojowników
dobiegała końca.
Co dalej?
Wbrew pozorom, kultura samurajów nie umarła w
1868 roku. Do 1945 roku japońska kadra oficerska kultywowała dawne tradycje,
stosując się do zasad bushidõ (przypomniał mi się
„Most na rzece Kwai”). Miecze samurajskie, które alianci zdobyli na
poległych wrogach są dziś identyfikowane jako cenne zabytki.
Ideały samurajskie cieszą się nadal wielkim
zainteresowaniem. Nie żeby chodziło o ich przestrzeganie, ale fajnie jest
popatrzeć na niskiego człowieczka z groźną miną, który swoim mieczem
potrafi rozbić w pył dziesiątki przeciwników. Nawiązania do samurajów
odnaleźć można w setkach filmów, czy książek (o paru już wspomniałem).
Warto przypomnieć słynny film Akiry Kurosawy „Siedmiu samurajów”.
Amerykanie podchwycili później temat, kręcąc „Siedmiu wspaniałych” (tak
na marginesie, polecam oba filmy). Nawet „Gwiezdne wojny” (którymi osobiście
się zachwycam) są pełne odwołań do japońskich wojowników. Popatrzcie
tylko na zakon Jedi, czy hełm lorda Vadera, do złudzenia przypominający część
samurajskiej zbroi.
Pamiętajcie jednak, że rzadko zdarza się, aby
jakiś film dobrze oddał charakter samuraja i jego ideologii. Prawdziwy samuraj
to nie tylko człowiek żelaznego miecza, ale także żelaznego serca, co
potrafił udowodnić nie tylko przez wycięcie w pień swoich wrogów.
P.S.: Wszystkim, którzy
wytrwali do końca tego dłuuuuugiego artykułu, serdecznie dziękuję (pozostałym
też, ale trochę mniej). Wszelkie potknięcia, które mogły się pojawić w
tekście składam na karby tego, że jestem tu debiutantem. Proszę zatem nie
przesadzać z bluzgami pod moim adresem. Muszę przyznać, że ostatnie kilka
godzin stukania w klawiaturę, w celu spłodzenia owego tekstu, sprawiło mi
wielką frajdę (oby czytanie tego było równie ciekawe). Do kolejnego
przeczytania zatem i niech Moc (samurajów) będzie z Wami.
Darth Sumek
|