|
Henryk VIII to jedna z
najbardziej znanych postaci historycznych. Może dlatego, że potrafił wytrzymać
aż z sześcioma przedstawicielkami płci pięknej, reprezentującymi różne
odcienie kobiecości (za co należy mu się podziw). Jednocześnie jest jednak
przykładem wrednego, napalonego samca, który dla własnej korzyści bezwzględnie
igra z delikatnymi uczuciami kobiet i traktuje je przedmiotowo (słowo do płci
pięknej: wiem, że kochacie mnie za to zdanie, ja Was też, wszelkie oferty
proszę składać na adres redakcjiJ).
Ów podziwiany przez panów i znienawidzony przez panie monarcha, objął rządy
w roku 1509 w wieku osiemnastu lat. Kilka tygodni później, wstąpił na
wyboistą drogę małżeństwa, którą podążał przez następne 38 lat,
kilkakrotnie zmieniając kierunek. Właśnie tu zaczyna się nasza opowieść.
Katarzyna Aragońska
W każdej dobrej baśni (i telenoweli) musi się
chyba znaleźć piękna, niewinna i skrzywdzona królewna. Pierwsza żona
Henryka nadaje się idealnie do odegrania tej roli. Miała męża przy sobie
przez dwadzieścia lat, czyli dłużej niż wszystkie jej następczynie razem
wzięte. I trzeba przyznać, że było to małżeństwo niezwykle udane. Oczywiście,
do czasu... Ale zacznijmy od początku. Młodziutka, piękna Hiszpanka, córka
Ferdynanda i Izabeli przybyła do chłodnej Anglii kilka lat wcześniej, aby poślubić
Artura, starszego, chorowitego brata jej późniejszego męża. Niestety, nie było
jej dane zaznać małżeńskiego szczęścia, gdyż piętnastoletni Artur zmarł
zanim zdążyła go lepiej poznać. Została młodą wdową, w obcym kraju, z
obcymi ludźmi i gburowatym teściem, Henrykiem VII na głowie, który
wykorzystywał ją jako kartę przetargową w rozgrywkach z jej królewskim
ojcem. Pozbawiona pensji i pozostawiona bez środków do życia, rozważała
opuszczenie kraju i wstąpienie do klasztoru. I wtedy zaczęła się historia
rodem z brazylijskiego serialu. Młoda, głupiutka i biedna dziewczyna spotyka
swego wymarzonego, bogatego i wpływowego księcia (broń Boże, żebym coś
takiego oglądał!). Pojawił się on. Młody, przystojny i szarmancki. Nie mogła
mu się oprzeć. Zakochani pobrali się i zostali koronowani w Opactwie
Westminster. Wszystko zapowiadało się szczęśliwie. Król miał kochającą,
oddaną i posłuszną żonę, która mogła go zastępować, kiedy toczył boje
we Francji. Ona zaś znalazła miłość swego życia, której aż do śmierci
miała pozostać wierna. Sielanka jednak nie mogła trwać wiecznie. Brazylijski
serial zaczął zmieniać się w rzeczywistość. Energicznego Henryka powoli
nudziła tyjąca, gasnąca w oczach żona, która na dodatek nie potrafiła
zaspokoić jego ambicji dynastycznych. Owocem wieloletniego małżeństwa była
bowiem tylko jedna córka- Maria. Henryk nie miał zamiaru być ostatnim Tudorem
na angielskim tronie. Potrzebował syna i następcy, którego starzejąca się
Katarzyna nie mogła mu już dać. Dlatego coraz częściej, pożądliwym
wzrokiem spoglądał w stronę dam dworu Katarzyny, skąd nęciła go uroda Anny
Boleyn. Ta, wychowana na francuskim dworze Franciszka I kobieta, wiedziała dokładnie
czego chce i umiała wykorzystać zaloty króla. Nie wpuściła go do swego łoża,
póki nie otrzymała obietnicy, że zostanie królową. Henryk także nie
traktował jej jako kolejnej kochanki. Miał poważne, matrymonialne zamiary.
Potrzebował kobiety, która dałaby mu upragnionego syna. W jednym z namiętnych
listów pisał: „Mam nadzieję, że już niebawem będę całować Twoje
cudowne kaczuszki” (czyli piersi; i w tym oto momencie powinno nastąpić,
tradycyjne już naśmiewanie się z naszej nowej władzy; ja jednak, z
wrodzonej, polskiej przekorności postanawiam tego nie robić, co też czynię).
Droga do spełnienia marzeń nie była jednak łatwa, bowiem Henryk był powiązany
świętym węzłem małżeńskim i na razie nie mógł dosięgnąć
„kaczuszek”, nie mówiąc już o ich całowaniu. Pozostało jedynie przeciąć
ów węzeł. Pretekst znalazł się bardzo szybko. Król otworzył Biblię na
Księdze Kapłańskiej i wyczytał stamtąd, że poślubienie wdowy po własnym
bracie jest ciężkim grzechem (szkoda że nie przeczytał dzieła do końca,
gdyż w Księdze Powtórzonego Prawa znalazłby fragment mówiący coś zupełnie
odwrotnego). Obudziło to w królewskim serduszku wielkie wyrzuty sumienia, które
nakazywały zerwać niegodne małżeństwo, które w zasadzie nigdy nie istniało.
Katarzyna wiedziała co się święci i ani myślała
usuwać się w cień. Była przecież legalną żoną króla, którego całym
sercem kochała. Tego Henryk nie przewidział. Czekała go ostra rozgrywka z żoną,
ale to on rozdawał w niej karty. Oponentom oznajmił, że „nie ma głowy tak
szlachetnej” która z jego rozkazu by „nie poleciała”. Katarzyna miała
też tego pecha, że jedynym z dwóch przedstawicieli papieża, w zwołanym dla
rozpatrzenia sprawy trybunale, był pierwszy minister króla, kardynał Thomas
Wolsey. Przy tym dziwnym zbiegu okoliczności, Katarzyna nie mogła liczyć na
sprawiedliwy proces. Przedstawiano fałszywe dowody i zeznania świadków, według
których małżeństwo Katarzyny i Artura zostało skonsumowane. Dla królowej
musiało być to bardzo upokarzające. Jeden z przyjaciół Artura powiedział,
że po rzekomej nocy poślubnej książę miał powiedzieć, że był „w samym
środku Hiszpanii”. Katarzyna broniła się jak mogła, ale wszystko wskazywało,
że trybunał pójdzie po myśli Henryka i małżeństwo zostanie unieważnione.
Stało się nieco inaczej. Król liczył na przychylny werdykt drugiego legata
papieskiego, przybyłego z Rzymu. Ale istniał pewien problem. Dały o sobie znać
rodzinne koligacje królewskiej małżonki.
|
Katarzyna miała kuzyna, i to nie byle jakiego, który
trząsł wówczas całą Europą. Mowa o cesarzu Karolu V, twórcy potężnego
imperium. Papież musiał liczyć się z jego zdaniem, i dlatego wydał swemu
przedstawicielowi wyraźny rozkaz odwlekania sprawy. Henryk nie chciał jednak
czekać. Czas działał na jego niekorzyść. Nie spodziewał się ze strony
Rzymu, aż takich trudności. Był przecież uznanym przyjacielem Kościoła,
miał tytuł „Obrońcy wiary” za obronę Stolicy Apostolskiej przed krytyką
Lutra. Coś mu się zatem od papieża należało. Ale skoro ten nie chciał współpracować,
zaczęto myśleć o wypowiedzeniu umowy. I tak Henryk, przykładny sługa Kościoła
zerwał wszelkie stosunki z Rzymem. Anglia pozostawała jednak ciągle firmą
katolicką, zmienił się jedynie prezes, którym został teraz król. Dopiero później
sprawy religijne dostosowano do nowych warunków. Czy Henryk zerwał z papieżem
tylko dlatego, aby poślubić Annę Boleyn? Były prawdopodobnie jeszcze inne
przyczyny, ale my skupmy się na królewskich małżonkach. Król, jako głowa
Kościoła w Anglii, unieważnił małżeństwo z Katarzyną. Królowa (teraz już
tylko księżna Dowager) zostało sama, podobnie jak 20 lat wcześniej. Anglia
miał już nową królową, a Katarzyna zmarła opuszczona, ciągle zakochana w
Henryku. Smutna historia, prawda? Ale to jeszcze nie koniec. Wszystkich miłośników
oglądania, jak sprawiedliwy los mści się na sprawcach cudzych nieszczęść
(znów brazylijska telenowela), zapraszam na kolejny rozdział naszej baśni -
opowieść o Annie Boleyn.
Anna Boleyn
Nowa żona króla była zupełnym przeciwieństwem swojej poprzedniczki. W
naszej baśni gra raczej rolę złej siostry, niż pięknej księżniczki. To
ona była bezpośrednią przyczyną rozpadu małżeństwa Henryka i Katarzyny.
Sprytnie wkradła się do królewskiej sypialni i ani myślała jej opuścić.
Zwiedziona pewnością wytrawnej uwodzicielki myślała, że owinęła sobie króla
wokół małego palca. Wkrótce przekonała się w jak wielkim była błędzie.
Zaczęło się od angielskiego ludu, który powszechnie widział w Annie tę, która
pozbawiła ich ukochanej królowej. Szybko przylgnęło do niej określenie
„królewskiej dziwki”. Nawet ludzie najbliższego otoczenia Anny, którzy
wzbogacili się na jej pozycji, zaczynali mieć już dosyć ciętego języka i kąśliwych
uwag królowej. Króla również powoli nudził niepohamowany temperament małżonki,
który rozbudził kiedyś jego pożądanie. Anna spokojnie odpierała ataki wrogów,
ale wiedziała, iż sytuację może uratować jedynie narodziny upragnionego
następcy tronu. Niestety (przynajmniej wówczas, bo czas pokaże, że jak
najbardziej „stety”), Anna urodziła wkrótce dziewczynkę, przyszłą Elżbietę
I. Gdyby tylko Henryk mógł wywróżyć przyszłość, zobaczyłby, że Anglia
będzie miała z niej większy pożytek, niż z jakiegokolwiek chłopca, sprawy
potoczyłyby się zupełnie inaczej. Ale król prorokiem nie był. Stawał się
coraz bardziej sfrustrowany. Zaczął zdradzać Annę, nie zważając na jej
szaleńcze napady złości. Złowróżbnie zabrzmiała zapowiedź, że może ją
„poniżyć, podobnie jak wcześniej wywyższył”. Apogeum jego
niezadowolenie osiągnęło wówczas, gdy Anna poroniła drugą ciążę - chłopca.
Dlaczego króla ciągle prześladował taki pech? Odpowiedź była prosta: musiały
zadziałać jakieś siły nieczyste. Czas Anny powoli dobiegał końca. Król
oskarżył ją, że za pomocą czarów zmusiła go do zerwania poprzedniego związku.
Wymyślano coraz bardziej absurdalne oskarżenia i przedstawiano śmieszne
dowody winy. Anna miała w Anglii tak wielu wrogów, że stwarzanie tych pozorów
było właściwie niekonieczne. Wszyscy z nieukrywaną niecierpliwością
czekali, kiedy jej królewska głowa spadnie pod ciężarem katowskiego miecza.
Istniała jeszcze opcja spalenia na stosie. Pozostawało zatem tylko pytanie,
jak zginie ta znienawidzona kobieta (bukmacherzy mieliby pełne ręce roboty).
Nastrój umiejętnie nakręcał nowy minister Henryka, Thomas Cromwell (Wolsey
został oskarżony o zdradę stanu za to, że wcześniej zwiódł swego króla).
Pozbycie się Anny musiało być szybkie, aby Henryk mógł zdążyć na kolejny
ślub. Kandydatkę na nową małżonkę władca wybrał sobie, jak poprzednio,
spośród dam dworu królowej. Była nią pokorna i nieśmiała Jane Saymour.
Anna została aresztowana i osadzona w Tower. Następnego dnia sformułowano
oficjalne oskarżenie. Królową posądzono m.in. o spiskowanie przeciw
Henrykowi, cudzołóstwo, czy nawet sypianie z własnym bratem. Ponoć podczas
procesu zachowywała się z godnością, ale po wydaniu wyroku zaczynała
zdradzać objawy szaleństwa. Wróciły histeryczne napady śmiechu. Miała
podobno stwierdzić iż „słyszała, że kat jest bardzo wprawny”.
Anna Boleyn została ścięta w pewien majowy poranek. W obliczu śmierci
zachowała się jak prawdziwa królowa. Odeszła spokojnie w 4 miesiące po śmierci
swej poprzedniczki.
Czas płynie, a król Henryk wciąż szuka miłości swego życia. Ale o tym,
czy ją znajdzie, dowiecie się z następnego odcinka naszej telenoweli (prawie
jak brazylijskiej)
P.S.: Swoją drogą, to co ja mam dzisiaj z tymi telenowelami?
Darth Sumek
|