|
W każdym człowieku, w pewnym okresie życia pojawia się marzenie, by oderwać swe
zmęczone ciało od ziemi i poszybować w niebo na skrzydłach samolotu, sterowca,
czy jeszcze innego ustrojstwa, walczącego z prawami grawitacji. Oczywiście
przeważająca większość z nas jest za biedna, by móc sobie pozwolić na prawdziwe
latanie, osobistym latadłem, z pilotem i nauczycielem. Dla takich spragnionych
wrażeń nieszczęśników (do których niestety i ja się zaliczam) producenci gier
tworzą coraz to nowe symulatory maszyn latających. Ale niestety z tym
tworzeniem, to nie bardzo idzie, gdyż symulatorów w ostatnich latach wydano dużo
mniej niż kiedyś, co jednak nie znaczy, że zaprzestano ich tworzenia. Oto przed
państwem żywy dowód na poparcie mojej tezy: Operacja Pustynny Grom.
Konkrety panie, konkrety!
Operacja Pustynny Grom to zręcznościowy symulator helikoptera. Zasiadamy w nim
za sterami śmigłowca bojowego, by jako dzielny pilot walczyć z ogólnoświatowym
terroryzmem. Aby osiągnąć zwycięstwo i wrócić do domu w helikopterze, a nie na
nim, mamy do dyspozycji 4 rodzaje broni (co zbyt imponującą liczbą nie jest),
oraz trzy stopnie trudności, różniące się tym, jak trudno zapanować nad naszą
maszyną (w końcu to symulator).
Panowie, lecimy!
Na początek tego akapitu, mała historia z życia recenzenta. Grę kupiłem razem z
czasopismem Cd-Action , toteż nie miałem do niej instrukcji. Nie martwiłem się
tym, wiedząc, iż sterowanie powinno być opisane w opcjach gry. Zdziwiło mnie
tylko, że mamy tam opisane jedynie regulacje pochylenia, przechylenia, siły
nośnej i śmigła ogonowego. Jak na symulator (nawet zręcznościowy) to trochę tego
mało. Najciekawiej jednak było, gdy uruchomiłem pierwszą misje. Nie umiałem
nawet poderwać mojej machiny do lotu (klawisze wymienione w opcjach były
martwe). Dopiero dzięki metodzie „na chybił trafił” (tj. stukałem w dowolne
klawisze) udało mi się zmusić śmigłowiec do posłuszeństwa, a także dowiedzieć
się, jak zmienić broń, wyłączyć światła, włączyć noktowizor (praktycznie
niezbędny w nocnych misjach) i jeszcze kilku opcji, bez których przejście
większości misji byłoby niemożliwe. Mam nadzieje że w wersji sklepowej w pudełku
mamy instrukcje, jeśli jednak developerzy postawili graczy w takiej sytuacji jak
mnie, to powinni zarobić solidnego kopa (znając życie to i tak nie odkryłem
wszystkich dostępnych klawiszy).
Ale kiedy już udało mi się nauczyć obsługiwać grę, to jak mi się latało?
Wszystkich zainteresowanych uprzedzam: mimo, iż Op. Pustynny Grom to
zręcznościowy symulator, jest to jednak symulator, więc gracze, którzy liczyli
na bezstresowe latanie muszę rozczarować. W czasie lotu musimy uważać na
nachylenie ogona, wysokość, znalezienie siły nośnej itp. W ogóle podczas gry ma
się wrażenie, że my nie tyle sterujemy śmigłowcem, co namawiamy go by wykonał
nasze polecenia. To trochę tak, jak byśmy prowadzili w tańcu- polegamy na
partnerze, pokazujemy mu co ma zrobić, lecz liczymy się z tym, że nie zawsze uda
nam się odpowiednio go naprowadzić. I dzięki temu gra robi się ciekawa, gdyż
liczą się nasze umiejętności p(l)anowania. Wierzcie mi to opanowywanie maszyny
nie jest takie łatwe. Wiele razy rozbijałem się, gdyż źle nachyliłem ogon, bądź
nie udało mi się „złapać” siły nośnej. Oczywiście nie mogę nazwać modelu lotu
realistycznym, brakuje tu wielu opcji, które powinny znaleźć się w symulatorze
dla hardcore'wców. Jednak ja takowym nie jestem, więc nie uznaje tego za wadę.
Rozkaz to rozkaz!
Gra składa się z 30 misji, połączonych ze sobą w logiczną całość (np. Najpierw
badamy teren, potem w nocy niszczymy rakietnice, a następnie prawie bezpieczni
staramy się zniszczyć obóz szkoleniowy) nie wprowadzających zamętu w umysł
gracza. W misjach zwykle chodzi o to samo, to jest zniszczenie czegoś/kogoś.
Oczywiście są misje, w których chodzi o coś innego (np. zbadanie terenu), jednak
znajdziemy je w dużo mniejszej ilości. A jaką mamy frajdę z ich przechodzenia?
Powiem szczerze, że najwięcej zabawy dało mi samo pilotowanie helikoptera.
Wszystkie misje dzieją się na terenie pustynnym, gdzie jak wiadomo nie ma zbyt
wiele do podziwiania. Na domiar złego obiekty które mamy zniszczyć, są bardzo
małe, a celownik słabo się sprawdza, przez co często musiałem krążyć kilka razy
nad danym obiektem, aż udało mi się w niego trafić. By ułatwić nam to karkołomne
zadanie, twórcy pozwolili nam manewrować w wokół śmigłowca kamerą. Nie ułatwia
nam, to jednak zbytnio zadania. Przez te wszystkie wady przechodzenie kolejnych
misji w końcu się znudzi, a gra nie oferuje niczego, co mogło by nas z powrotem
przykuć do monitora. A szkoda.

Śmigłowiec aż błyszczy, sir!
Op. Pustynny Grom zrobiona jest na silniku Renderware (użyto go między innymi w
Pacific warriors 2). Zawsze twierdziłem, że ten silnik nie nadaje się do
generowania ogromnych obszarów (tak, w OPG tereny na których wykonujemy misje są
naprawdę ogromne) i ta gra nie zmieni doń mojego nastawienia. Sam helikopter
jednak wygląda naprawdę dobrze. Wykonany z dużej liczby polygonów, nawet przy
sporym przybliżeniu nie robi się (zbyt) brzydki. Niestety nie można tego
powiedzieć o otoczeniu. Pal licho jeśli lecimy w miarę wysoko, w tedy wszystko
wygląda nieźle. Jednak, gdy tylko obniżymy pułap, zobaczymy, że ziemia i góry
pokryte są nie najlepszej jakości płaską teksturą, która, gdy przyjrzymy się z
bliska jest źle przystosowana do rozdzielczości. Podobnie jest z budynkami. Są
praktycznie pozbawione szczegółów i lekko rozmazane. Jednak najgorszą rzeczą
jest filmik (zrobiony na silniku gry) , który nam się ukazuje gdy rozbijemy
maszynę. Nasz śmigłowiec uderza w ziemie, widzimy błysk ognia, kilka malutkich
kawałków odbitych od ziemi, a w miejscu wypadku osmoloną glebę. Co się stało z
resztą helikoptera, który bądź co bądź jest ogromną kupą żelastwa, nie wiadomo.
|
|

Z głośnikami do boju.
Przy grafice miałem wiele powodów do krytyki, jednak nie znalazłem takich przy
ocenie udźwiękowienia. W menu wita nas podniosła piosenka, mające zapewne
pobudzić w nas wartości patriotyczne, byśmy chętniej rzucili się do walki z
terroryzmem. Może nie udaje się to w 100%, ale utwór jest miły dla ucha i pasuje
do gry. Tak samo jest z muzyką puszczoną w trakcie rozgrywki. Dynamiczny,
rockowy kawałek, nie przeszkadza w grze, lecz jest słyszalny i nie powoduje
odruchów wymiotnych. No i nie nudzi nas po kilku minutach gry.
Jednakże nie samą muzyką gracz żyje. Równie ważne (jak nie ważniejsze) jest w
symulatorach udźwiękowienie otoczenia. Przede wszystkim bardzo dobrze brzmią
odgłosy naszego helikoptera. Silnik brzmi realistycznie, podobnie śmigło. Same
strzały nie wywołują na skórze dreszczy, niemniej ciężko znaleźć jakieś większe
wady. Znaczy się- gut.
Operacja po polsku.
Operacja została spolszczona przez Cenegę, do której mam, jako fan przygodówek
ogromny uraz, za beznadziejne spolonizowanie Westernera. Niemniej Cenega
odbudowuje swoją opinie dobrego polonizatora, toteż OPG zostało spolonizowane
poprawnie. W menusach nie zauważyłem większych błędów, poza nielicznymi błędami
interpunkcyjnymi. Głos, który informuje nas o zachodzących czynnościach (np.
„Jesteśmy namierzani przez radar.”) bez wątpienia należy do kobiety, której
obecność tutaj jest co najmniej dziwna, ale wole się nie wypowiadać bo jeszcze
czytelniczki zrobią ze mnie męską szowinistyczną świnię ;-). Niestety głos jest
jakby zmechanizowany i przez to informacje są bardzo niewyraźne. Ale mimo
wszystko to i tak lepsze od Westernera.

A może by tak sequel?
Mimo wszystkich wad powyższej produkcji grało mi się w Operacje Pustynny Grom
całkiem przyjemnie. Co prawda najwięcej zabawy dawało mi pilotowanie śmigłowca,
ale i przechodzenie kolejnych misji nie było dla mnie bolączką. A może panowie
twórcy zrobiliby sequel? Taki, gdzie walki są mniej chaotyczne, grafika
ładniejsza, a misje bardziej urozmaicone? Bo giera naprawdę ma potencjał.
Dlatego wystawiam 6/10 i plusik na zachętę.
Solar
OCENA:
6+
|
|
Plusy:
+ Model lotu
+ Dobre udźwiękowienie
+ Grywalna w sumie jest
+ 30 misji połączonych fabułą
+ Brak większych błędów w polonizacji
|
|
|
|
Minusy:
- Czuć niższowość produkcji
- Gdzie to sterowanie w menusach?
- Kiepska grafika
- Dosyć schematyczne misje
- Szalejący celownik)
|
|
+ Infozz:
gatunek: zręcznościowy symulator
producent: InterActive Vision
wydawca w Polsce: Cenega Poland
cena: 60zł (w numerze 01/2005 Cd-Action gra została dodana w pełnej
wersji)
|
|
|