RECENZJE - PECET
Need For Speed: Most Wanted

  Seria 'Need For Speed' to jedna z najdłużej trzymających się na rynku gier. Co jest dość ciekawe biorąc pod uwagę różny poziom kolejnych części.



  O ile część pierwsza i druga (a także specjalna edycja drugiej części) były "jedynie" dobrymi zręcznościówkami o tyle prawdziwą rewelacją stał się Need For Speed III: Hot Pursuit, jednak kolejna część - Need For Speed IV: High Stakes - nie była zbyt interesująca. Poziom kolejnej gry jednak drastycznie podskoczył - Need For Speed Porshe 2000 (znane na zachodzie jako Porshe Unleashed) uznawane jest za najlepszą część serii i trudno się temu dziwić. Kolejna część, która miała być rozwinięciem trzeciej części zawiodła jednak na całej linii - Need For Speed: Hot Pursuit 2 było klapą. Powiew świeżości wniosły kolejne dwie, bardzo dobre (a pod względem radości płynącej z niesamowitych prędkości - rewelacyjne), części z podtytułem Underground. Teraz czas przyszedł na następną część zatytułowaną Most Wanted...

  Ten przydługi wstęp tak na prawdę to zapchaj-dziura (przynajmniej szczery jestem), bo wystarczyło napisać, że wreszcie pojawiła się 10 część serii (pierwszy NFS, NFSII, NFSII SE, NFSIII: HP, NFS IV: HS, NFS P2000, NFS: HP2, NFS: U, NFS: U2 no i teraz Most Wanted daje 10 części - z wyłączeniem Motor City które było tylko i wyłącznie On-Line'ową ścigałką). Jaka jest? No cóż wiem na pewno, że NIE JEST to Underground 3 na co wielu mialo wielkie nadzieje - na Underground 3 będzie trzeba poczekać do premiery... Underground 3 :P. Ale nie znaczy to wcale, że gra zła jest. Autorzy najwidoczniej nie dają za wygraną i nadal kusi ich perspektywa dynamicznych pościgów (Hot Pursuit i Hot Pursuit 2 o tym generalnie były) i tak połączyli Hot Pursuit i Undergrounda i nazwali to Most Wanted (a mogli Hot Underground Pursuit :P). Efekt jest taki, że mamy samochód, mamy miasto, mamy możliwość modyfikacji samochodu (mocno ograniczoną) no i mamy wreszcie policje - suma tych składników daje całkiem ciekawy wynik. Ale po kolei.



  Fabuła nie napawa mnie optymizmem, bo jest to na dobrą sprawę po prostu zlepek Underground i Underground 2. Ci którzy grali w obie te gry orientują się zapewne, że w pierwszej pojawialiśmy się jako żółtodziób w mieście i trza było się wspiąć po drabinie, żeby zrzucić z niej najlepszego i tym samym zająć jego miejsce. "Dwójka" to lekka wariacja - zemsta na kolesiu który nas 'uszkodził' - aby tego dokonać pojawiamy się w innym mieście i też trza udowodnić, że umiemy jeździć by w końcu dobrać się do Caleba (hehehehe tak się koleś zwał - żeby było śmieszniej, cienias z niego jakich mało :P). W Most Wanted pojawiamy się w nowym mieście, w wyniku sabotażu tracimy nasz dresowóz (BMW M3GTR) i musimy się wdrapać po drabinie by się zemścić na kolesiu ukrywającym się pod ksywką Razor (swoją drogą niezły wymoczek z niego :P). Oczywiście pojawiają się postacie, które zarówno chcą nam pomóc jak i takie, które chcą nas za przeproszeniem udupić - czyli standard, nihil novi.

  Samo miasto jest całkiem ciekawe architektonicznie - nie ma tylu świateł dających po oczkach i w ogóle bardziej przypomina miasto niż cyrk. Metropolia została podzielona na 3 dzielnice - Rosewood, Point Camden i Rockport (Rockport to przy okazji nazwa całego miasta) a dostęp do nich będziemy uzyskiwać stopniowo - znów żadnych nowości.

  Jednak nie znaczy to, że nie zobaczymy w grze żadnych nowości - pościgi co prawda były już w takim GTA ale nie w takiej formie i - co by nie mówić - nie aż tak widowiskowe. Zawziętość policji zależy od tego ile mamy "za paznokciami". Rozwalanie różnych rzeczy, unikanie aresztowania i inne wykroczenia zwiększają poziom Heat na dany samochód - przekroczenie pewnego poziomu powoduje zwiększenie mnożnika Bounty (czyli nagrody za nasze złapanie), zwiększenie ilości pojazdów ścigających nas (czasem i rodzajów), zmianę środków, którymi próbują nas zatrzymać (blokady, kolczatki, SUVy taranujące nas czołowo, śmigłowiec) i przede wszystkim zwiększenie determinacji stróżów prawa. Takim sposobem po jakimś czasie zaczyna się robić naprawdę gorąco. Aby zakończyć pościg trzeba się pozbyć ogonka i przez pewien czas pozostać w ukryciu. W pozbywaniu się ogonka pomagają nam tzw. Pursuit Breakery - czyli elementy otoczenia, które można rozwalić - rusztowania, bilboardy a nawet wielki pączek z dziurką spadający z dachu kafejki - a te zablokują ścigające nas samochody. Jak już zgubimy ogonek to trzeba unikać radiowozów - w tym pomaga nam czujnik (zwany błędnie u nas anty-radarem), który ostrzeże nas przed zbliżającymi się radiowozami a nawet pokaże z którego kierunku nadjeżdżają boys-in-blue. Do tego w mieście znajdzie się wiele miejsc, w których po zgubieniu ogonka możemy się skryć.



  Ale pościgi to nie wszystko. W grze trzeba jeszcze udowodnić swą wyższość nad innymi podobnymi nam oszołomami za kółkiem. Mamy do tego standardowe wyścigi na okrążenia (plus wariacja, w której po każdym okrążeniu odpada ostatni), z punktu A do punktu B (Sprint), wyścigi na najwyższą sumaryczną prędkość - fotoradary robią nam fotki i wygrywa ten, którego suma szybkości z wszystkich mandatów będzie największa, wyścigi przez bramki (tollbooth) no i wyścigi drag (które, nawiasem mówiąc zostały spartolone na całej linii - kluczem jest wyuczenie się na pamięć trasy i momentów, w których pojawia się zagrożenie). Szkoda, że autorzy nie zaimplementowali Drifta bo to był jeden z najlepszych trybów jakie kiedykolwiek stworzono, no ale cóż...w końcu to nie Underground 3. Tory są dość wymagające i oryginalne a co najważniejsze dużo na nich skrótów, które ułatwiają, ale też potrafią zniweczyć cały wysiłek.

  Uciekamy, ścigamy się, demolujemy, ale po co? Powód jest jeden - zemsta. Musimy przecież dorwać kolesia, który nas wykołował a jedyny sposób to dotarcie na szczyt czarnej listy (ranking najbardziej poszukiwanych kierowców) i nakopanie Razorowi. Oczywiście od Razora dzieli nas 14 kierowców i żeby mieć okazje nakopać każdemu musimy spełnić pewne wymagania. Podstawowe to ilość wygranych wyścigów - musimy zaliczyć odpowiednią liczbę tychże. Do tego dochodzi ogólne Bounty - czyli jak bardzo jesteśmy poszukiwani. Ale najciekawszym elementem są tzw. kamienie milowe (jak to przetłumaczono [chodzi o Milestones - wg mnie szczęśliwsze byłoby napisanie 'osiągnięcia', ale kogo obchodzi moje zdanie :P]) czyli wyzwania. Polegają one na zrobieniu konkretnej rzeczy - zebraniu konkretnej liczny wykroczeń, spowodowaniu strat na konkretną sumę pieniędzy, uszkodzenie konkretnej liczby radiowozów i jeszcze kilka innych konkretnych rzeczy. Po spełnieniu takich wymagań dopiero możemy się zabrać za kolesia na czarnej liście. Z kolei po pokonaniu jednego kolesia z czarnej listy musimy spełnić następne wymagania by nakopać kolejnemu i tak ad mortem defecatus albo aż nie pokonamy Razora. Wkurzającym elementem jest tzw. catch-up czyli doganianie nas przez komputerowych przeciwników celem wyrównania szans. Tak to w teorii wygląda. Niestety jest to dość sztuczne i komputerowi przeciwnicy nierzadko dostają kopa (tak na oko plus 200-400KM) i w 5 sekund odrabiają ponad 20 sekundowe straty. Przez co niestety z czasem wyścigi robią się nużące z lekka.



  Czas zająć się wehikułami. Jest ich całkiem dużo, ale jak zawsze za mało :P. Brak znanych z poprzednich części samochodów (o ile Nissany jeszcze wybacze to braku Hondy Civic już nie :P), ale znów trzeba zaznaczyć, że to nie Underground 3. Możliwości tuningu zostały mocno ograniczone (ALE TO NIE MA BYĆ UNDERGROUND 3 :P) a ich jedynem celem jest zmniejszenie poziomu heat (w przypadku tuningu wizualnego) i podkręcenie naszych możliwości (w przypadku tuningu mechanicznego). Nie ma, żadnych wskaźników respektu, mnożników punktów przez ten wskaźnik i wymagań związanych z wyglądem (bo to nie jest Underground 3). Na uwagę zasługuje model jazdy - zręcznościowy - to fakt - ale doskonale to udaje, a samochody reagują naprawdę przyjemnie. Jest to zasługa zastosowania silnika Burnouta (zresztą widowiskowe kolizje to też zasługa tego silnika). Jeździ się o wiele lepiej niż w Undergroundach - napisze tylko, że jak po partyjce Most Wanted włączyłem Underground 2 to mi się śmiać chciało przez sposób reakcji samochodów :P. Ciekawym wodotryskiem jest tzw. Speed Breaker - polega to na tym, że po naciśnięciu odpowiedniego przycisku czas zwalnia - ot taki bullet time w ścigałce. Pomysł ciekawy, wykonanie interesujące, ale cały ten cyrk jest kompletnie zbędny moim zdaniem - przez całą grę nie korzystałem z tego ani razu (tylko dla zabawy we free roam). Oczywiście podobnie jak podtlenek azotu tak i Speed Breaker jest ograniczony - ponowne "naładowanie" tych dwóch udogodnień jest o wiele prostsze niż to było w obu częściach Undergrounda. Cała filozofia polega na... szybkim jechaniu - to wszystko.

  Przejdźmy do technikaliów. Wymagania są potężne - żeby zobaczyć grę na maksymalnych detalach (mówię o naprawdę maksymalnych) i cieszyć się z płynności trzeba mieć mocnego kompa. Moja maszynka na szczęście uciągnęła grę na ustawieniach custom, ale miałem okazję obejrzeć i pograć na wysokich ustawieniach (wszystko oprócz filtrowania tesktur ustawione na maksa w rozdziałce 800x600 [w 1024x768 też było płynnie ale samochody reagowały z opóźnieniem]) i muszę stwierdzić, że grafika robi ogromne wrażenie - efekty, teskstury rozblyski, odblaski, rozmycia wszystko robi niesamowity klimacik, jednakże po powrocie na moją maszynkę jakoś specjalnie nie brakowało mi tych efektów - plus dla gry.

  Udźwiękowienie to oddzielna sprawa. Gra nie chwali się certyfikatem THX ale i tak silniki brzmią niesamowicie. Jedyne co mi się nie podoba to muzyka bezpłciowe rzępolenie albo jakieś techno-nie_wiadomo_co :P. Tragicznie nie jest bo muzyka nie przeszkadza, ale też nie zapamiętuje się jej. Jedyne kawałki które mi przypadły do gustu to muzyka podczas pościgów policyjnych - iście filmowa symfoniczna aranżeracja, coś pięknego. Reszta jest milczeniem :P. I tak właściwie doszedłem do końca. Przyznaje się bez bicia, że reckę pisałem w pośpiechu, tak jak i dwie poprzednie recenzje Need For Speed - to chyba jakaś klątwa szybkości :P. Zapewne pominąłem kilka elementów istotnych lub mniej istotnych, o których chciałem napisać, no ale cóż - tak chyba musi być... przejdźmydo podsumowania.



  Podsumowując jest to bardzo dobra zręcznościówka, która jednak nie wciąga tak jak poprzednie części. Jest parę nowych rzeczy, ale nie przykuwają do monitora jak te, które wycięto w stosunku do poprzednich częsci gry. Autorzy zaryzykowali zamiast iść na łatwiznę i zrobić Undergrounda 3 i to im się chwali - inna sprawa, że jednak takie rozwiązanie nie do końca się sprawdziło, a najlepiej było zrobić Underground 2 (z lepszą fizyką) + więcej wózków i części + więcej trybów i policja - sukces murowany. Tak czy inaczej Most Wanted to bardzo dobra gra i kazdy kto lubi szybkość i mocne wrażenia powinien się w nią zaopatrzyć.


Soull

OCENA: 7+

Plusy:
+ Grafika
+ Pościgi
+ Muzyka miejscami



Minusy:

- Oszukujący komputer
- Nudne się robi
- Ograniczony tuning
- Muzyka na ogół
- Wymagania na High Detail