Recenzje

 

Ludzi, którzy nie oglądali żadnego z dzieł Monty`ego Pythona jest bardzo mało. Sam też się do nich zaliczałem aż do momentu, w którym zobaczyłem kilka scenek z "A teraz z innej beczki" (czy coś w tym stylu ;p). Pełnometrażowa historia o świętym Graalu była naturalną kolejką rzeczy, bo film w prosty sposób pomaga odpowiedzieć nam na pytanie - lubię Monty`ego, czy nie? ;)

Sam nie wiedziałem czego się spodziewać, dlatego z zaciekawieniem i wypiekami na twarzy z powodu zimna na dworze i w domu załączyłem płytkę. Już sam początek z wyjaśnieniem historii napisów wydał mi się śmieszny. Od razu skojarzyło mi się z "Chłopaczkami z sąsiedztwa", gdzie też coś nawijali na początku, choć bardzo możliwe, że się mylę, bo film ten oglądałem dopiero 11 razy. Pierwsza scena zrzuciła mnie na podłogę, bo coś takiego jak jazda na koniu bez konia, widziałem pierwszy raz w życiu (i zauroczyło mnie to do tego stopnia, że teraz jeżdżę po mieście konno bez konia). Od tego momentu z zapartym tchem śledziłem historię Króla Artura i Rycerzy Okrągłego Stołu. 

Muszę przyznać, że film jest tak świeży i nowatorski (w sferze dziwności pokazywanych na ekranie), że cudownie się go ogląda. Ani przez chwile nie nudzi, nie powiela schematów, nie przywołuje na myśli innych filmów, a co najważniejsze nie żeruje na popularności aktorów (jak większość produkcji amerykańskich). Tutaj kwintesencją smaku jest całość: doskonałe dialogi, wartka akcja i świetni aktorzy, których talent do grania niesamowitych ról jest nieoceniony. Jak powiedziała moja mama, która przyszła zobaczyć co oglądam-aż dziwne, że dorośli ludzie robią takie coś. ;p W stu procentach oddaje to klimat filmu. Dziwne, śmieszne, ale jakże wyśmienite. Tu nie ma miejsca na chwilową nudę, cały czas dzieją się dziwne rzeczy, co po raz drugi w tym tekście przywołuje na myśl moją ulubioną komendię - "Chłopaczki z sąsiedztwa". Czyż nie ma nic gorszego niż zmieścić ilość śmiesznych rzeczy w filmie na palcach jednej tylko ręki? W Pythonie nawet gdybyśmy włączyli do liczenia wszystkie dostępne palce jestem pewien, że byłoby to za mało. ;) 

Całości dopełnia także doskonała muzyka, która świetnie oddaje klimat filmu jak i charakter czasów, w których dzieje się akcja. Nie wiem czemu, ale czasami kojażyło mi się to wszystko z "Władcą Pierścieni". I mógłbym przysiąc, że motywy muzyczne ze św. Graala parodjują właśnie ten film, gdyby nie fakt, że powstał on wiele lat później. ;) 

"Monty Python i Święty Graal" jest przykładem wyśmienitej komedii, której największą zaletą jest świeżość i świetny angielski humor. Doskonałe gagi, gra aktorów, muzyka, a przede wszystkim klimat absurdu, który nie daje oderwać wzroku od telewizora, tworzy w sumie porcję rozrywki, której próżno szukać nawet w kilku (-nastu?) amerykańskich produkcjach. 

Jeśli lubisz Monty Pythona i prawdziwy angielski humor - oglądaj. Jeśli nie oglądałeś - oglądaj. Jeśli masz dwie bańki milion na zbyciu - ślij do miekkiego. Jeśli nie lubisz Monty`ego - idź szukaj białych króliczków. ;p

[Od siebie dodam, że film pod względem wykonania jest tragiczny. Niebywała sztuczność raziła chyba nawet w latach '70, a co dopiero mówić, dzisiaj. Całe szczęście film Monty Pythona, ma przede wszystkim bawić, a nie zagłębiać się w cały ten przemysł kinematograficzny - Dishman]

Pozdrawiam! ;P

 

»Ocena: 9/10

 

»Autor: miekki