Recenzje

 

Główny faworyt do zdobycia jak największej ilości Oscarów, film doceniony na festiwalu w Wenecji, zdobywca 4 nominacji do Globów. Cóż to za dzieło stworzył George Clooney, że wywołało taką lawinę nagród i nominacji na całym świecie? Apetyt rośnie, ślinka cieknie, a co bardziej niecierpliwi już grzeją fotele w kinach. Tylko od razu należy powiedzieć... to nie film dla wszystkich.

Stany Zjednoczone lat '50 XX wieku. Edward R. Murrow jest dziennikarzem stacji CBS. Prowadzi program "See it now", w którym omawia bieżące wydarzenia dnia, oraz jest prowadzącym talk-show "Person to person". Murrow wraz z producentem Fredem Fiendlym oraz grupą pomagających im dziennikarzy postanawia zająć się sprawą Milo Radulovicha, żołnierza marynarki, który został zwolniony i oskarżony bez procesu, za to, że jego ojciec uznawany jest za komunistę, a Milo go o to nie oskarżał. Radulovich został zatem uznany za wroga ojczyzny. Dochodzi do emisji programu i dobrego odbioru u publiczności, oraz środowiska opiniotwórczego. W tym samym czasie głośna staje się sprawa senatora Josepha McCarthy'ego, który rzuca oskarżenia na wiele publicznych osób, iż są one agentami ZSRR. Murrow postanawia zmierzyć się w swoim programie z senatorem, gdzie publicznie twierdzi, iż McCarthy nie ma żadnych dowodów popierających jego oskrażenia względem innych i wykorzystuje zaistniałe "polowanie na czarownice" do swoich prywatnych celów, którymi może być eliminacja konkurentów z życia publicznego.

Filmu nie da się do końca zrozumieć bez podstawowej wiedzy historycznej. Wiadomo, że po zakończeniu II wojny światowej USA i ZSRR stały się konkurentami. Oba państwa dążyły do stania się jedynym mocarstwem światowym. Wyścig zbrojeniowy, walka o nazistowskich naukowców, podział "łupów", czy ostatecznie batalia o Księżyc. W latach '50 w Stanach nastała istna panika przed komunistami. Okazało się, że wielu ludzi zasiadających na ważnych stanowiskach rządowych może być inwigilowanych przez sowietów. Joseph McCarthy był przewodniczącym Komisji ds. Działalności Antyamerykańskiej. Krótko mówiąc, rozprawiał się z ukrytymi agentami. Jednak senator ten urządził sobie prawdziwe "polowanie na czarownice", oskarżając wszystkich, którzy mieli lewicowe poglądy. Pojawiło się podejrzenie, że McCarthy rzuca oskarżenia na niewinnych ludzi, których chce usunąć z zycia publicznego, bo są jego wrogami. Czyli eliminuje swoich przeciwników. Sprzeciwił mu się właśnie Murrow - dziennikarz CBS.

Odstępując na chwilę od całej polityki i historii w filmie, warto zaznaczyć kilka innych faktów. Przede wszystkim film zrealizowany jest w biało-czarnej konwencji. Podszywa się z dobrym rezultatem pod nagrania właśnie z czasów o których opowiada. Ważna jest tutaj dbałość o szczegóły. Wyposażenie pomieszczeń, ubrania, ale właśnie i ta konwencja starych nagrań sprawiają, że widz wchodzi w atmosferę tamtych lat. Czuje się naoczyn świadkiem wydarzeń, które miały miejsce pół wieku temu.

Clooney ukazuje widzowi pracę nad programem. Odliczanie do wejścia na antenę, podpowiedzi, tekst wyświetlany gdzieś za kamerą, styl pracy dziennikarza na antenie. Szczegółem, który razi współczesnego widza będzie "dymek" na ekranie. Murrow bowiem prowadząc program, będąc na antenie trzyma w ręku pięknie dymiącego jak pochodnia papieroska. To świadczy o tym, jak zmienił się świat przez te 50 lat, jak zmieniła się obyczajowość. W chwili obecnej byłoby to zupełnie nie do pomyślenia.

Reżyser wskazuje nam na jeszcze inny aspekt. Telewizja w latach '50 nawet w USA była dopiero w powijakach. Dziennikarstwo śledcze właściwie nie istniało. Zatem główny bohater Murrow przebija stereotypy, wychodzi z ogólnie przyjętych ram zachowań. Nie jest już tylko nie mającym niczego do powiedzenia człowiekiem z telewizora, który mówi suche fakty, ale on je kreuje, skłania do dyskusji i daje podwaliny pod czwartą władzę, jaką obecnie sprawują media. Clooney zatem strzelił w dziesiątkę, wygrzebał ciekawą osobowość i umiał nawiązać nią do dzisiejszej sytuacji. Wolność mediów i jej niezależność. W Polsce to temat aktualny, biorąc pod uwagę opublikowanie przez "Rzeczpospilitą" karykatury Mahometa.

Styl realizacji jest tu moim zdaniem na dalszym planie. Owszem wielkie brawa za pomysłowość i ucieczkę od kolorowego świata. Zresztą ta formuła pozwoliła reżyserowi na płynne wprowadzenie do filmu materiałów archiwalnych z faktycznych obrad, czy wystąpień, np. McCarthy'ego. Obsada jest mocna: George Clooney, David Strathairn, Robert Downey Jr., Patricia Clarkson. Ale czy faktycznie aktorstwo oszołamia? Strathairn bardzo dobrze wbił się w swoją rolę. Jest przekonywujący, poważny. Zupełnie różni się od dzisiejszych dziennikarzy, ale przecież obecni dziennikarze są inni od swoich starszych o 50 lat kolegów. Efekt jest bardzo dobry. 

Trochę inaczej sytuacja wygląda, gdy będziemy interpretować merytorycznie zawartość filmu. McCarthy'ego przedstawia się tu w jak najgorszym świetle. Reżyser wyraźnie trzyma stronę Murrowa i tu pojawia się pytanie czy słysznie? Nie umiem na nie odpowiedzieć, nie jestem publicystą, lub historykiem. Na początku recenzji napisałem jednak, że film nie jest dla wszystkich. Niestety długie monologi, lub dialogi o charakterze politycznym, spory, kontry, wywody, których nie zawsze jesteśmy w stanie zrozumieć sedno, bo potrzebna jest do tego dokładna znajomość historii, a już na pewno jako taka orientacja w temacie. To wszystko sprawia, że pomimo bardzo dobrej głównej roli, ciekawych postaci drugoplanowych, pomysłowości w wykonaniu i niewątpliwie ciekawego tematu (agenci ZSRR jako najwyżsi urzędnicy USA), film potrafi wprawić niektórych widzów stan senności lub znudzenia. Jeżeli zatem na słowo polityka uciekasz jak najdalej, to sobie film ten daruj, bo to tylko niepotrzebne męczenie się. Jeżeli natomiast chcesz zaryzykować, to radzę poszukać sobie materiałów na temat pana Josepha McCarthy'ego, aby mieć jasność sytuacji i nie zgubić się w połowie filmu.

 

»Ocena: 7-/10

 

»Autor: Dishman