|
Dick i Jane Harper to szczęśliwe małżeństwo posiadające sześcioletniego synka. On pracuje jako spec do spraw komunikacji, ona jest agentką biura turystycznego. Niestety pewnego dnia ich życie zaczyna się walić - firma w której pracował Dick upada, a rodzina Harperów stacza się na dno wraz z nią. Zdesperowane małżeństwo zaczyna okradać innych.
Zaczyna się niewinnie - od kradzieży trawnika, ale później obierają coraz poważniejsze cele.
Tak oto zaczyna się remake komedii z roku 1977. Ostatnio coraz więcej tytułów jest z różnym skutkiem odmładzanych. Jedne są lepsze (rzadkie przypadki), drugie gorsze (częsta dolegliwość). A jak jest w tym przypadku?
W oryginale sprzed trzydziestu lat w rolach głównych zagrali George Segal i Jane Fonda. We współczesnej wersji w Dicka wcielił się Jim Carrey, a w Jane - Tea Leoni. O ile w poprzednim filmie bardziej znaną osobą z duetu aktorskiego była kobieta, o tyle tu znacznie mocniej rozpoznawalny jest facet.
Jim Carrey stara się nie wygłupiać przesadnie, jak to on zwykł robić. Momentami nie potrafi się odnaleźć w granej przez siebie roli, ale ogólnie radzi sobie dobrze. Tea Leoni niczym specjalnie się nie wyróżnia, ale nie gra źle. Duet Carrey-Leoni moim zdaniem nie bardzo do siebie pasuje, ale w sumie pod względem aktorstwa jest całkiem dobrze.
Muzyka w filmie jest praktycznie niezauważalna, pobrzękuje sobie w tle nie przeszkadzając nam w odbiorze dzieła, a to już jest zaletą, bo przecież zdarzają się filmy, od których muzyka aż odrzuca. Zdjęcia w "Dicku i Jane" zostały wykonane solidnie, warto zaznaczyć, że osobą za nie odpowiedzialną jest Polak - Jerzy Zieliński.
 |
Scenariusz filmu jest momentami niedorzeczny i zdarzają się w nim różnego rodzaju idiotyzmy np. moim zdaniem niewykonalne byłoby zdobycie w sposób jaki zrobił to Dick potrzebnego mu formularza znajdującego się w bankowym komputerze (żeby nie psuć zabawy nie będę zdradzał szczegółów). Co prawda w większości komedii występują takie bzdury, ale nieco to drażni podczas seansu. Historia opowiedziana w filmie jednak wciąga i raczej nie powinniście się nudzić.
Najważniejszą rzeczą w komediach jest oczywiście humor. "Dick i Jane: Niezły ubaw" został pomyślany jako połączenie satyry dużych korporacji i typowo komediowej farsy. Twórcy chcieli połączyć dwa rodzaje humoru żeby zadowolić większą liczbę osób. Niestety nie poradzili sobie oni w pełni z danym sobie zadaniem. Jest tu całkiem sporo śmiesznych momentów, ale występują tu także dowcipy kompletnie nieudane. Do tej pierwszej grupy zaliczyć możemy pierwsze, nie do końca udane, próby rabunkowe bohaterów, czy występ Dicka w telewizji. Pisząc o dowcipach nieudanych miałem na myśli fakt, że trochę ciężko się śmiać, gdy historia opowiada o ludziach ze względu na sytuacje finansową zmuszonych do zniżenia się do poziomu zwykłych
złodziei. W końcu idzie się do tego przyzwyczaić, ale lekki niesmak pozostaje.
"Dick i Jane: Niezły ubaw", na którym zgodnie z tytułem, idzie się nieźle zabawić, ale nic ponadto. Jest to przyzwoita komedia, którą po oglądnięciu zapomnicie dość szybko. Z Jimem Carrey'em i Teą Leoni półtorej godziny mija jednak przyjemnie, a o to przecież chodziło. :-)
»Ocena:
6+/10
»Autor:
|