» AM Fantastyka: wydanie #17

Margaret Weis & Tracy Hickman - Smoki zimowej nocy

Zaprawdę powiadam wam literatura fantastyczna to najwspanialsza rzecz na tym świecie. Te wszystkie niezliczone przygody, ci nieustraszeni bohaterzy, niezwykłe stwory, pozostają na długo w pamięci każdego czytelnika. Saga Dragonlance jest jednym z najlepszych przykładów na udokumentowanie mojego twierdzenia.

Przedmiotem tejże recenzji jest książka właśnie z sagi DragonLance. Drugi tom Kronik – zatytułowany Smoki zimowej nocy jest jedną z najważniejszych książek dla całej sagi.

Muszę przyznać, że do niedawna w ogóle nie znałem, ani Margaret Weis, ani Tracy Hickmana. Dopiero, kiedy mój kolega powiedział, ze są to jego ulubieni pisarze, zainteresowałem się ich twórczością. A to dlatego, że kolega ten nie powiedział by o byle jakich pisarzach, ze są jego ulubionymi.

Tak więc w moje ręce trafił czwarty tom Kronik. Wcześniej przeczytałem już tom czwarty, stąd też wiedziałem, że na pewno się nie zawiodę i, że powieść Smoki zimowej nocy będzie interesująca i wciągająca. Nie zawiodłem się.

Drugi tom Kronik dotyczy grupy bohaterów, którzy wcześniej wyzwolili wielu ludzi i innych stworzeń. Do grupy należą miedzy innymi Tanis Półelf, Sturm oraz bracia bliźniacy Raistlin i Caramon. Muszą oni przeciwstawić się złym smokom, które właśnie powróciły na Krynn. Z tego powodu wyruszają na niebezpieczne poszukiwania smoczej lancy i smoczej kuli, przedmiotów dzięki którym uda się pokonać smoki. W trakcie podróży nieraz narażają się na swe własne życie. Nie patrzą jednak na to, robią wszystko, aby zapobiec inwazji smoków.

Znakomicie napisana powieść, wciąga na wiele godzin. Rzadko zdarza mi się czytać książki, które ani przez chwilę nie nudzą. Weis i Hickman potrafili znakomicie opisać przygody bohaterów. O bohaterach też można powiedzieć wiele dobrego, są oni bardzo przyjaźni, zabawni i podobają się czytelnikowi. Szczególnie znakomicie opisany przez autorów kender Tas. Nie raz przez tegoż kendera zaliczyłem wielkiego rotfla. Najważniejsze jest jednak to, że język powieści jest dobry, powieść przemyślana bardzo dokładnie, no i, że książka ta trafia do czytelnika.

Mam nadzieję, że będę miał jeszcze przyjemność spotkać się z twórczością Margaret Weis i Tracy Hickman’a. Tego i sobie i Wam życzę.

Black Doggy Dog