» AM Fantastyka: wydanie #17

Harry Potter i Więzień Azkabanu - film

...Czyli spotkanie pana Pottera z panem Blackiem, w wersii ekranowej prezentowane.

No właśnie, w wersii ekranowej. Wczoraj miałem niewątpliwą przyjemność zapoznać się z trzecią częscią kinowej sagi o Harrym Potterze. Ale, nim wyrażę swoją na jej temat opinię, opowiem Wam jeszcze jakich uczuć doznawałem po obejrzeniu pierwszej części(z drugą nie miałem jeszcze okazji się spotkać).

Kinowy "Kamień Filozoficzny" miał co prawda ładne scenerie, niczego sobie aktorów* i świetne efekty specjalne(Puszek...), ale to nie było to. Film był cukierkowy i pokryty znacznie większą warstwą lukru niż książka. Efekt był kiepski- w książce, czytając o świecie czarodziejów dawaliśmy zauroczyć się swoistej magii, w filmie te same wydarzenia sprawiały wrażenie naiwności i bajkowego(w złym znaczeniu tego słowa) klimatu. No i dubbing...To całkowita, stuprocentowa porażka. Głosy były nienaturalne, a jedyna emocja jaką wyrażały to właściwe brazylijskim telenowelom "och!", zastępowane w krytycznych momentach przez "oooooch!", wyrażające zdziwienie i zszokowanie bohatera. Żałosna kpina, powiadam wam, niesmaczny żart, który zarżnął polskie "wydanie" filmu.

"Więzień Azkabanu" to już całkiem co innego. Po pierwsze, oglądałem wersję z napisami i w pierwszej kolejności muszę pochwalić aktorów(wszystkich!) za kunszt, z jakim wypowiadają swoje kwestie, oraz za mimikę, jak już przy nich jesteśmy. Widać, że kilka lat temu goście od castingu nie pomylili się wybierając tych, których wybrali. Choć, powiem wam co myślę, że Hermiona będzie za parę lat ładniejsza, niż to Rowling przedstawiła. Książkowa postać miała skołtunione włosy i ogólnie nie dbała o siebie, a ta filmowa sprawia wręcz odwrotne wrażenie. Ale i tak wypada świetnie.

A sam film? Po pierwsze, atmosfera jest raczej ciężka, scenerie dość posępne i duża część akcji dzieje się w nocy. To według mnie dobrze- taka konwencja pokazuje książkę z ciekawszej strony. No bo wiecie- gdyby ktoś nie znając jej otworzył którykolwiek tom i przeczytał parę stron, z pewnością stwierdziłby, że to głupia bajka, niewarta uwagi. Czarodzieje, centaury i hipogryfy w środku Anglii, żyjące obok zwykłych ludzi w ukryciu? W dodatku czarodzieje z różdżkami, w tiarach i.t.p? Brzmi jak żart lub streszczenie książki 3+, z obrazkami i melodyjką. Tymczasem, jeśli się "Harrego Pottera" chwilę poczyta z uwagą i usunie narzucone przez dorastanie bariery typu "to niemożliwe" można się całkiem dobrze bawić, przy książce, która jest po troszce baśnią i po troszce kryminłem, a w całości po prostu świetną opowieścią z ciekawymi bohaterami i niezwykłymi wydarzeniami.

No, ale odbiegłem od tematu. O ile pierwsza część mogła tylko upewnić sceptyków, którzy sądzą po pozorach i uważają "HP" za bajeczkę, dla dzieci w dodatku, w przekonaniu, że mają rację, o tyle część trzecia może raczej ukazać te dojrzalsze i ciekawsze cechy utworu. Np. uczucia, jakich doznajemy po ucieczce Glizdogona. Żal mi było tak Harrego, jak i Syrjusza, ich planów i perspektyw lepszej przyszłości, kontrastującej z nieciekawymi raczej przeżyciami przez ostatnie kilkanaście lat. Żal mi też było Hardodzioba, który, swoją drogą, świetnie był w filmie przedstawiony. Nie udało się natomiast autorom przedstawić rozpaczy Hagrida, gdy goście z ministerstwa zabić mieli jego hipogryfa.

Cóż jeszcze można dodać? Może tylko tyle, że w filmie pojawiają się pewne nieścisłości, a kolejność występownia kilku pobocznych(lecz w sumie istotnych) wątków jest poprzestawiana. Ale wiecie co? Wcale mi to nie przeszkadzało, choć zazwyczaj jestem na tego typu rzeczy uczulony. No i wszystko dzieje się dość szybko- nie sądzę, by ktoś, kto nie czytał książki połapał się po pierwszym obejrzeniu filmu, o co w tym wszystkim chodzi. Ale, z drugiej strony- ilu z tych, którzy pójdą do kin czy pożyczą płytkę lub kasetę nie czytało orginału? Reasumując: reżyser nie zekranizował "HP", on go na swój sposób zinterpretował i przedstwił własny punkt widzenia. Choć są pewne braki, to jednak uważam, że jest to taki "Harry Potter", jakiego chcielibyśmy widzieć na ekranch kin. Choć i tak dostaje w pupę od książkowego pierwowzoru ;-)

*BTW:Niewiele postaci z filmu wygląda tak, jak sobie je wyobrażałem. Są to ludzie zdolni i wypadają dobrze, ale taki np. dyrektor czy wychowawczyni Harrego to zwrot o 180 stopni względem moich wyobrażeń. No, ale nie sposób uznać tego za wadę...

Cava