|
WSPOMNIENIA |
|
Jeszcze 5 minut temu w mojej głowie nie było nawet zalążka pomysłu do tego, co macie właśnie przed oczyma. Okazuje się więc, że popularny program do odtwarzania muzyki, czyli Winamp - oprócz swojej podstawowej funkcji (i wielu ukrytych) doczekał się nowatorskiego zastosowania: badacza myśli. Oczywiście bawię się teraz słowem, gdyż klucz tkwi w muzyce, która inna niż zazwyczaj może być szokiem dla niektórych czytelników.. Większość z nas ma już za sobą pokaźny kawałek życia, wiele chwil radości, niepewności czy też smutku. Od pewnego momentu naszego bytu na tej planecie zaczęliśmy w sposób bardziej zdecydowany reagować na niektóre zjawiska i sytuacje, które miały miejsce. Jedne były bardziej przyjemne, inne wręcz przeciwnie - ale te, które zapadły w naszej pamięci najmocniej wywołują nieustannie wspomnienia. Dotyczy to każdego z nas, każdego człowieka: czy to dres, czy biznesmen, szary student lub profesor. Tak jak różne były przygody w naszym życiu, tak i różne mamy wspomnienia (co jest sprawą oczywistą). Do napisania tego tekstu w jakiś sposób natchnęła mnie piosenka zespołu Anathema - "Deep", utwór podobnie jak "One last goodbye", który właśnie rozbrzmiewa w moich słuchawkach - nasycony negatywnymi emocjami, tymi z pogranicza smutku i wielkiej tęsknoty. I przed oczami mam teraz siebie, chłopaka 17-letniego, ucznia drugiej klasy poznańskiego liceum. Widzę siebie dwa lata wstecz, człowieka na wskroś nie obeznanego jeszcze z uczuciami, traktującego zbyt wiele rzeczy za poważnie.. Z całą pewnością był to dla mnie czas bardzo trudny, chociaż tak się składa, że akurat wtedy pisałem najwięcej, czy to do Action Maga czy też gdzie indziej (do szuflady np :)). Być może któryś z czytelników sięgnie teraz do 50-ych wydań naszego wspólnego zinu i zacznie się dopytywać mnie: o co Ci facet chodzi, większość twoich artów jest przesycona radością, szczęściem.. Fragmenty tekstu "Nocny gość" mogą wszystko wyjaśnić.. Być może dzisiejszy wieczór jest dobrą porą, aby ze swoimi wspomnieniami po raz kolejny się spotkać. Chociaż tak naprawdę dotykają nas one codziennie, to nie zawsze mamy i czas, i chęci na to, żeby w ciszy odnieść się do naszej przeszłości. Teraz, jako student, 20 letni prawie facet mogę z całą pewnością stwierdzić, że dużo już przeżyłem, lecz najważniejszym jest by pamiętać, że jeszcze wiele mogę przeżyć. Niektórzy ludzie wychodzą z założenia, że nie warto cofać się myślami. Jestem przeciw takiemu zabijaniu wspomnień, bo do tego to w rezultacie dąży.. Z drugiej strony nie dziwię się, że niektórzy próbują właśnie swoje przeżycia wymazać z pamięci, jak chociażby poszkodowani w katowickiej tragedii. Gdybyś leżał przez kilka godzin w mrozie, przywalony do pewnego stopnia dachem, żegnając się niejako z życiem, myślę, że chciałbyś o tym chociaż spróbować zapomnieć i już nie wracać, ja też.. Ale większość czytających ten tekst, nie miało na szczęście styczności z podobnymi tragediami. Cierpienie przeżywa każdy, i każdy waży je według własnej miary. Owe cierpienie jest niekiedy bardzo mocno związane ze wspomnieniem. Na szczęście jest jeden lek, który czasami działa może słabo, jednak pomaga zwalczyć naszą własną psychozę związaną z danym wydarzeniem - owym lekiem jest czas. Zdarza się jednak, że jest on też pewną trutką dla człowieka. Po śmierci papieża wydawało się, że w ludziach coś pękło, że coś się zmieniło. I tak też w istocie było, jednak do czasu.. Podobnie jest teraz, po tragedii w Katowicach, kiedy znowu widzimy czarne wstążki, pełne kościoły, ludzi płaczących na ekranach telewizorów. I znowu za jakiś czas wszystko wróci do normy, człowiek przestanie myśleć o bliźnim lecz o sobie, a hierarchia tego co najważniejsze po raz kolejny obróci się o 180 stopni. Być może potrzebujemy codziennie zmagać się z takimi tragediami, żeby zrozumieć w końcu co jest w życiu najważniejsze: nie ja sam, ale ja i drugi człowiek.. Każdy z nas znajdzie w swoim umyśle jakieś wspomnienie o takiej nostalgicznej naturze. Coś co nas poruszyło, ale nie było zjawiskiem negatywnym czy też smutnym. Nie przypadkowo włączyłem w tej chwili "List do M" Dżemu. Tak już mam, że większość piosenek, które lubię kojarzy mi się z jakimś konkretnym wydarzeniem - jak łatwo się domyślić, identycznie jest w tym przypadku. Czerwiec, wieczór - a raczej już noc, ogródek najlepszego kumpla. Zrobiliśmy sobie grilla, w dość skromnym gronie: ów kumpel, jego siostra z chłopakiem oraz ja. Wspaniała i piękna atmosfera, i taka refleksyjność, gdy z odtwarzacza płyną dźwięki ballady, nad głową zaczynają świecić gwiazdy, siedzisz z puszką piwa, zajadasz kiełbaski i możesz porozmawiać na tematy poważne, i te mniej poważne. Bardzo często, gdy słucham Dżemu przypomina mi się ten wieczór, mający swój niepowtarzalny klimat i atmosferę. Wspomnienia budzi we mnie również sam Action Mag, czyli miejsce w którym od blisko trzech lat mogę opisywać swoje myśli. Któryś z writerów AM napisał kiedyś, że dorastał wraz z magazynem. Podobnie mogę napisać teraz ja.. Czasem bardzo żałuję, że nie mam już w sobie tej wielkiej ochoty by coś napisać, podzielić się swoimi przeżyciami z innymi. Dla mnie od początku do końca AM jest miejscem, gdzie mogę schronić myśli, gdzie mogę się z nimi podzielić. Znamienne są również te wszystkie maile od osób, które chwalą mnie za taki właśnie sposób pisania: prosty, bez udziwniania - proste przelewania myśli i uczuć na html'a. Wiążę się to z tym, że ja po prostu inaczej pisać nie umiem - szczerość lubię, choć bywa czasami brutalna, a w swojej szczerości byłem i jestem taki jak widzicie. Nie zapomnę również III Zjazdu AM, który w ubiegłym roku odbył się we Wrocławiu. Wspaniałe dni przeżyte w gronie jeszcze wspanialszych ludzi. Koło się powoli zamyka, ja się cieszę, że mogłem przeżyć każdą z jego części.. Wspomnienia radosne.. Tych jest zdecydowanie więcej, jak chociażby wielka radość z dostania się na uczelnię; wspaniałe przeżycia ze wspaniałymi ludźmi: koncerty, wypady. Czekam wciąż na takie wydarzenie, które będę wspominał jak najmilej.. I dobrze, że jeszcze go nie przeżyłem :). Jeżeli jednak miałbym wybrać jakąś część swojego życia, którą wspominam najlepiej to byłby to z całą pewnością kwiecień 2005 roku, szczególnie jego pierwsza część.. Jak na ironię losu, w chwili gdy większość ludzi wręcz opłakiwało śmierć Ojca Świętego, gdy przez nasz kraj przeszła fala "narodowej żałoby' ja mimo smutku, czułem też oparcie - jakąś taką duchową moc. I to wszystko dzięki drugiej osobie, dziewczynie, którą traktuję jak siostrę. Wspomnienia dodają również nadziei i wiary w siebie. W trudnych chwilach czasami wystarczy sobie przypomnieć te wydarzenia, w których podołaliśmy podobnym problemom, aby otrzymać dawkę energię, siły, wiary we własne możliwości.. Ty też się zastanów, obudź te wspomnienia, które wywołują refleksje.. Wieczór, ciszę i wspomnienia.. "To
już minęło, ten klimat - ten luz |
|
Publo |
|
1 luty 2006 |