Kije samobije

Wiele już zostało napisane o samobójstwach. Były to teksty podyktowane przez szare i nudne życie, przez strach przed ciężarem którego zwykły człowiek nie może się podjąć ale też mogły być napisane tylko dlatego aby wstrząsnąć człowiekiem który je czytał. Ja jestem od takich spraw daleko o kilometry gdyż nie będę egoistycznie pisał o przedstawicielach mojego gatunku i ich bólach ale o naszych małych i dużych jednak kruchych kumplach tych co są blisko fizycznie ale zarazem daleko od siły argumentów które mogły odwieść je od samobójstwa (SAMOBÓJSTWA).

***

Zacznijmy od małych i słodkich stworzeń jakimi są norweskie lemingi( lemmus lemmus). Więc w pewnym momencie gdy ich grupa przekroczy pewną liczbę osobników zaczynają one wędrować, często na swojej drodze napotykają autostrady które potrafią skutecznie zablokować. Lecz legenda o ich samobójstwach zaczyna nabierać kształtów dopiero wtedy gdy docierają do wybrzeży. Wtedy to próbują one płynąć lecz z marnym skutkiem. Gdy jakaś populacja przekroczy pojemność środowiska między jej członkami dochodzi do ostrych walk o pokarm a tu proszę jakie sprytne rozwiązanie. Rodzą się i giną jako przyjaciele.

***

Kolejnym przykładem na samobójstwo jest samiec czarnej wdowy. Kiedyś usłyszałem w ogrodzie botanicznym przy puszce coli, że taki rodzaj pozbawienia siebie samego życia jest jednym z najbardziej słodkich pod słońcem. Ja miałem na ten temat odmienne zdanie, lecz nie śmiałem go wypowiedzieć. Jest to prawdą, że po kopulacji samica zjada swojego partnera aby mieć pokarm dający jej siły na urodzenie jajeczek, ale co jest w tym słodkiego? Może poświecenie partnera który zawsze stara się uciec po kopulacji lecz fakt, że jest kilka razy mniejszy od samicy uniemożliwia mu ucieczkę. Cóż za ironia losu, dał takiej przyjemność, rodzinkę a ta go bierze za fraki i zjada, bo pewnie ma już oko na innego( tak, prawda).

***

Ten przykład będzie podobny do poprzedniego, ale pod jednym względem diametralnie inny. Chodzi mi mianowicie o rozmnażanie pawi (pavo cristatus). Wiec w porze godowej samiec, aby olśnić partnerkę rozpościera swój barwny ogon i potrząsa nim(hm, wirujący seks) jak głupek (przepraszam za to mało naukowe stwierdzenie). Spytacie mnie co w tym jest strasznego przecież od dawna wiadomo, że samica pawia nie dysponuje nawet narzędziami, które mogły by pomóc jej skonsumować samca. No tak, ale trzeba pamiętać, że środowisko w którym żyje paw jest bardzo niebezpieczne i wymaga nieraz kamuflażu przed drapieżcami, a tu proszę, samiec pawia robi z siebie żywą reklamę dobrego posiłku. Można to zjawisko przyrównać do wskoczenia do klatki z głodnym lwem wraz z przywiązanym do głowy schabowym. Nie przyrównam tego do życia ludzi, choć mógł bym coś powiedzieć na ten temat.

***

A ten przypadek będzie zupełnie inny od tych które wam przed chwilą zaprezentowałem. Ostatnio na bardzo popularnym programie o zwierzętach i nie tylko zobaczyłem
scenkę która mną wstrząsnęła. Mała gazela (impala) która dopiero co nauczyła się chodzić podeszła do geparda (Acinonyx jubatus), bo pomyliła go z matką, i zaczęła szukać na jego brzuchu sutków z których mogła by uzyskać pokarm. Gepard był skonsternowany tym, że jego potencjalna ofiara zdecydowała się sama mu wskoczyć na talerz. Tą sytuację można porównać do starcia dwóch bokserów które nie dochodzi do skutku, gdyż jeden mdleje (albo dlatego, że jeden zaczyna szukać na jego brzuchu... - D.). Wracając do geparda, pewnie przez pewien czas myślał, że a raczej chciał się upewnić, że nie zaatakuje za moment jednego ze swoich potomków. Dopiero gdy sama młoda gazela dostrzegła swoja pomyłkę i ona nie miała wątpliwości. Nie powiem wam jak ta scenka się skończyła ale jedno jest pewne bycie głupim czasami popłaca. Niepotrzebna jest odwaga w konfrontacji ze śmiercią a poza tym tylko ludzie światli boja się śmierci. 

***

" Rozpacz?... Wiec za przykładem trzeba iść skorpiona (np: pandinus imperator) co się zabija, kiedy otoczą go żarem": Jest to fragment wiersza pod tytułem" Koniec wieku XIX" autorstwa Kazimierza Przerwy- Tetmajera. Osobiście wątpię w ten rodzaj samobójstwa, ponieważ skorpiony są odporne na toksyny które same produkują, bo w końcu wstrzykują je swoim ofiarom które potem jedzą. Po drugie gruczoł jadowy zakończony żądłem nie był by w stanie przebić chitynowej skorupki. Bardziej prawdopodobnym samobójstwem mogło by być wlezienie do norki gryzonia, który potrafi obezwładnić skorpiona( są takie). No ale nie czepiajmy się szczegółów lecz niniejszym samobójstwo skorpiona poprzez przekucie się własnym żądłem " wkładam między bajki".

***

Podsumowanie nie jest konieczne gdyż wszystko co napisałem powyżej jest naturalną koleją rzeczy. Tak samo jak to, że planety obracają się dookoła słońca. Natura jest doskonała i wszystko co robi, ma sens*. . Ale jedno trzeba przyznać, chłopy mają przekichane z tymi babami. Mogę się założyć, że wśród tych lemingów to tylko panowie mieli ochotę na zimną kąpiel( brrr, zgroza).

pisał: Sato

 

* - wiwat tsunami - D.