Trzask. Trzask. Zapałka...


Siedzimy sobie we trzech w restauracji, a tu nagle jak mnie nie łupnie - niby grom z jasnego nieba. Jeden z moich rozmówców, potężny napuchnięty grubas, stwierdził, że po powrocie z pewnej spokojnej okolicy smród naszej kultury aż go powalił, a jego świat jął lec w gruzach - i bełkotliwym tonem poprosił obsługę o rozterki egzystencjalne. Drugi, siwy wąsal, zaskrzeczał i dodał, że rozterki egzystencjalne są o.k. I co ja mam o tym sądzić? W zasadzie to nic, sam już swe rozterki niemal przetrawiłem i za dokładkę chwilowo dziękuję, wymioty mają w sobie pewną lubieżną przyjemność, ale z pustym żołądkiem myśli się lepiej. Burknąłem coś niewyraźnie, zza stołu, a ten pierwszy, obrzmiały, odrzekł, że On - zakładam, że gadał o mnie - to w sumie ma dobrze, bo o tym nie myśli. A myśli, żałuje, współczuje.

To w sumie cała historia, jest tu z nami, gdy to piszę - jeszcze młoda i pociągająca, zaś teraz, gdy to czytasz - już zimna i martwa. Weźmy ten nóż i wyciągnijmy z niej bebechy, znaczy się wnioski:

-

Jeden. Patologie.

Co bardziej rozgarnięci, z innymi zaś rzadko jadam, korzystają ze swej jakże ludzkiej, choć wymagającej wypracowania na własną rękę zdolności odróżnienia jednej rzeczy od drugiej. Ma to banalne podstawy - bez tej (swoją drogą rzadkiej dziś) umiejętności kłopoty rodzą się nawet na najbardziej prymitywnych płaszczyznach naszego życia. Na przykład, nie dysponujący talentem myślenia nie widzą znacznych różnic między prąciem a pętem kiełbasy czy podłużnym kawałkiem plastiku (ich to zresztą cieszy). Niestety ta niemoc mentalna dotyka całych mas. Co z tego wynika? Ano tragedia, bo masy są fundamentem świata.

Patrzysz, obserwujesz, cały świat masz w garści
A za chwilę na nic nie masz gwarancji

["Nie ma czasu pomyśleć"/Grammatik]

Właśnie, choć głupota prześwituje im przez zęby - nie rozumieją, że przecież nawet jeśli po trupach wpełzną na to, co uważają za szczyt swojego społeczeństwa - do czego prowadzi ich wieczna gonitwa, nie będą tak naprawdę niczym więcej niż wypranymi z własnych cech zombie pozostającymi pod ścisłą kontrolą mechanizmu. Bo nie rozumiejąc natury różnicy pomiędzy żywym a martwym (patrz przykład z kiełbasą) nie można nadawać cech samemu sobie. No i właśnie ta cała konstrukcja podświadomie budzi frustrację osób myślących. Co ja tu robię? Stanu nie polepsza fakt, że horda bydła nieustannie stara się wciągnąć ludzi rozumnych w wir pracy i konsumpcjonizmu. Rozterki egzystencjalne to naturalny symptom bezsiły wobec takiej sytuacji.

-

Dwa. Reakcje.

"I push my fingers into my eyes
It's the only thing that slowly stops the ache"

["Duality"/Slipknot]
[Cytat brutalnie wyrwany z kontekstu i użyty tylko jako zlepek słów trafiających w moje wielkie ucho]

Nie dostrzegając sensu swego istnienia w świecie głupców ciężko wzlatywać na duchowe wyżyny. Zamiast tego wielu próbuje zamknąć się w sobie. Nie wiedząc jednak niemal nic o swym własnym wnętrzu, wpada się w pułapkę. Zamykając się na świat zewnętrzny, taki zagubiony myślący człowiek nie ma się na co otworzyć i tak naprawdę staje się skorupą nie mającą dostępu ani do tego, co chroni, ani do tego, przed czym chroni. To właśnie jest równoważne rozterkom. Jeśli zaczynasz prosić obsługę o rozterki, to nie jesteś już płaszczyzną, tylko okręgiem. A wydaje ci się, że jesteś kołem (narysuj to sobie jeśli nie rozumiesz). Kiepsko u ciebie z geometrią, a kołem staniesz się dopiero gdy zwymiotujesz rozterki. Bo rozterki to pustka. Jeśli pytasz Co ja tu robię? i wpychasz palce w oczy bojąc się tego, co widzisz na zewnątrz i nie potrafiąc spojrzeć w przeciwną stronę - w siebie, znaczy to tyle, że twój wzrok odpychają rozterki.

-

Trzy. Sens?...

Ja już zrozumiałem, przynajmniej w niewielkim stopniu, pustkę rozterek. Bo widzisz, rozterki pojawiają się, gdy nie chcesz już być tylko elementem otoczenia, meblem w rupieciarni, którą jest społeczeństwo, ale jednocześnie nie wiesz, czym właściwie masz być. Rozterki są brakiem odpowiedzi na Co ja tutaj, są zwyczajnym niezrozumieniem prostego jak konstrukcja cepa Jestem. Rozterki to nic konstruktywnego, to puste kalorie, które tają twój głód egzystencjalnej puenty.

"Niewiedza, przyczyna cierpienia człowieka, polega na uznawaniu świata za realny, a jaźni za coś nierzeczywistego."
[Śri Nisargadatta Maharaj]

Pamiętaj. Bądź sobą - to ty stanowisz swoją egzystencję, a nie świat który cię otacza. Rozumienie przyjdzie z czasem, a rozterki nie prowadzą do rozumienia.

"[...]whether or not it is clear to you
no doubt the universe is unfolding as it should
[...]in the noisy confusion of life keep peace with your soul."

["Desiderata"/Max Ehrmann]

-

Cztery. Co z tym.

"Go placidly amid the noise and haste,
and remember what peace there may be in silence."

["Desiderata"/Max Ehrmann]

To chyba jedyne, co mogę zalecić w ramach diety bezrozterkowej. Wiem, że zaraz powiem coś okropnie banalnego, ale czytaj, słuchaj, etc. Człowiek to taka obdarzona wyborem zapałka. Jeśli chce, może wydrzeć gębę i się złamać, wtedy traci swoje funkcje i jest niczym. Trzask. Trzask. Z drugiej strony, człowiek to taka zapałka. Jeśli chce, może zachować stoicki spokój i wykonać to, do czego służy - zapłonąć ogniem myśli. Wybór w zasadzie należy do ciebie, ale zauważ, że większość ludzi, którzy cię otaczają stara się zmusić cię do pierwszej opcji. Czy tego nie widzisz? Nabierz niezależności w sferze intelektualnej, a rozterki znikną. Nie będziesz już zastanawiać się Co ja tu robię?, a najwyżej Co oni tu robią?


wawa 03022006
Tymoteusz "d6" Wasilewski
kopnij d6'a



P o s t s c r i p t v m.

Polecam zaznajomić się z przytoczoną tu w niewielkiej części "Desideratą" Maxa Ehrmanna, można ją bez problemu wywlec spod adresu google.pl. Ja cytowałem wersję angielską, ale bez problemu też znajdziesz liczne polskie przekłady, ot choćby pod adresem google.pl. ;) Może też chcesz skombinować sobie ziomhopowy cover WWO (jeśli cię nie razi ten styl).

Pisałem to wszystko, wbrew pozorom, na trzeźwo. ;) Zapraszam do korespondencyi.