Dlaczego Evolva nie lubi zimy...

Tak ogólnie to zima mi nie przeszkadza. Biały, miękki śnieżek, łabędzie na stawie, lodowisko, jest na czym robić aniołki,
można lepić bałwany, zjeżdżać na sankach. Nawet mróz nie jest przygnębiający. Bądź co bądź ludzki organizm lepiej znosi niskie
temperatury niż upał.
Jest tylko jedna, niezwykle irytująca, deprymująca, upierdliwa oraz wredna rzecz. Przymarzające klapy od śmietników.
Czemu jest to takie wkurzające? Już tłumaczę...
Przychodzę sobie dziś z moim pieskiem, znaczy się wracam z wieczornego spacerku. W progu wita mnie moja rodzicielka
i rozkazuje posprzątać szynszyli. Nie chciało mi się tego robić nieziemsko, ale nie miałam nastroju do kłótni. Wzięłam wielką,
plastikową podstawę od klatki i wyszłam przed dom.
Doszłam do śmietnika, podstawę od klatki stawiam gdzieś obok. Próbuję podnieść klapę, a tu nic. Tylko trzeszczy, skwierczy
i Bóg (jeśli istnieje) wie co jeszcze. Siłuję się jak idiota z tą pokrywką. Bezskutecznie. Wzdycham. Wchodzę do domu i drę się:
"Śmietnik mi przymarzł". Babcia mówi: "To weź śrubokręt". Śrubokręt? Ciekawe. Na szczęście na korytarzu leżało parę takowych
urządzeń. Wzięłam jedno i wróciłam do nierównej walki ze śmietnikiem.
Patrzę się to na śrubokręt, to na śmietnik. Przypominam sobie słowa babci: "Trzeba to tylko podważyć, ja tak wczoraj robiłam".
Zastanawiam się, proszę ja Ciebie, jak niby mam to podważyć. Wymyśliłam w końcu, że wykruszę trochę lodu. Trę tym śrubokrętem
i trę, robiąc hałas na pół ulicy. Znowuż próbuję podnieść klapkę. Próba nieudana. Zaczynam się wkurzać. Ponownie, wracam do domu.
"Mama, śmietnik nadal się nie otwiera". Rodzicielka odpowiada: "Co ty tam masz? Hę? Śrubokręt?! Miałaś wziąć tłuczek!". Mówię:
"A babcia mówiła, że śrubokręt". Uważam, że ta sytuacja nie wymaga komentarza.
Wracam do śmietnika. Tym razem z tłuczkiem do mięsa. Uderzam. Po pewnym czasie orientuję się, że biję śmietnik w złe miejsce.
Walę niżej. Hałas na całą ulicę. Ale jak to mówią, do trzech razy sztuka. Udało się. Podnoszę z dumą pokrywkę i wsypuję zawartość
podstawki od klatki.
Jakiś morał? Strzeżcie się przymarzających pokryw śmietnikowych!

pisała:

Evolva - ta od kaloryfera.

A od dziś i od śmietnika.