Przyjaciele
którzy udają

Każdy chyba zna znaczenie słowa "przyjaciel". Każdy też dąży do tego, żeby mieć chociaż jednego. Przyjaciele są bardzo potrzebni, trudno znaleźć ich wśród grona kolegów. Szukamy ich, często idąc na łatwiznę. Wydaje nam się, że osoba, która kręci się wokół nas najbardziej będzie świetnym przyjacielem.

Mam oczy i widzę, co się wokół mnie wyrabia. I nie tylko wokoło mnie- koło mojej koleżanki też. Znajomych. Przykro mi z tego powodu, że mnie nie słuchają. Próbuję ich ustrzec przed krzywdą. Patrzyłam obojętnie, jak moi bracia popełniali ten błąd. Nie chciałam patrzeć na to, kim staną się moi bliscy, jeśli będą wierzyć w tych ludzi, którzy podobno nazywają się przyjaciółmi.

Nagle przychodzi taki "przyjaciel" i kręci się wokół ciebie. Na początku wszystko jest pięknie, rozmawiacie sobie. Taka osoba jest zadowolona, że znajduje przyjaciela. Jednak można zauważyć, jak ta osoba powoli "naciąga" tę drugą osobę. Wyciąga od niej kaskę (pożycza, ale nie oddaje), a tamta jej wybacza.

Dlaczego to robi- pytacie się pewnie. Ponieważ nie chce stracić przyjaciela. Boi się, że jak zacznie się domagać swojej należności, albo widzieć coś w tej osobie, co jej nie pasuje, to ją straci. A ten "przyjaciel" tylko śmieje się pod nosem.

Taka osoba będzie długo się z tobą "przyjaźniła". Dopóki widzi w tym korzyści dla siebie. Później nagle znika, rozpływa się w powietrzu. Udaje, że cię nie zna. Ale dlaczego tak długo się uchroniła przed innymi, którzy widzieli jej gierkę? nauczycielom.

Takie osobniki to szczwane lisy. Widząc, że ktoś z zewnątrz przejrzał ich gierkę robią akcje zapobiegawcze. Zaczynają namawiać swoją "ofiarę", że tamta osoba jest zła, lepiej z nią nie rozmawiać. Że jej nie lubi itd. To jest dwulicowe, ale za to jakie mądre, nie? Trzeba im to przyznać.

Może uważacie to za nieszkodliwe, ale wtedy pozwolę sobie powiedzieć, że się mylicie. Nawet nie wiecie, jak to może skrzywdzić. Widzę to po mojej koleżance. Wiedziałam, że nigdy nie będziemy przyjaciółkami. Nagle zaczęła się zadawać z takim "przyjacielem" i odwróciła się ode mnie. Ja tego nie olałam- chciałam jej pomóc. Ale to tak, jak wołać do głuchego, do ściany.

Taka ofiara będzie się bała nawiązać przyjaźnie z kimkolwiek, bo boi się tego, że znowu przyjaciel odejdzie. Ten "przyjaciel" często namawia cię do czegoś, czego w przyszłości będziesz żałować. Co to może być? Olanie nauki, palenie cygarów, ćpanie itd. To nie jest zabawa, nieszkodliwa dla wszystkich- najwięcej traci ta "ofiara". Oczywiście- uczy to na całe życie, ale lepiej ustrzec się przed taką lekcją. Mniej boli.

Załóżmy więc, że ktoś stoczył się w dół, za namową "przyjaciela", który pasożytował np. na cygara itd. W pewnym momencie odchodzi, sam wybiera własną drogę (lepszą, lub taką samą na jaką namówił swoją ofiarę). Później dorabia się, idzie na studia i co robi? Udaje, że cię nie zna. No chyba, że mu nie wyjdzie. To znowu wróci to "bezpiecznej przystani".

Niestety, ofiary często nie słuchają nas- pilnych obserwatorów. Ale takie są koleje ludzkiego losu, nie? Dziękuję za wysłuchanie audycji.


Dhampirzyca Chaosu


PS.Więc zastanówcie się poważnie, czy wy nie jesteście oszukiwani. Lub nie oszukujecie...
Dhampirzyca Chaosu