Taka rola magika

 

                                                          O! Komputer to dziwny jest twór! Dziś napęd dvd odmówił posłuszeństwa - nie czyta żadnych płytek.  Co zrobić? Dobra, dam sobie na razie spokój - drugi napęd działa. Godzinkę później znowu włączyłem komputer. Dvd nadal nie działa - no to rozbebeszmy blaszaka! Hmm... Może coś jest z przewodem. Taa! Goście z serwisu połączyli diwidi i dysk twardy jednym kablem. Odłączyłem stary Cd-rom i połączyłem dvd z płytą główną jednym a dysk twardy drugim. Włączyłem komputer. Nie, nic nie pomogło - ciągle nie czyta płyt. Dobra złożyłem wszystko tak jak było - i co? Napęd dvd zaczął czytać płytki. Jaka w tym logika?

No właśnie...

Tak właściwie to do czego jest komputer? Odpowiecie - można wykorzystać go do wszystkiego. A mój dziadek mawiał że jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego. Większość użytkowników używa komputera do grania (co jest chyba najsensowniejszym jego zastosowaniem), węszenia w internecie, tworzenia grafiki lub muzyki, oglądania filmów itp. A czym na początku komputer miał być maszyną która liczyłaby za człowieka. Przez wiele lat komputery ewoluowały. Monstrualnych rozmiarów komputer Eniac miał możliwości zbliżone do współczesnego kalkulatora. W latach dziewięćdziesiątych komputery zagościły w większości domów. Dziś prawie wszyscy w swych domach mają komputer. Bardzo modne zrobiły się komputery przenośne. Zewsząd jesteśmy otoczeni tymi maszynami. Wszyscy mają z nimi do czynienia lecz mało jest specjalistów w dziedzinie informatyki...

Magik - początek

Rok 2001 czekam z niecierpliwością. Tyk, tyk, tyk - czego to tak długo? A... A jeśli nie przyniesie? Wyglądam przez okno tak! Idzie! Ma pudło - nawet trzy! Wszedł do domu. Powitałem tatę 100 razy serdeczniej niż to miałem w zwyczaju. Zawołaliśmy mamę i rozpakowaliśmy cudo. Ooooo! Oczom naszym ukazał się niewielki prostokątny przedmiot zwany przez wielu jednostką centralną. tata miał pewne doświadczenie z komputerami więc podłączył sprzęt.. Podniosłem kartkę która była w pudełku z komputerem. Umiałem już czytać ale co ten bełkot znaczył nie miałem pojęcia. Zapytałem się taty. Odpowiedział:  to jest co komputer ma w środku - procesor Pentium III, dysk twardy Samsung 10GB, 64mb pamięci RAM i CD-rom 48X i karta grafiki [nie pamiętam]. Dalej nie rozumiałem zawartości kartki ale co z tego - przecież na tym można sobie pograć!

I co dalej?

Właśnie się tak zaczęła ma przygoda z kompujtrem. Przechodząc niezliczone ilości gier wyrobiłem sobie niezły refleks. Często męczyłem się przy jakiejś grze i zacząłem kombinować. Jednak kiedyś musiał nastać ten dzień. Dzień straszny - dzień w którym nowa gra nie chciała płynnie chodzić. Znałem się już troszeczkę na komputerach więc odgadłem że to wina zbyt małej ilości pamięci RAM. Po kilku miesiącach pojechaliśmy z tatą do serwisu. Facet w serwisie zapytał się ile ma ten komputer. Tata odpowiedział że już trzy. Gość poszedł do składu i zapytał się drugiego czy mają jeszcze SD-erki (co to są ezdeerki - pomyślałem), zdjął obudowę i wpakował do środka jakiś mały prostokącik. No wcześniej było 64 to teraz dołożyłem 256 to jest 320 - powiedział facet z serwisu - proszę zapłacić u kolegi. Ale fajnie 320mb ramu tyle to nikt nie ma - pomyślałem. Po pewnym czasie zacząłem interesować się elementami komputera i zasadami rządzącymi tym wszystkim. Zacząłem kupować literaturę branżową, tworzyć gry w TGF. Orientowałem się już w możliwościach procesorów i modelach kart graficznych. Zyskałem miano komputerowego maniaka. Uzbierałem sobie na przyzwoitą kartę graficzną. Ło! Na tym już nic nie skacze. Siedziałem dniami nad grami i przechodziłem. O dziwo po pewnym czasie przeszedł mi apetyt na przechodzenie każdej gry która wpadła mi w ręce - to nie był już apetyt to było pochłanianie! Gry które koledzy przechodzili miesiącami ja pokonywałem w 2 wieczory (o to już chyba czasy współczesne). 

I-master

Wczoraj tata powiedział że Goździkowa (chyba się jakoś inaczej nazywa ale ja tak na nią mówię) z pracy zapytała się czy nie zna kogoś kto zna się na komputerze. Oczywiście polecił mnie. Goździkowa poprosiła żeby wgrać jej jakiegoś antywirusa. Dobra spokój wziąłem płytkę na której miałem avast'a zainstalowałem i wpisałem klucz licencji po dokonaniu rejestracji. Gozdzikowa i potomstwo już uznały mnie za Guru. Ale ohydna rozdzielczość pomyślałem więc zmieniłem rozdzielczość ekranu. Nie wiem jak opisać dźwięk zachwytu który wydało Goździkostwo gdy ujrzało małe ikonki. Zapytałem się czy może jeszcze coś zrobić. Odrzekł lud że nie odtwarza filmów z cyfrówki. Filmy z cyfrówek są zazwyczaj w formacie mov więc ściągnąłem Qick Tajma. Filmy zaczęły działać ale bez głosu.  Trochę dowartościowany pokombinowałem trochę w ustawieniach i uruchomiłem dźwięk. Powyłączałem wszystkie niepotrzebne programy działające w tle. Goździkowa i spółka podziękowała i poszedłem do domu. Pomyślałem że w zasadzie nie jestem aż taki dobry jak uważają to chyba po prostu ogromny kontrast między uźytkownikem początkującym a średnio-zaawansowanym. Na zajutrz jakiś cwel zatrzymał mnie czy bym mu komputera nie oczyścił ze śmieci... Jejuu. Interesuję się trochę informatyką ale nie jestem jakimś... magikiem!

yee... dziewanna? bedeżygoł.

W szkole podobna sytuacja. Facetka od informatyki miała problemy z ruterem gdy jej pomogłem otrzymałem miano nadwornego magika teleinformatyki. A na innych lekcjach? Grafika - Michał masz pilot i włącz film. A co to inni nie umieją obsługiwać odtwarzacza? Jak była wolna lekcja i facetka od angielskiego rozmawiała z nami kim będziemy jak dorośniemy to dochodząc do mnie od razu rzekła - ja cię widzę w roli informatyka. Mamciu jak tu żyć... O! Jeszcze na godzinie wychowawczej przyznawali punkty z zachowania. I mi wlepili +4 uzasadnienie? Bo się dobrze znam na kompie :| Jest także dobra strona znajomości technik komputerowych - można zaimponować jakimś dziewczynom. A przy moim uroku osobistym i seksownych okularach wszystko się może zdarzyć :D 

Sypee

                                                     

zbereźna reklama proszku do prania :P