True
Zaczynając na początku – kończąc na końcu. Zdawać by się mogło, że zaczynając na początku i skończywszy na końcu wszystko będzie ok. Ja jednak, aby zaprzeczyć stereotypom, których nienawidzę będę musiał odrobinę odejść od tej zasady (z góry dziękuję tym, którzy dotrwali do tego momentu). Odejdę od niej jednak w sposób bardzo adekwatny do moich myśli, czyli zaprzeczając ten dla mnie stereotypowy porządek postępuję według mojego stereotypu zaprzeczania a to z kolei także jest stereotypem. Nie pozostało mi nic innego jak rozpocząć w normalny sposób i dać sobie wreszcie spokój z jakże chorymi wymysłami mojego mózgu ( mam nadzieję, że chociaż ty Qn’iku doczytałeś do tego momentu).
Sprawa, którą chciałem poruszyć w tym artykule to właśnie stereotypy. Żeby nie było nudno urozmaicę go(artykuł) o inne formy mentalnego rozumowania homo (ledwo)sapiens.
Wyobraźcie sobie człowieka ubranego w czarne spodnie obszyte naszywkami Samaela, bluzę Maidenów, koszulkę Immortala(I to, badziewnej płyty!) i medalion na rzemyku dzielnie kontrastujący z bluzą – bafometa. Co powiedzielibyście o kimś tak ubranym? Stare babcie wyzywałyby go od satanistów, skejci nie widzieliby różnicy, metale, co najwyżej wyśmialiby go, ale true… oni by go zatłukli. O takim właśnie zachowaniu przekonałem się na własnej skórze, bo opisywany gość jest nikim innym tylko mną. Dostałem po gębie i co prawda wiem, za co ale nie mogę pojąć ciasnoty umysłowej człowieka, który dokonał tego niecnego czynu.
Siedziałem w barze i podszedł do mnie metal (glany skóra i te sprawy). Bez żadnego ostrzeżenia dostałem w gębę i zaraz potem leżałem już poza lokalem. Udało mi się nawiązać konwersację z napastnikiem, z której dowiedziałem się, że jestem gnojem, pozerem, gównem i takie tam. Chcąc przemówić mu do rozumu i wytłumaczyć, że bafomet nie „gryzie” się z bluzą, ponieważ nie oznacza (w moim przypadku) niczego innego jak ateizmu ten wyśmiał mnie i mówił, że dokładnie wie, co to znaczy. Co się będę nim kłócił? Koniec końców to on jest tym true nie?
W jego zachowaniu zaintrygowały mnie dwie sprawy. Po pierwsze uważam, że jeżeli nie byłbym od niego młodszy o jakieś 7 lat to dałby mi spokój a tak kinder metal jestem i można sobie o mnie glany wycierać. Po drugie czuł się pewnie na swoim terenie ze swoimi kolegami (może chciał komuś zaimponować nie wiem?). Piszę takie głupoty a nie o tym miał być artykuł, więc wracam na tor rozważań o stereotypach. Uważam, że nie było by burdy gdybym wyglądał normalnie, czyli po prostu przeciętnie. Wszystko typu np. heavy (w przypadku oponenta już nie black ponieważ dałoby mu to sposobność do zaczepki ze względu na sprawdzenie poziomu mojego pozerstwa) tyle że ja się tak nie ubiorę! Wali mnie to, co ktoś sobie myśli. Ważne jest to, co wiem ja i to, w co wieżę. Ja opierając się na ogólnej wiedzy potrafiłem dojść do własnych wniosków pomimo mojego młodego wieku.
Wracając do „dialogu” chciałbym jeszcze zauważyć jeden fakt. Ja, gdy zacząłem go wyzywać od Vargów (nie jestem pewny jak to się odmienia, więc jeżeli popełniłem błąd to oficjalnie fanklub tegoż dżentelmena przepraszam) ten od razu skontrował i spytał o jego nazwisko. W tym momencie zdołował mnie totalnie. Na takie pytania to ja w podstawówce odpowiadałem. Nie udzieliłem odpowiedzi, ponieważ uważałem, że pytanie jest nie na temat a ten zadał mi kilka kolejnych o podobnym stopniu trudności. Co to ja w teleturnieju jestem? Nie ma w tym nic szczególnego. Właśnie o to chodzi! Totalny, widoczny gołym okiem stereotyp strudzonego i dążącego do „czystości” black’owca.
Może nie jest to doskonały przykład ani argumenty, ale nie chciałem używać tych oklepanych. Z jednej strony, po co powtarzać to, co już było kiedyś powiedziane a z drugiej wnieść, choć odrobinę od siebie.
Wniosę cząstkę
Może ktoś pójdzie za mną
Może mnie wyśmieją
Nic na pokaz – wszystko dla siebie
Nie oglądać się – przeć na przód
Zawszę dam radę – nikt mnie nie zniechęci
Zawszę będę indywidualny i póki mój chory umysł będzie zdolny do racjonalnego myślenia, dopóty będę myślał sam i sam oceniał sytuację.
Jimmy
666jimmy666@wp.pl
Tel. 507790302
PS. Żeby było najśmieszniej to słuchałem Helloween.
PPS. I love the dead! – żeby było jeszcze śmieszniej.
PPPS. Wolno mi nie? A jak nie to proszę się ze mną skontaktować w celu ustalenia, co mi wolno a czego nie. Uprzejmie uprasza się mojego ostatniego psychologa o od… walenie od mojego chorego umysłu. Z góry także odrzucam jakiekolwiek prośby o przeszczep mojego cudownego mózgu – co to to nie!
PPPPS. Muszę przyznać, że na starość dowcipny się robię ( do „chorego umysłu 2”)
PPPPPS. DZIĘKUJĘ!