Matma. Siódma godzina lekcyjna, a po niej jeszcze dwa W-Fy... Zblazowani, znudzeni wrastamy "D" w krzesła. Nikt nic nie mówi, nie oddycha, słychać tylko taniec muchy pod sufitem. Zastępstwo ze Szczypiorem - najnudniejszym gogiem w szkole. On siedzi - my siedzimy. On czyta pisemko "Promyk" - my liczymy pory w ścianach.Nagle słychać: - Czy on aby nie umarł?- szepce Aga - wygląda jakby go wypch...
Nie zdążyła dokończyć. Szczypior wstał i drze się w niebogłosy:
- Cisza! Reakcja natychmiastowa. Wszyscy siedzą sztywno, wyprostowani. Kilka osób ze słabym sercem pewnie dostało nagłego ataku kołatania serca ale to psora za dużo nie interere. -Tak lepiej- dodał anielskim, cichym, ciepłym i spokojnym głosem. Popatrzyłam się na niego i pomyślałam że pewnie go żona molestuje czy cóś i dlatego taki chłop nerwowy:D. Sytuacja wróciła do normy, Szczypior czytał a większość klasy szukała a to bab w nosie a to zbierała łupież pod paznokcie (a fuuj!!) i nagle zapaliła mi się taka żaróweczka nad głową jak u "Pomysłowego Dobromiła".
- Mam pomysła!- powiedział by Ferdek z "Kiepskich". Ja wolałam nie ryzykować kolejnym wybuchem goga, wyjęłam kartkę, złożyłam ją na pół, napisałam: "KTO NAMALOWAŁ SŁONIA NA SUFICIE???" (podaj dalej)
i puściłam po klasie. Ławka po ławce, z ręki do ręki. Każdy kto przeczytał napis podnosił wzrok i wypatrywał tegoż nieszczęsnego słonia sufitowego, a po chwili słychać było cichce śmiechy.
Szczypior zareagował z szybkością błyskawicy. Zerwał się z miejsca, popatrzył na nas wzrokiem mordercy i sokolim okiem (;D) wypatrzył kartekuszke. Podszedł do ławki, zabrał ją i miał zamiar podrzeć lecz ciekawość wzięła górę. Rozłożył papier, przeczytał, zastanowił się chwile i ... spojrzał się w górę. Salwy śmiechu dobiegające z naszej klasy słyszała chyba cała szkoła:) P.s. Czy tylko ja miałam takich "poszczelunych" nauczcieli??? [Uwież mi, nie tylko ... - Blue Gryf] !!!mOn@!!! |