|
Wypracowanie na temat zachowania młodzieży w szkole( zwykły dzień, zwykłego ucznia).
Lekcja chemii. Do klasy wchodzi nauczycielka (przez uczniów nazywana "Muchą"). Rozkłada na biurku swoje rzeczy, po czym mówi: - Dzień bobry!
Słychać pojedyncze odpowiedzi, panuje atmosfera "słodkiego lenistwa".
Klasa siada, psorka komunikuje, iż idzie " na chwilę" na zaplecze. W klasie słychać strzępki rozmów, krzyki i piski, a w powietrzu fruwają papierowe kulki ( kto wie, może było widać błysk przelatującego żelazka...)
Nagle pada propozycja:
- Wymyślmy jakiś dowcip. Mucha się trochę podenerwuje.
Pomysł zostaje ochoczo przyjęty przez klasę.
- To co robimy? - pyta jedna z uczennic.
- Ja mam pomysł! - słychać z końca klasy. To Tadek - klasowy urwis i dowcipniś. Grupa zbiera się w ciasne kółeczko i słucha kolegi. Po "chwili" (dłuższej chwili) z zaplecza wyłania się nauczycielka. Niesie tacę z różnokolorowymi odczynnikami, probówkami w rozmaitych kształtach. W klasie zapada cisza.
- Na mój sygnał wprowadzamy plan w życie - szepce przejęty Tadek - Raz, dwa... trzy. Start!
Cisza, spokój, ład i porządek. Wszyscy siedzą wyprostowani i bacznie wpatrują się w chemiczkę. Nauczycielka, oszołomiona tak dobrym zachowaniem uczniów, stawia tacę na pierwszej (zawsze) wolnej ławce, podaje temat i rozpoczyna lekcję. Po dziesięciu minutach nerwowo pyta:
- Co wam jest?? Jakaś zbiorowa choroba?!
Nikt nie odpowiada. Basia mówi przez zęby do koleżanki z ławki:
- Długo już nie wytrzyma.
Chemica zdezorientowana próbuje dalej realizować program, jednak nie może się skupić. Wstaje, przechodzi po klasie, siada, jeszcze raz wstaje i nagle:
- Idioci!! To wcale nie jest śmieszne! - krzyczy po czym wychodzi z klasy.
- Pewnie poszła do dyrki. - przepowiada Tomek.
- Nie, załamała się. - odpowiada Kamil.
- O to chodziło! Reszta lekcji wolna! - cieszy się Edyta.
- Żeby tylko nie wróciła. - martwi się Arek.
- No coś ty! Nie wróci. - pociesza go Olga.
W klasie znów jest głośno. Chłopcy z ostatnich ławek grają w makao, dziewczęta wyjmują kosmetyki, testują próbki perfum. Część uczniów wyjęła telefony.
- I tak powinno być zawsze! - marzy Patrycja.
- Oj tak! Która godzinka? - pyta Kamila.
- Jeszcze pięć minut. - informuje Maciek.
- To dobrze, to dobrze... - powtarza Sylwia.
Nagle do klasy wchodzi chemiczka, a za nią dyrektorka.
- Dosyć tego! Proszę wyjąć kartki! Piszemy kartkówkę z dzisiejszego tematu. - krzyczy nauczycielka. Uczniowie posłusznie wyjmują kartki. Wiedzą że Mucha nie zdąży podać nawet jednego pytania.
- Zapiszmy... - psorce przeszkodził dzwonek.
- Ale się udało! - westchnęła Ela.
- He, he! W końcu przerwa. - krzyczy uradowany Rafał.
Wszyscy z uśmiechami wychodzą z klasy.
- Do widzenia! - słychać co chwilę.
- Do widzenia! I tak wam się nie upiecze! - ostrzega chemiczka.
- Do następnego piątku jeszcze daleko. Zdążymy się nauczyć! Teraz najważniejsza jest przerwa.
Jednak wszystko co dobre, szybo się kończy. Zaraz zadzwoni dzwonek i 3 f musi iść na kolejną nudną lekcję.
notka nauczycielki: interesujący temat, prawidłowa forma, jak zwykle wyróżnia cię lekkość i wdzięk(tiiiaaaa...(; ) drobne błędy gramatyczne. Ocena bardzo dobra (5-)
!!!mOn@!!!
|