Only School
Opowiadanie z dialogiem o wakacjach
Menu I 
Wstępniak
Teksty
Listy
Autorzy
Regulamin v 1.0
  
Menu II 
Biologia
Geografia
Polski
Inne
  

 

Po zakończeniu roku szkolnego, Jasiu dostał propozycję od swoich rodziców, by pojechał na wakacje do cioci mieszkającej we Warszawie. Chłopiec bardzo się ucieszył z tej propozycji, gdyż sądził, że całe wakacje spędzi w domu. Od razu chciał przystąpić do pakowania swoich rzeczy, jednak rodzice widząc reakcję chłopca, powiedzieli mu, że wyjeżdża dopiero za parę dni. Zapał opuścił chłopca, jednak ten czekał cierpliwie. Jego cierpliwość została wynagrodzona, gdyż po trzech dniach pod dom Jasia podjechało auto marki Fiat. Wysiadła z niego kobieta w średnim wieku, dość bogato ubrana. Była to ciocia chłopca. Po paru minutach w domu Jasia rozległ się znajomy całej rodzinie dzwonek do drzwi. Dla chłopca oznaczało to tylko jedno, wolność. Nie minęła nawet dłuższa chwila, a Jasiek był gotowy do drogi. Podróż była dość długa, lecz chłopiec nie zauważył tego- był zajęty podziwianiem zmieniających się co chwilę widoków. Po dotarciu na miejsce, Jaś wypakował się do swojego tymczasowego pokoju., po czym wyruszył wraz z ciocią na zwiedzanie stolicy. A widział tam wiele pięknych rzeczy: piękne zielone alejki, równie piękne łazienki, pałac kultury i nauki i wiele innych miejsc i rzeczy. Pierwsze trzy dni minęły mu właśnie na takich wycieczkach.. Gdy już poznał najbliższą okolicę tymczasowego zamieszkania, ruszył na samodzielny spacer, podczas którego poznał kilku nowych kolegów. Okoliczni mieszkańcy nazywali owych kolegów "wandalami" lub "młodocianymi przestępcami". Jasiek spędzał dużo czasy z nowo poznanymi kumplami, aż w końcu zaczął przejmować ich zwyczaje. Niestety chłopiec używał nowego słownictwa i zachowania, nie tylko wśród rówieśników, ale także wśród dorosłych. Pewnego dnia ciocia poprosiła:

-Jasiu, czy nie poszedłbyś do mi do sklepu?
-A po co mam zaginać taki kawał drogi z buta?- spytał zażenowany.
-Dam ci mój rower.
-Ha, ha, ha... Nie żartuj! Ja mam jechać na tym starym, rozpadającym się gruchocie?
-Jak ty się do mnie odzywasz?!- spytała ciocia
-Po ludzku!
-To ja cię biorę na wakacje, karmię, daję nocleg, a ty mi się tak odpłacasz?! Marsz mi do sklepu, ale to już!

Rozzłoszczony Jaś trzasnął drzwiami, po czym ruszył w stronę sklepu. Na nieszczęście jednak spotkał swoich kolegów. Chcąc popisać się przed nimi, wszedł do sklepu krzycząc:

-Przejście dla mistrza!
-Chłopcze! Nie pchaj się tak. Rodzice nie nauczyli się kultury?- Spytał jeden z klientów.
-Nauczyli, ale po co mi to?
-Po co?- spytał chłopiec, który był rówieśnikiem Jasia- Po to byś potrafił zachować się wśród ludzi. Widać jednak, że nie masz jej za grosz!

Po tych słowach dało się słyszeć liczne oklaski w sklepie. Jaś wyszedł ze sklepu cały czerwony ze wstydu. Nie odezwał się słowem do kolegów, tylko usiadł na ławce i zaczął rozmyślać. Po chwili ujrzał chłopca, który go upomniał, podbiegł do niego i zaczął:

-Słuchaj no, dzięki za to, że mnie pouczyłeś w tym sklepie, dzięki tobie otworzyły mi się oczy...
- Nie ma za co, ale posłuchaj mojej rady. Lepiej nie kumpluj się z tamtymi gościami, oni już nie jednego sprowadzili na złą drogę, a widać, że ty nie jesteś taki jak oni. Dobra idę, na razie!
-Cześć...

Jaś niewiele myśląc wrócił do sklepu, przeprosił za swoje zachowanie i kupił to co było potrzebne. Przeprosił również swoją ciocię tłumacząc się, że miał ciężki dzień i obiecał, że to już się nigdy nie zdarzy. Do końca dni spędzonych we Warszawie nie spotkał się a kolegami, nigdy też nie dowiedział się kim był tamten tajemniczy chłopiec.

Ps. Tekst pisany był raczej na wakacje letnie, ale łatwo można go przerobić na zimowy :)

Blue Gryf

 
©Wszelkie prawa zastrzeżone...