strona: 39        
<< poprzednia | spis treści | następna >>


PUBLICYSTYKA

Sprawa Dudka


Zawodnik, którego triumf w finale LM widział cały świat, którego taniec zaczarował takich as-ów jak Szewczenko czy Pirlo, a co za tym wszystkim idzie doświadczył największego sukcesu w życiu, teraz przeżywa niemałe rozczarowanie czując, że z góry jest skazany na porażkę.

Mowa tu, rzecz jasna, o Jerzym Dudku. Polak przed którym wydawałoby się stoi ostatnia wielka impreza w życiu - mistrzostwa świata - obecnie ma świadomość, że z każdym kolejnym dniem traci szanse na tamtejszy występ.  W Liverpoolu jest zaledwie rezerwowy, mało to, często lądującym nawet na trybunach. Nic więc dziwnego, że bardzo zależy mu na grze i koniecznej w tej sytuacji zmianie otoczenia. Jeszcze do nie dawna sprawa była otwarta, bo zainteresowanie Dudkiem wyrażało kilka klubów. Od początku okna transferowego Dudek robił sobie nadzieje na litość ze strony Beniteza, a w Polsce rosły oczekiwania, na temat tego, kto będzie nowym pracodawcą wychowanka Concordii Knurów. Do opuszczenia "The Reds" pozornie wydawałoby się wystarczyło jedno proste i niemal sakramentalne w tej sytuacji słowo tak - wypowiedziane z ust Beniteza. Hiszpan jednak ani myślał puszczać Dudka z Anfield, swą upartością i zawziętością grał nie tylko na nerwach samemu Dudkowi ale też wyraźnie na zwłokę. Nie na darmo "Rafa" jest uważany za jednego z największych taktyków na świecie, więc w negocjacjach z Dudkiem jego posunięcia były iście mistrzowskie. No właśnie cały okres poświęcony w Europie na transfery zamiast na dyskutowaniu o wysokości nowego kontraktu, w nowym klubie Polak spędził na błaganiu o "wolność" Beniteza. Na czym się to skończyło? Żelazny szkoleniowiec "The Reds" stwierdził, że byłby głupi gdyby sprzedał Dudka. No i osiągnął swój cel, tyle, że to ze swego rezerwowego bramkarza zrobił idiotę - robiąc mu nadzieje. A co pozostaje teraz Dudkowi?  Choć w  Liverpoolu wyraźnie potraktowano go jak kukiełkę, znowu musi zakasać rękawy i naiwnie wierzyć, że wygryzie ze składu Reine. Bo co innego ma zrobić? Teraz to już nawet  plucie w twarz nie pomoże, choć wątpię czy kiedykolwiek by pomogło.



To, że na Anfield zachowano się nie fair wobec Dudka, wiedzą wszyscy.
| Jerzy Dudek - niewolnik
Anfield Road.. |
Nie wszyscy wiedzą jednak na co komu bramkarz grzejący klubową ławę w reprezentacji?  Tym bardziej, że w kolejce po koszulkę z orzełkiem na piersi stoją jeszcze Kuszczak, Boruc i Kowalewski a sam jeden Bóg wie kto jeszcze? Czy Dudek może grać za zasługi? Przedstawiciele reprezentacji mówią, że dostanie on szanse w jakimś meczu kontrolnym i tu się rodzi pytanie, czy Dudek może być traktowany inaczej, wyjątkowo i jednocześnie niesprawiedliwie względem innych? Oczywiście każdy ma prawo do subiektywnej oceny, jednak czy właśnie takiego bramkarza, nie potrzeba w drużynie narodowej? Doświadczenie i znajomość smaku takiej imprezy jaką są MŚ, z pewnością za wyborem Dudka przemawiają. To może okazać się jednak cechami nie wystarczającymi ku temu, aby spełniło się jego ostatnie sportowe marzenie. Polska słynęła i słynie z dobrych oraz utalentowanych bramkarzy, więc zastąpienie Dudka sprawą trudną być wcale nie musi. Boruc mimo straty dwóch goli w Manchesterze z Anglią był jednym z najlepszych na boisku tamtego wieczoru, zatem w pojedynku na wysokim poziomie sprawdził się bez dwóch zdań. Kuszczak już teraz uznawany jest za gracza z wielką przyszłością, a broni w mocniejszej lidze i gra w słabszym względem krajowych rywali klubie niż Boruc, więc jeśli utrzyma formę Janas na MŚ zabrać go po prostu musi. Argumenty leżące po stronie Dudka, wyglądają w stosunku do reszty jego kolegów po fachu wręcz mizernie i blado. Zawsze jest wyjście, nawet z najczarniejszej sytuacji - tę zasadę powinien wyznawać Dudek. Może przyjdzie gigantyczna oferta któregoś ze stajni Abramowicza i Dudek wybierze wschód? A może Reina dozna kontuzji i przed Dudkiem otworzy się brama do raju, od której klucz szczelnie i bezkompromisowo trzyma w swej dłoni Rafael Benitez? Pozostaje cała masa pytań i jedna rzecz pewna - Dudek niewolnikiem Liverpoolu.


Autor: Mateusz Kornas



Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie tekstów czy grafiki jest zabronione!
Copyright: @-SPORT - 2006 - magazyn sportowy.

<< poprzednia | spis treści | następna >>