|
PUBLICYSTYKA
Na spalonym(7) Ruski pieniądz
Od kiedy Chelsea przejął rosyjski miliarder - Roman
Abramowicz, londyński klub przeżywa prawdziwy napływ nowych kibiców, których
zdecydowanie "napaliły" zakupy The Blues. Na polskiej stronie Chelsea
(www.chelsea.pl), w temacie o transferach 9-cio latek podaje swoje życzenia:
Henry, Ronaldo, Gerard! Robi tak również wiele innych "fanów", najwyraźniej nie
rozumiejących, że pieniądze to nie wszystko i że zespół potrzebuje zgrania. A
pomijając już ten fakt można przypuszczać, że po nieudanym sezonie panu
Romanowi może znudzić się wywalanie pieniędzy w błoto - bo inwestowanie w
Chelsea i spełnianie wszystkich zachcianek trenera nie przynosi zysku ale
straty. To oczywiście domysły, ale co będzie jeśli...?!
Roman Abramowicz swoją przygodę planował zacząć z
Tottenhamem Hotpsur - jednak tamtejsi włodarze nie wyrazili zgody na przejęcie
akcji klubu. W związku z tym kolejnym punktem na mapie był Stamford Brige. Tam
mu się udało! Rosyjski miliarder zakupił udziały Chelsea i rozpoczął łowy na
rynku transferowym. Podczas początków jego rządów przez klub przewinęło się
wiele znanych piłkarzy - niektórzy na transferze zyskali, inni upadli na samo
dno. Gdy w lecie zeszłego roku londyńczyków zaczął trenować Jose Mourinho
wielu zawodników zostało uznanych za niepotrzebnych i na tym etapie zakończyła
się ich przygoda z "The Blues". Odeszli: Sebastian Veron, Herman Crespo,
Adran Mutu (choć to zupełnie inna historia) czy też Marcel Dessaily.
Po przejęciu klubu przez portugalskiego trenera na biurko Rosjanina trafiła
potężna lista życzeń. Jose Mourinho w zastępstwie wyżej wymienionych piłkarzy
chciał sprowadzić do Londynu Ricardo Carvallio, Paulo Fereire,
Didiera Drogbe i wielu innych.
|
|
Szastanie pieniędzy, jakim popisał się
miliarder z Rosji wprawiło w zachwyt wielu sympatyków tej dyscypliny sportu,
wiele osób ni stąd ni z owąt stało się wiernymi kibicami Niebieskich. Dokonane
transfery, w przeciwieństwie do ruchów poprzednika - Claudio Ranieriego
w większości okazały się trafne, nowi zawodnicy stworzyli kolektyw opierający
się na bloku defensywnym, nie zmienia to wszakże faktu że suma na nie wydana,
to bagatela ponad 150 mln. Euro.
Wracając jednak do spraw fanów, warto zaznaczyć że zaledwie
garstka (przynajmniej nowych) kibiców myśli w miarę logicznie. Pozostali pragną
aby zespół Chelsea wzmocniły gwiazdy zespołów największych rywali. "Młodsi",
zarówno wiekiem jak i stażem ultras (choć to trochę za mocne słowo) widzieliby
w swoim zespole T. Henrego z Arsenalu, S. Gerrarda z Liverpoolu
czy nawet obu panów Ronaldo (Real i Manchester). Nie wszystkim widać da
się wytłumaczyć jedną podstawową zasadę. Mianowicie, że futbol to gra zespołowa
a od poszczególnych członów jedenastoosobowej drużyny ważniejszy jest kolektyw.
Ale jeśli pan Abramowicz prowadzi taką a nie inną, można nawet powiedzieć że
nieprzemyślaną politykę transferową, to jak inaczej mogą reagować kibice.
Owszem, apetyt rośnie w miarę jedzenia, mimo to należy zachować zdrowy
rozsądek. Da się przecież zauważyć, że zakupy z wakacji roku 2004 to tylko jednoroczny
poryw, a pan prezes będzie dążył do stabilizacji. Jednak jak zaspokoić apetyty
fanów, nie wydając zbyt dużo?
Przechodząc do meritum. Zastanawiająca jest jedna
sprawa... Co by było, gdyby Chelsea nie otrzymała zastrzyku gotówki wprost z
największego państwa świata? Wydaje mi się, że wielu obecnych zagorzałych fanów
nie wiedziałoby nawet o istnieniu "czegoś" takiego jak Chelsea Londyn, a sam
klub tułałby się w środkowej strefie tabeli jeśli nie gdzieś u jej dołu. Pan
Roman zrobił z ligowego średniaka drużynę stawianą w gronie faworytów do
sięgnięcia po puchar mistrzów, teraz nikt nie ma wątpliwości kto wygra w
Premiership. Niewątpliwie Abramowicz osiągnął sukces. Bardzo kosztowny, ale
chyba było warto. Tylko jak tu mówić że pieniądze to nie wszystko?
Autor: Piotr Goguś
| |