strona: 30        
<< poprzednia | spis treści | następna >>


Biathlon

PŚ w biathlonie: Ruhpolding


Biathlonowa rywalizacja w niemieckiej miejscowości Ruhpolding była jedną z ciekawszych, jakie dane mi było oglądać. A już z pewnością stała się najbardziej emocjonującą rywalizacją w tym sezonie. O wielu zwycięstwach decydowały ostatnie metry, ułamki sekund..

:: SZTAFETY

Cykl zawodów w ośnieżonej Bawarii rozpoczęła w środę sztafeta pań. Jako faworytki typowano Rosjanki, Niemki oraz rewelacyjnie spisujące się w tym sezonie Norweżki. Jak wiadomo, typowania typowaniami, a rzeczywistość idzie swoją drogą. Jednak w tym wypadku bukmacherzy mieli sporo racji. Byliśmy bowiem świadkami emocjonującej walki, jaka rozegrała się na ostatnich metrach między Olgą Zaitsevą, a Simone Denkinger. Niemki były o krok od zwycięstwa, lecz to Rosjanki stanęły na najwyższym stopniu podium. Różnica pomiędzy tymi zespołami wyniosła jedną dziesiątą sekundy. Trudno sobie wyobrazić taki odstęp czasowy "w naturze". Oto został postawiony dowód na to, że w sporcie o zwycięstwie decyduje czasem chwila krótsza niż mgnienie oka. W porównaniu z tą różnicą, strata trzeciej ekipy zawodów - Słowenek - wydaje się wprost przepaścią. Było to niemal półtorej minuty. Tym bardziej, że dobierały one "tylko" jeden raz więcej od Niemek, które pudłowały czterokrotnie. Zapewne gdyby nie ten fakt, ekipa gospodarzy zajęłaby pierwsze miejsce.

Zaraz za podium uplasowały się Francuzki, tracąc do Słowenek zaledwie kilka sekund. Piąte miejsce przypadło ekipie Bułgarii, liderki klasyfikacji sztafetowej- Norweżki- były dopiero szóste. Fatalnie spisała się polska ekipa, która ze stratą ośmiu i pół minut oraz po przebiegnięciu jednej karnej rundy zajęła trzynaste miejsce, za tak słabo spisującymi się ekipami jak Słowacja czy Włochy (dla porównania - Włoszki, a właściwie Natalie Santer, biegały aż trzy karne rundy). Pozostaje mieć nadzieję, że w kolejnym biegu sztafetowym Polkom pójdzie znacznie lepiej, tym bardziej, iż będzie to sztafeta olimpijska.

| Nocna sztafeta w Rupholding | źródło: IBU

Jako najmocniejsze sztafety panów typowano przede wszystkim Niemców i Rosjan. Wielu kibiców miało nadzieję, że również Norwegowie zmobilizują się do walki, pomimo nieobecności chorego Ole Einara Bjoerndalena. W sztafecie Kraju Fiordów zabrakło także Egila Gjellanda oraz Larsa Bergera, który po ostatnim występie został definitywnie odsunięty od rywalizacji zespołowej. Mimo sporej przewagi zwycięskiej ekipy Niemiec nad sensacyjnymi zdobywcami drugiego miejsca - Austriakami, zawody miały pasjonujący przebieg i z pewnością nie można było narzekać na brak emocji. Gospodarze byli w znakomitej formie, wygrali z przewagą 41 sekund. Daleko za ich plecami trwała jednak zacięta walka o pozostałe stopnie podium. Austriacy zaskoczyli chyba wszystkich swoim biegiem i rewelacyjnym strzelaniem. Poza Danielem Mesotitschem wszyscy byli bezbłędni. Trzecią lokatę wywalczyli Norwegowie, tracąc do zwycięzców około minuty. Francuscy kibice z kolei mogli mówić o sporym pechu swych zawodników. Sztafeta mężczyzn, podobnie jak dzień wcześniej panie, uplasowała się zaraz za podium. Prowadzący dotąd w klasyfikacji drużynowej Rosjanie zajęli piąte miejsce, na szóstym natomiast zakończyli rywalizację Szwedzi. Nasza ekipa wypadła wprost tragicznie, tracąc do gospodarzy ponad dziewięć minut i zajmując dopiero dziewiętnaste miejsce! Należy nadmienić, że przed polską sztafetą bieg ukończyli m.in. Kanadyjczycy i Amerykanie, którzy nie posiadają zbyt dobrych biegaczy. Czy Polacy zdołają do Igrzysk powrócić na szczyt?

:: SPRINT

Sprint pań rozgrywany był w piątek trzynastego, co spowodowało dywagacje wśród kibiców i bukmacherów: dla której z biathlonistek data powszechnie uznawana za pechową okaże się szczęśliwym dniem? Na odpowiedź nie trzeba było czekać długo. Wygrała bowiem startująca jako czwarta Sandrine Bailly. Dla Francuzki było to kolejne zwycięstwo w tym sezonie. Długo jednak musiała czekać, nim wreszcie stało się jasne, że to ona stanie na najwyższym stopniu podium. A wszystko za sprawą Kati Wilhelm. Niemka, startująca z numerem czterdziestym piątym, przez sporą część zawodów uzyskiwała lepszy czas od Bailly. Obie popełniły po jednym błędzie na strzelnicy, w ostatecznym rozrachunku jednak to Francuzka okazała się lepsza. Na najniższym stopniu podium stanęła bezbłędna Rosjanka, Svetlana Ishmouratowa. Jako czwarta finiszowała niespodziewanie Liv-Grete Poiree, tracąc do Bailly równe pół minuty. W dziesiątce zmieściły się też trzy, oprócz Ishmouratowej, Rosjanki: Albina Akhatova (jako piąta), Olga Zaitseva (siódma) i Natalia Guseva (na pozycji dziesiątej). Ku ogólnemu zaskoczeniu, pod nieobecność Uschi Disl do czołowej dziesiątki dostała się tylko jedna Niemka - Martina Glagow. Ósma była Anna-Carin Olofsson, dziewiąta zaś Chinka, Yuxia Hou. Najlepsza z naszych reprezentantek, Magdalena Gwizdoń, uplasowała się na siedemnastej pozycji, ex aequo z Katrin Apel. Krystyna Pałka była czterdziesta siódma, Magdalena Grzywa osiemdziesiąta, a Katarzyna Ponikwia osiemdziesiąta druga. Można zatem stwierdzić, że w "pechowy dzień" tylko jedna z naszych reprezentantek stanęła na wysokości zadania.



Na najniższym stopniu podium stanęła bezbłędna Rosjanka, Svetlana Ishmouratowa. Jako czwarta finiszowała niespodziewanie Liv-Grete Poiree, tracąc do Bailly równe pół minuty. W dziesiątce zmieściły się też trzy, oprócz Ishmouratowej, Rosjanki: Albina Akhatova (jako piąta), Olga Zaitseva (siódma) i Natalia Guseva (na pozycji dziesiątej). Ku ogólnemu zaskoczeniu, pod nieobecność Uschi Disl do czołowej dziesiątki dostała się tylko jedna Niemka - Martina Glagow. Ósma była Anna-Carin Olofsson, dziewiąta zaś Chinka, Yuxia Hou. Najlepsza z naszych reprezentantek, Magdalena Gwizdoń, uplasowała się na siedemnastej pozycji, ex aequo z Katrin Apel. Krystyna Pałka była czterdziesta siódma, Magdalena Grzywa osiemdziesiąta, a Katarzyna Ponikwia osiemdziesiąta druga. Można zatem stwierdzić, że w "pechowy dzień" tylko jedna z naszych reprezentantek stanęła na wysokości zadania.

Sprint mężczyzn obfitował w niespodzianki. Największą z nich była z pewnością druga w tym sezonie wygrana Norwega Frode Andresena. Niektórzy ryzykowali nawet odważne stwierdzenie, że podczas gdy Ole Einar Bjoerndalen skupi się przede wszystkim na Igrzyskach Olimpijskich, najlepszym z Norwegów w PŚ będzie właśnie Andresen. Odsunął on od zwycięstwa dwóch Niemców- Michaela Roescha i Michaela Greisa. Raphael Poiree zakończył rywalizację, podobnie jak dzień wcześniej jego małżonka, na miejscu zaraz za podium. Pół sekundy za nim na metę wpadła rewelacja sezonu- młody Norweg, Emil Svendsen, który tak jak Francuz nie popełnił żadnego błędu na strzelnicy. Niespodzianką była obecność w dziesiątce tylko jednego Rosjanina- Ivana Tcherezova. Zajął on szóste miejsce. Siódmy był kolejny Niemiec- Ricco Gross. Niewielką stratę do niego mieli Christoph Sumann i Andriy Deryzemlya, czołową dziesiątkę zaś zamykał Vincent Defrasne. Z pewnością wielkim zaskoczeniem było dopiero trzynaste miejsce Svena Fischera, który, zdawałoby się, był przecież w doskonałej dyspozycji. Przykrą wiadomością było dopiero trzydzieste piąte miejsce Tomasza Sikory, który stracił do Andersena aż półtorej minuty. Inni Polacy spisali się również poniżej oczekiwań, zajmując kolejno osiemdziesiąte drugie i dziewięćdziesiąte dziewiąte miejsce. Krzysztof Pływaczyk w ogóle nie wystartował.

:: BIEGI POŚCIGOWE

Mówi się, że w biegach pościgowych rzadko zdarzają się niespodzianki. W Ruhpolding jednak nie zabrakło ani niespodzianek, ani emocji. Niedzielne biegi pościgowe stały na bardzo wysokim poziomie. Rywalizacja pań rozpoczęła się równo w południe. Na starcie zabrakło kilku zawodniczek z czołówki: Svetlany Ishmouratowej, Lindy Tjoerhom czy też Ekateriny Dafovskiej. O zwycięstwo do ostatnich metrów walczyły Kati Wilhelm i Liv-Grete Poiree. Norweżka okazała się lepsza od Niemki o jedną dziesiątą sekundy. Wygrała tym samym pierwszy raz w sezonie 2005/06. Najniższy stopień podium zajęła Albina Akhatova, która jako jedyna z pierwszej piątki była bezbłędna. Zwyciężczyni sprintu- Sandrine Bailly- uplasowała się na czwartym miejscu, tracąc do Poiree 51 sekund. W dziesiątce pojawiły się również dwie, oprócz Akhatovej, Rosjanki: na szóstym miejscu Natalia Guseva, na dziewiątym zaś Anna Bogaliy-Titovets. Piąte miejsce zajęła Szwedka Anna Carin Olofsson, siódma była Karin Apel, ósma Chinka Xianying Liu, na dziesiątej lokacie uplasowała się Martina Glagow. Najlepsza z naszych reprezentantek, Magdalena Gwizdoń, popełniła na strzelnicy pięć błędów, zajmując w rezultacie trzydzieste drugie miejsce ze stratą ponad trzech i pół minuty. Krystyna Pałka strzelała w miarę dobrze (jedno pudło), co pozwoliło jej polepszyć swoją pozycję w porównaniu ze sprintem i wskoczyć na trzydzieste ósme miejsce.

| Kati Wilhelm podczas próby na strzelnicy |
źródło: IBU

Bieg panów rozpoczął się o 14:30. Na starcie nie pojawiło się kilku dobrych zawodników: Egil Gjelland, Alexander Wolf, Halvard Hanevold i Ricco Gross. Pomimo tego faktu rywalizacja była zacięta. Różnica między pierwszym Michaelem Roeschem, a czwartym Pavelem Rostovtsevem wyniosła zaledwie pięć sekund! Oficjalnie przyjmuje się, że Roesch wygrał z przewagą jednej dziesiątej sekundy nad Raphaelem Poiree, jednak niektóre źródła podają, że była to tylko jedna setna. Sergei Tchepikov również nie stracił wiele do zwycięzcy- przegrał o sześć dziesiątych sekundy. Piąty na mecie Stian Eckhoff miał, w porównaniu z tymi różnicami, "olbrzymią" wprost stratę - piętnastu sekund. W dziesiątce zmieściło się jeszcze dwóch Norwegów (Frode Andresen na miejscu siódmym oraz Emil Svendsen na pozycji dziewiątej), Austriak  (Wolfgang Rottmann na miejscu szóstym), Francuz (Vincent Defrasne, ósmy) oraz Rosjanin (Ivan Tcherezov, dziesiąty). Co ciekawe, poza Roeschem w ścisłej czołówce zabrakło Niemców. Sven Fischer zajął jedenastą lokatę, co i tak było poprawą w porównaniu ze sprintem. Poprawił się też Tomasz Sikora- z trzydziestego piątego miejsca wskoczył na dwudzieste czwarte. Niestety, był on jedynym naszym reprezentantem startującym w biegu pościgowym.

Polacy nie spisali się w tych zawodach tak, jak byśmy sobie tego życzyli. Pozostaje mieć nadzieję, że lepiej pójdzie im w Antholz oraz, już niedługo, na Igrzyskach Olimpijskich w Turynie. A kto wie, może nawet uda się wywalczyć medal? Bądźmy dobrej myśli!


Autor: Lill



Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie tekstów czy grafiki jest zabronione!
Copyright: @-SPORT - 2006 - magazyn sportowy.

<< poprzednia | spis treści | następna >>