strona: 29        
<< poprzednia | spis treści | następna >>


Biathlon

PŚ w Oberhofie: Wielkie show


Biathlon, to obok skoków narciarskich najchętniej oglądana dyscyplina zimowa goszcząca w polskich domach. Od kilku lat, stacja EuroSport pokazuje bezpośrednie relacje z zawodów zaliczanych do PŚ. Nas cieszyć może fakt, iż od trzech sezonów w gronie zawodników liczących się wśród najlepszych możemy oglądać Polaków - Tomasza Sikorę i Magdalenę Gwizdoń.

Wydawać się jednak może, że polska drużyna przeżywa w tym sezonie drobny kryzys. Gwizdoń nie prezentuje się tak dobrze jak w roku ubiegłym, kiedy to potrafiła znaleźć się na podium w zawodach PŚ! Na razie bardzo ciężko jest jej przebić się do pierwszej dziesiątki! Jej podstawowym błędem jak na razie, jest fatalne strzelanie! Kondycja biegowa w bardzo wielu przypadkach jest naprawdę bardzo dobra, ale nic to nie pomoże, jeśli na strzelnicy Polka pudłuje co niemiara! Nieco inna sytuacja jest w przypadku Tomasza Sikory. Jego celność na strzelnicy jest, można powiedzieć - nieprzewidywalna. Zdarzają się starty z czystym kontem, innym razem obserwujemy trzy pudła podczas jednego strzelania, co automatycznie spycha zawodnika na dalszą pozycję. Nie wspomnę już o tym, że pozostali Polacy nie są nawet cieniem dla Gwizdoń i Sikory!

| źródło: IBU |

W pierwszym tygodniu Nowego Roku, tradycyjnie już biathloniści zawitali do Oberhofu - obok Rupholding, drugiej ważnej stolicy niemieckiego biathlonu! Czterodniowe zawody otwarły sztafety: 4 x 7.5km mężczyzn oraz 4 x 6km kobiet. Nie muszę chyba pisać jak wielkim dopingiem obdarzyli swoich zawodników kibice gospodarzy, którzy zresztą jak zawsze, bardzo licznie stawili się na stadionie w Oberhofie! Z całą pewnością zdopingowało to samych zawodników, którzy mimo dosyć słabego strzelania (1 karna runda i 13 dobierań) wygrali! Na drugim miejscu, ze stratą ponad 32 sekund znaleźli się Rosjanie, którzy na strzelnicy spisali się lepiej (0 + 11). Na ostatnim miejscu podium znaleźli się Białorusini, co z pewnością można uznać za swojego rodzaju niespodziankę! Dużym zaskoczeniem była dopiero 6 pozycja Norwegów! Jednak muszę podkreślić, iż w zespole ze Skandynawii nie pojawił się Ole Einar Bjoerndalen, który postanowił odpuścić zawody w Niemczech. Polacy spisali się fatalnie, zajęli odległe 16 miejsce, ze stratą ponad 11 minut do zwycięzcy! Bolączką polskich biathlonistów jest przede wszystkim bieg. Nie mogę bowiem zrozumieć jak zawodnik, który ma czyste konto na strzelnicy przybiega na punkt zmiany na 12 pozycji!! Dodatkowo w Oberhofie zawiodło strzelanie. Polacy musieli 5 razy biegać karne rundy i 17 razy dobierać pociski podczas strzelania. Nie lepiej spisały się nasze zawodniczki, które skończyły swój bieg sztafetowy na 13 miejscu. Wprawdzie biegły tylko jedną karną rundę (w dodatku była ona udziałem naszej najlepszej biathlonistki - Gwizdoń), jednak aż 20 razy dobierały pociski na strzelnicy! Cały bieg sztafetowy wygrały Francuzki, z Saindry Bailly w składzie. Tuż za nimi, na drugim stopniu podium znalazły się Niemki, które na mety przybiegły ze stratą 7 sekund! Na trzecim miejscu, podobnie jak u panów znalazły się reprezentantki Białorusi. Trzeba podkreślić, iż wszystkie zawodniczki miały tego dnia duże problemy ze strzelaniem, czego powodem był wiatr. Po raz kolejny ubolewam jednak nad biegiem naszej ekipy, bo skoro Niemki z 4 karnymi rundami i 15 dobieraniami były na drugim miejscu, to czemu biathlonistki z Polski, mimo o niebo lepszego strzelania znalazły się dopiero na 13 pozycji? Ja rozumiem, że można dłużej strzelać czy też wolniej biec, ale czy aż tak? Tak naprawdę to tylko wspomniana wyżej dwójka: Gwizdoń-Sikora, umie na trasie biegu powalczyć z najlepszymi.

Następnego dnia mogliśmy obserwować rywalizację w sprincie. Nie odkryję Ameryki, jeżeli stwierdzę, że Polacy niestety ponownie nie błysnęli. Tomasz Sikora mimo bezbłędnego(!!!) strzelania pojawił się na mecie dopiero z 13 czasem, ze stratą blisko 1.5 minuty do zwycięzcy, którym okazał się Francuz, ale nie Poiree, a Vincent Defrasne! Na drugim miejscu znalazł się reprezentant gospodarzy, Alexander Wolf, który raz chybił na strzelnicy, i stracił do zwycięzcy blisko 15 sekund. Rosjanin Tchoudov przybiegł na metę z trzecim czasem i jedną karną rundą na strzelnicy. Raczej z obowiązku niż z satysfakcji podam miejsca pozostałych Polaków: 65. Krzysztof Pływaczyk (0) ponad 3.5 minuty straty; 69. Grzegorz Bodziana (2), cztery minuty straty oraz 79. Michał Piecha (3) blisko 5 minut straty do Defrasne!



Rosjanin Tchoudov przybiegł na metę z trzecim czasem i jedną karną rundą na strzelnicy. Raczej z obowiązku niż z satysfakcji podam miejsca pozostałych Polaków: 65. Krzysztof Pływaczyk (0) ponad 3.5 minuty straty; 69. Grzegorz Bodziana (2), cztery minuty straty oraz 79. Michał Piecha (3) blisko 5 minut straty do Defrasne!

Nieco lepiej spisały nasze biathlonistki. W 50-ce znalazły się: Magdalena Gwizdoń (miejsce 22, 3 pudła i strata trzech minut do zwyciężczyni) oraz Krystyna Pałka (miejsce 50, 3 karne rundy i strata ponad 4 minut). Sprint kobiet wygrała Niemka, Kati Wilhelm - ulubienica komentatora EuroSportu, Krzysztofa Wyrzykowskiego :). Wilhelm raz spudłowała na strzelnicy, a o zwycięstwo walczyła ze Szwedką Oloffsson, która oddała czyste strzelanie. Na mecie Niemka okazała się jednak lepsza o 6 sekund. Na najniższym stopniu podium znalazła się Norweżka, Linda Tjoerhom, która również zaliczyła bezbłędne strzelanie, jednak na metę przybiegła ze stratą 55 sekund!

| Strzelnica w Oberhofie | źródło:IBU

W niedzielne popołudnie, 8 stycznia mogliśmy obserwować z całą pewnością najciekawszą konkurencję biathlonową. A to z tego względu najciekawszą, gdyż na starcie znajduje się tylko 30 zawodników, dodatkowo jest to najlepsza 30 klasyfikacji generalnej PŚ! Wszyscy zawodnicy startują w tym samym czasie, przez to nazywa się tą konkurencję: biegiem ze startu wspólnego. Zarówno w konkurencji pań jak i panów mieliśmy swoich przedstawicieli, odpowiednio Gwizdoń i Sikorę (co z całą pewnością żadną niespodzianką nie jest). Jak zawsze w tego typu biegach emocje są do samego końca, a punktem kulminacyjnym jest ostatnie strzelanie. I nie inaczej było i tym razem, kiedy to o zwycięstwo tak naprawdę walczyła czwórka zawodników: Hanevold, Fischer, Poiree oraz Tchoudov! Tak jak zwycięstwo Hanevolda było niemal prawie pewne (tylko 1 karna runda na strzelnicy oraz dobry bieg tego zawodnika), tak z pozostałymi dwoma miejscami na "pudle" było już ciężko. Fischer zaliczył na strzelnicy 3 pudła, podobnie jak Poiree i Tchoudov - dodatkowo wybiegli prawie w tym samym czasie, więc o wszystkim zdecydował bieg na ostatniej pętli. Różnice na mecie były minimalne, drugi był Niemiec, trzeci zaś Francuz ze stratą tylko 0.8s! Na czwartym miejscu znalazł się Rosjanin, który do Fischera stracił sekundę! Fatalnie w ostatnim strzelaniu spisał się Tomasz Sikora, który aż trzy razy pomylił się na strzelnicy! Gdyby nie ta wpadka, mógłby się liczyć w czołówce, a tak ze stratą ponad 2 minut dobiegł do mety na 22 miejscu. Drobnym usprawiedliwieniem średnich występów Sikory może być fakt, iż w Oberhofie startował z nową lufą.

W biegu pań walka również trwała do samego końca! Dodatkowym smaczkiem, szczególnie dla kibiców był fakt, że w czołówce biegły dwie reprezentantki tego kraju. Zawody wygrała Martina Glagow z Niemiec, która na strzelnicy nie popełniła żadnego błędu! Taką samą statystyką na strzelnicy mogła popisać się Rosjanka, Olga Pyleva, która jednak w biegu na ostatniej pętli straciła 2 sekundy do zwyciężczyni (chociaż walka, narta-narta, kijek-kijek miała miejsce prawie do samej mety!). Na miejscu trzecim znalazła się kolejna Niemka, Katrin Apel, która mimo jednego pudła straciła do swojej koleżanki z reprezentacji tylko nieco ponad 5 sekund! Magdalena Gwizdoń spisała się słabo, zaliczyła - podobnie jak Sikora - 5 pudeł, i ze stratą 3.5 minuty zajęła 25 pozycję! 

Zawody w Oberhofie zawsze są wielkim, biathlonowym świętem. Nie inaczej było również tym razem! Kibice nie zawiedli, głośno dopingowali nie tylko swoich zawodników (Niemców), ale również reprezentantów innych krajów. Dodatkowo na trybunach było bardzo kolorowo, co tylko podkreślało atmosferę tych niepowtarzalnych zawodów! Martwi średnia, nieustabilizowana forma naszych najlepszych zawodników, szczególnie jeśli będziemy pamiętać, że Igrzyska Olimpijskie tuż, tuż! Osobiście mam nadzieję, że forma przyjdzie akurat na Igrzyska, chociaż doskonale wiem, że jeśli tak się myśli to należy się realnie pożegnać z nadzieją, że tak może być. Przynajmniej takie to miało dotychczas odniesienie w stosunku do Polskich zawodników ;-). Trzymajmy kciuki za Sikorę, i Gwizdoń - oby przypomnieli sobie swoje najlepsze starty!


Autor: Paweł Talbierz



Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie tekstów czy grafiki jest zabronione!
Copyright: @-SPORT - 2006 - magazyn sportowy.

<< poprzednia | spis treści | następna >>