strona: 28        
<< poprzednia | spis treści | następna >>


Siatkówka

Występy Skry w Lidze Mistrzów


Podopieczni Ireneusza Mazura ulegli na wyjeździe zespołowi Lokomotiwu Biełgorod. Jest to ich trzecia porażka w tej edycji siatkarskiej Ligi Mistrzów. Gracze mistrza Rosji bardzo chcieli wygrać to spotkanie ze Skrą i tym samym zrewanżować się za październikową przegraną w Bełchatowie 1:3.

Jednak wygrana nie przyszła gospodarzom łatwo. Początek pierwszej partii był wyrównany. Przy prowadzeniu Rosjan 4:3 zagrywał Siergiej Baranow. Jego atomowe serwy czyniły spustoszenie w szeregach naszej reprezentacji podczas zeszłorocznej edycji Ligi Światowej. Baranow nie zawiódł biełgorodzkiej publiczności i zdobył dla swojego zespołu piąty punkt. Chwile później było już 8:5 dla zespołu z Rosji. Dominacja gospodarzy nie trwała jednak długo. Dały o sobie znać młode polskie wilki, czyli Mariusz Wlazły i Michał Winiarski. To dzięki im Skra na drugą przerwę techniczną schodziła, prowadząc 16:13. Niedługo potem był już remis po 17. Gra toczyła się punkt za punkt. Przy stanie po 19 sędziowie pomylili się, odgwizdując błąd Radosława Wnuka. Nie zdeprymowało to siatkarzy mistrza Polski, którzy doprowadzili do piłki setowej. Gracze Lokomotiwu obronili ją jednak, a nawet wyszli na prowadzenie 25:24. Emocje sięgnęły zenitu. Podczas ataku Winiarskiego na moment zgasły reflektory na sali. W efekcie atak Polaka był autowy, jednak sędziowie orzekli, iż popełnił on błąd i nie powtórzyli akcji. Zarządzono kilkuminutową przerwę, po której Bełchatowianie obronili dwie piłki setowe. Seta skończył asem serwisowym Baranow. Skra Bełchatów przegrała pierwszą odsłonę 26:28.

Drugi set był popisem siatkarzy z Bełchatowa. Na początku uzyskali kilkupunktową przewagę, którą systematycznie powiększali. Gospodarzy postraszył Wlazły, zdobywając dwa punkty z zagrywki.



Polacy doprowadzili nawet do sześciopunktowej przewagi. W końcówce seta z dobrej strony pokazał się Robert Szczerbaniuk, który zdobył ostatnie dwa punkty. Druga partię Bełchatowianie wygrali do 16.

Trzecia odsłona rozpoczęła się dla mistrza Polski bardzo dobrze. Po ataku Wlazłego Polacy prowadzili 3:1. Gra szybko się jednak wyrównała i toczyła się punkt za punkt. Gracze Lokomotiwu doprowadzili do remisu i starali się odskoczyć Bełchatowianom na kilka oczek. Udało im się to dopiero w decydującej fazie seta, gdy wywalczyli piłkę setową. Dwa punkty zdołał zdobyć z ataku Winiarski, ale było to za mało. Ostatecznie trzeci set rozstrzygnął się na korzyść graczy Lokomotiwu Biełgorod.

Początek czwartej partii zdecydowanie należał do gospodarzy. Na pierwszą przerwę techniczną Rosjanie schodzili, wygrywając pięcioma punktami. Po chwili ich przewaga powiększyła się do sześciu oczek. Polacy jednakże nie poddawali się. Najpierw zbliżyli się do rywali na jeden punkt, a potem doprowadzili do remisu po 17. Znowu mieliśmy okazję podziwiać emocjonujące widowisko. Po obu stronach siatki widać było zaangażowanie i wielką ambicję. Przy stanie 19:19 coś zacięło się w grze gości. Rosjanie bezlitośnie wykorzystali chwilę przestoju i wyszli na trzypunktowe prowadzenie. Przy prowadzeniu gospodarzy 24:21 skutecznie zaatakował Wlazły, a kilkanaście sekund później zagrał asa serwisowego. Przewaga Rosjan zmalała tylko do jednego punktu. Wówczas trener Lokomotiwu - Giennadij Szipulin poprosił o przerwę dla swojego zespołu. Kolejna zagrywka młodego gracza Skry była autowa. Lokomotiw wygrał te odsłonę 25:23 i cały mecz 3:1.

Mistrzowie Polski mimo przegranej w ostatnim meczu nie muszą się martwić swoją sytuacją w grupie. Skra Bełchatów już wcześniej zapewniła sobie awans do kolejnej rundy rozgrywek. Środowym meczem z Lokomotiwem nasi gracze pokazali, że mogą się równać z najlepszymi klubami Starego Kontynentu.


Autor: Z.G



Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie tekstów czy grafiki jest zabronione!
Copyright: @-SPORT - 2006 - magazyn sportowy.

<< poprzednia | spis treści | następna >>