strona: 25        
<< poprzednia | spis treści | następna >>


Koszykówka

DreamTeam - reaktywacja


27 września 2004 roku. Pomimo zwycięstwa nad Litwą w meczu o 3 miejsce kończy się pewien etap w amerykańskiej koszykówce. Przerwana została znakomita passa kadry narodowej Stanów Zjednoczonych składających się z gwiazd najlepszej ligi świata NBA. Nie można bowiem mówić już o niej - niepokonana. Gdzie należy upatrywać przyczyń takiej 'wpadki' ? Kto teraz powinien grać w kadrze, a kto powinien nią kierować ?

Od Igrzysk Olimpijskich minęły już dwa lata, lecz o tej porażce w Stanach Zjednoczonych. Mało kto zapomniał. Włodarze USA Basketball postanowili jak najszybciej znaleźć odpowiedzi na postawione wyżej pytania. Pierwszą poważną decyzją było nie przedłużenie kontraktu z Larrym Brownem, w trakcie sezonu szkoleniowcem drużyny Philadelphia 76ers. Głównym coachem drużyny został więc Mike Krzyrzewski, wieloletni asystent u boku znakomitych szkoleniowców, ale przede wszystko człowiek, który był współtwórcą najwspanialszej drużyny w historii USA- Dream Team 1992. Wtedy to Michael Jordan, Magic Johnson , Larry Bird i spółka sięgnęli po złoty medal Igrzysk olimpijskich w Barcelonie. Czy zatem włodarze USA basketball chcieli powrócić do tradycji pierwszego Dream Teamu ?



Stało się tak, lecz nie do końca. Aby nie zniechęcić wspaniałych graczy z NBA do gry na Igrzyskach Olimpijskich, na turnieje przedolimpijskie zaproszono najlepszych graczy USA, ale ... z Europy, między innymi znanego z polskich parkietów Lynna Greera.. To oni wywalczyli awans do Pekinu, więc czy to nie oni powinni reprezentować tam USA? Być może, ale tak się nie stało. Wśród najlepszych graczy ligi widać było, że naprawdę zależy im na odzyskaniu mistrzowskiego tronu. Na początek do gry w kadrze USA zgłosił niesamowity strzelec, 3-krotny mistrz Ligi NBA- Kobe Bryant. W jego ślady poszły takie tuzy jak Shawn 'Matrix' Marion, Lebron James, Dwayne Wade, czy Carmelo Anthony. Jako, że do Olimpiady pozostały jeszcze dwa lata do gry namawiani są między innymi Shaquille O`Neal ( lecz czy w jego przypadku to dobry pomysł? W roku Olimpijskim będzie miał przecież 38 lat.. ), czy Kevin Garnett.

Dla kibiców to niesamowita gratka, jeśli będą  mogli po raz kolejny zobaczyć w akcji kolejny Dream Team składający się z super gwiazd z amerykańskich parkietów. Jeśli zawodnicy staną na wysokości zadania nie będzie dla nich konkurencji. Co się jednak stanie, jeśli po raz kolejny rozczarują? Mimo ostatniej wpadki z 2004 roku w poprzednich latach mimo zwycięstw również było mnóstwo pretensji do zawodników z USA o brak zaangażowania w grę. Czy kibice USA nie przypomną sobie wtedy o tych zawodnikach, którzy wywalczyli awans i czy nie oni powinni być na miejscu rozwydrzonych gwiazdek NBA? Pytań jest niesamowicie dużo, czekamy więc na IO w Pekinie z ogromną niecierpliwością.


Autor: Pior Wesołowski



Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie tekstów czy grafiki jest zabronione!
Copyright: @-SPORT - 2006 - magazyn sportowy.

<< poprzednia | spis treści | następna >>