strona: 23        
<< poprzednia | spis treści | następna >>


Skoki narciarskie

PŚ w Zakopanem: Przebudzenie Małysza w cieniu tragedii


Zakopane, polska stolica skoków narciarskich, już od czterech lat jest organizatorem najlepszych konkursów zarówno pod względem sportowym, jak i ogólnej oprawy. Do atmosfery panującej pod Wielką Krokwią miłością zapałali nie tylko Norwegowie (wymowna "łapa" Miki Kojonkoskiego z napisem " I love Zakopane"), ale również sam Walter Hofer. Jednak w tym roku zawody w Zakopanem miały być inne: forma Adama Małysza była - mówiąc najłagodniej - nienajlepsza, tak więc nadzieja na dobre skoki naszego najlepszego zawodnika nie były za duże. Mimo to sprzedano blisko 50 tysięcy biletów (suma łączna z obydwu konkursów).

Już kilka dni przed zawodami mogliśmy usłyszeć w mediach szumne zapowiedzi Lecha Nadarkiewicza (organizatora PŚ w Zakopanem) dotyczące liczby zgłoszonych zawodników. W pewnym momencie osiągała ona ponad 80 nazwisk, czego koniec końców był start "tylko" 61 zawodników. Z czego od początku było wiadomo, że Norwegowie: Lyokelsoey i Romoeren pojawią się na miejscu dopiero w sobotę rano. Polscy trenerzy desygnowali do zawodu 14 Polaków, z czego tylko 10-ka miało prawo startować w treningach i kwalifikacjach. Oprócz Adama Małysza trenerzy wybrali: Mateję, Stocha, Hulę, Długopolskiego, Żyłę, Śliża, Pochwałę, Tonio Tajnera i Bachledę

| W pierwszych seriach treningowych
nie uczestniczyła światowa czołówka | żródło: AP

Organizatorzy zdecydowali się przeprowadzić trzy serię treningowe, z czego aż dwie rozegrano przed południem w piątek. Większość skoczków (w tym niektórzy Polacy) odpuściło jednak te treningi decydując się na jeden skok próbny przy sztucznym świetle i start w kwalifikacjach. Nie byłbym jednak sobą, gdybym nie przybliżył rezultatów tych Polaków, którzy przed południem na Wielkiej Krokwi się jednak pojawili. Chociaż równie dobrze mógłbym tego nie robić, gdyż rezultaty naszych reprezentantów były mizerne. Podczas pierwszego treningu najdalej skoczył Andreas Kofler (133m), najlepszy Polak, Tonio Tajner stracił do niego 13 metrów (co dało mu 32 pozycję). Pozostali Polacy lądowali blisko punktu konstrukcyjnego skoczni, co dawało im jednak miejsca w czwartej dziesiątce. W drugiej serii treningowej najdalej poleciał Alexander Herr (131m). Najlepszym Polakiem był tym razem Tomek Pochwała, który wylądował na linii 113.5m, co dało mu 30 miejsce w gronie 50 skoczków. Martwi dyspozycja Marcina Bachledy, który w obydwu seriach treningowych skakał najgorzej spośród polskich skoczków (odpowiednio 111m i 106.5m). Trzecią serię w której wzięli udział wszyscy zawodnicy (poza wymienianymi wyżej Norwegami) przeprowadzono już przy sztucznym oświetleniu. Najdalej skoczył Kofler (124.5m), trzeci był zaś Adam Małysz, który skoczył dwa metry bliżej od Austriaka! Chociaż skok Małysza daleki nie był to jednak ucieszyło mnie to, że znów znalazł się w czołówce, wyprzedzając Ahonena, Jande czy Kuettela! Dużą niespodziankę zrobił nam również Robert Mateję, który skoczył tyle co Adam! Pochwalić można również Kamila Stocha (120m - 11 miejsce), Stefana Hulę (118.5m - 17 miejsce) i Krystiana Długopolskiego (117.5m - 23 miejsce). Szkoda tylko, że to nie były zawody, a trening ;-). Pozostali Polacy wylądowali w czwartej i piątej 10-ce, przy czym znowu najsłabiej zaprezentował się Bachleda (102.5m). Punkt 17:00 rozpoczęły się kwalifikacje, które Internauci mogli obejrzeć na żywo za pośrednictwem iTVP! Już na początku mogliśmy oglądać skoki pięciu Polaków, przy czym Tajner, Pochwała i Bachleda zaprezentowali się przeciętnie (odpowiednio 112m, 111m i 108m). Dobry skok oddał skaczący jako czwarty, Długopolski - który wylądował na linii 120.5m! Bardzo dobrze zaprezentował się Stefan Hula (moim zdaniem, jedna z naszych "przyszłości" w skokach narciarskich). Oddał skok na 124.5 metra co dało mu 27 miejsce w kwalifikacjach! Potem mogliśmy oglądać skoki zawodników zagranicznych, którzy w tym sezonie nie zdobyli jeszcze punktów PŚ. Z numerem 19 na belce startowej pojawił się Robert Mateja. Wydaje się, że ten sezon może być ostatnim w karierze tego skoczka - tym bardziej cieszy to, że jego forma (mimo, że czasami niestabilna - via konkurs drużynowy w Kulm) jest zwyżkująca. Bardzo dobrym skokiem, na 126.5m popisał się Kamil Stoch! Śliż i Żyła skoczyli na swoim poziomie i również bez problemu awansowali do sobotniego konkursu głównego. 10 tysięcy kibiców, którzy pojawili się na kwalifikacjach z wielką nadzieją czekało na skok Adama Małysza. No i Adam pokazał się z bardzo dobrej strony lądując na 134 metrze, co dawało mu jak na razie drugie miejsce (o pół metra dalej skoczył Hautamaeki). Kwalifikacje wygrał Andreas Kofler (136 metrów). Z całą pewnością można było cieszyć się z faktu, że w konkursie głównym ujrzymy siedmiu reprezentantów Polski (Długopolski, Hula, Mateja, Stoch, Śliż, Żyła, Małysz). Poza tym wielkie nadzieje rokowały skoki Adama. Zapowiadały się więc znakomite zawody.. I nie straszny im był, przenikliwy mróz..

Adam Małysz tak skomentował swoje piątkowe skoki: "Dzisiaj skakałem przyzwoicie. Mam nadzieję, że wszystko idzie do przodu. Ale ciągle mi czegoś brakuje. Czego? To moja tajemnica. Wystarczy, że ja wiem co trenowałem tutaj przez dwa dni. Jutro też powinno być dobrze"

Niejakim preludium do sobotniego święta na Wielkiej Krokwi była seria próbna, w której mogliśmy przekonać się w jakiej dyspozycji są wszyscy zawodnicy na chwilę przed konkursem. Zaskakiwać mogły dosyć słabe wyniki Jandy czy też Lyokelsoeya, który to zjawił się w Zakopanem w sobotnie przedpołudnie. Małysz potwierdził, że będzie walczył o podium lądując linii 128.5m, co dało mu czwarte miejsce. Najdalej po raz kolejny skoczył Andreas Kofler (136.5m), który wyrastał na prawdziwego kandydata do zwycięstwa. Dobrze skoczył również Stefan Hula (117.5m - 21 miejsce), pozostali Polacy niestety słabiej.

Konkurs główny rozpoczął się punktualnie o godzinie 17:00, a poprzedził go wspaniały pokaz sztucznych ogni! Tak jak już wspomniałem do zawodów awansowała siódemka Polaków, z czego już pierwszą dwójkę mogliśmy obejrzeć na początku listy startowej. Jako pierwszy na belce startowej pojawił się Krystian Długopolski, którego polscy kibice skoków narciarskich znają od kilku sezonów (jeden ze starszych zawodników w naszej kadrze). Wylądował na 112 metrze co było odległością zbyt bliską, aby awansować do serii punktowanej. Jako drugi skakał Stefan Hula, obok Stocha jedna z nadziei polskich skoków! Młody zawodnik ze Szczyrku potwierdził, że jego forma jest coraz lepsza i wylądował na 121 metrze. Nie był to rezultat, który dawałby mu pewny awans do II serii, jednak po skokach kilku następnych zawodników mogliśmy się cieszyć z pierwszego Polaka, który na pewno w Zakopanem zapunktuje (po I serii zajął 23 miejsce). Z bardzo dobrej strony przed polską publicznością zaprezentował się Stefan Read Kanadyjczyk, który na codzień trenuje pod okiem Tadeusza Bafii. Skoczył 123.5 metra, co przez dłuższy okres czasu było najdalszą odległością dnia. Kolejnym Polakiem, którego mogliśmy oglądać był Robert Mateja. Zawodnik, który ma chyba tylu samo zwolenników, co przeciwników. Przede wszystkim mistrz treningów, na których umie skoczyć bardzo daleko - niestety, psychika nie jest chyba najlepszą stroną pana Roberta, gdyż kiedy podczas zawodów nie umie zaprezentować swojej formy treningowej. Tym razem było niestety podobnie. Skok na odległość 117.5m, przy nocie łącznej 107.5pkt dał mu dopiero 37 miejsce. Co nie udało się Mateji, udało się z nawiązką Stochowi! Przy głośnym dopingu kibiców zgromadzonych pod skocznią Kamil skoczył 125.5m, co dało mu po pierwszej serii ósmą pozycję!
| Adam Małysz walczył w sobotę o podium |
źródło: RTL
Miło oglądało się radość Polaka :). Rafał Śliż zaprezentował się podobnie jak Mateja, skoczył 117.5m co przy nieco lepszych notach dało mu pozycję tuż przed Robertem. Bardzo słabo zaprezentował się Piotrek Żyła, niejakie objawienie (polskie) konkursów w Sapporo. Skok mało dynamiczny, dosyć pasywny i tylko 111.5m. Na tle skoków w okolicy 120 metra bardzo dobrze zaprezentował się Tami Kiuru, który wylądował na linii 128.5m co okazało się rezultatem dającym mu po pierwszej serii trzecie miejsce! Bardzo słabo zaprezentował się ulubieniec polskich kibiców: Martin Schmitt. Niemiec, który walczy o wyjazd na Igrzyska Olimpijskie skoczył jedynie 109.5m. W sobotni wieczór na Wielkiej Krokwi z całą pewnością panowali Finowie. Po Kiuru bardzo dobrze skoczył również Happonen (129m). Najdalszy skok oddał jednak Hautamaeki, który lądując na 132 metrze zdobył 7.7 pkt przewagi nad drugim, wspomnianym już Happonenem. Dobrze zaprezentował się również Robert Kranjec, który poleciał na 127.5m! Zawodnikiem skaczącym po Słoweńcu był Adam Małysz! Atmosferę panującą wtedy na skoczni myślę, że każdy z nas może sobie wyobrazić - potężny doping, masa flag w powietrzu i race. Obawiałem się nieco tego, jak Adam skoczy, chociaż pozytywnym objawem było ogromne skupienie na jego twarzy, porównywalne do tych sprzed najlepszych skoków w karierze. Prędkość na progu wreszcie porównywalna z innymi zawodnikami, dobre wybicie i obiecujący skok! Adam wylądował na 127 metrze, co w chwili obecnej dawało mu 5 miejsce. Jednak tylko Janne Ahonen wyprzedził Małysza, skacząc tyle samo przy lepszych notach. Zawiódł zdecydowanie Andreas Kofler, który miał być wielkim objawieniem tego konkursu. Wprawdzie skok na 126.5m dał mu 7 miejsce, jednak dalekie to było od odległości, które osiągał w treningach. Potężną owację dostał Jakub Janda, który w Polsce jest bardziej rozpoznawalny i popularny niż w Czechach. Nie zaprezentował się jednak najlepiej, wylądował na linii 123.5m, co dało mu po pierwszej serii 12 miejsce. Podsumowując skoki 51 zawodników można było z zadowoleniem i nadziejami patrzeć na drugą serię. Bardzo dobre miejsca zajęli Małysz (6) i Stoch (8), a na 23 pozycji został sklasyfikowany Stefan Hula. Furorę zrobili Finowie, którzy obsadzili pierwsze cztery miejsca. Za to rozczarował trochę Robert Mateja, który - wydawało się, mógł powalczyć realnie o pierwszą dwudziestkę!



W II serii wystąpiło 31 skoczków, jury konkursu dało bowiem szansę Włochowi Colloredo, który podczas upadł podczas lądowania, a długość jego skoku stanowiła 90% odległości 30-ego zawodnika. W drugim skoku ujawnił się włoski temperament, który czasami jest złym doradcą: Colloredo źle wyszedł z progu, czego konsekwencją był fatalny lot i obrona przed upadkiem w granicach setnego metra. Roar Lyokelsoey, który zajmował 28 miejsce udowodnił w swoim drugim skoku, że należy się z nim liczyć - wylądował na 134 metrze. Podobnie uczynił Thomas Morgenstern, który wylądował pół metra dalej, co zresztą było odległością dnia w Zakopanem. Z bardzo dobrej strony pokazał się po raz kolejny Hula, który tym razem wylądował na linii 127 metrów! Ostatecznie młody Polak zajął 22 miejsce! W początkowej fazie II serii dało się odczuć poprawę warunków. Zawodnicy lądowali dalej, w granicach 130 metra. Sytuacja zmieniła się pod koniec konkursu, gdy na górze skoczni pozostała najlepsza 15-ka. W tych nieco gorszych warunkach 126 metrów skoczył Kamil Stoch, co było zresztą bardzo dobrym rezultatem, i dało Polakowi 15 miejsce w konkursie. Klasę pokazał Kofler, który wylądował na linii 132 metrów! Skaczący po nim Adam Małysz, wylądował 1.5 metra bliżej, jednak dzięki lepszym notom wyprzedził Austriaka o 0.2 pkt! Skok zepsuł Robert Kranjec, który wylądował nawet za Kamilem Stochem! Za to z dobrej strony pokazali się po raz kolejny Finowie, którzy zapełnili podium! Gorzej skoczył tylko Janne Happonen, który zakończył zawody na piątym miejscu! Na trzecie miejsce wskoczył Ahonen, na drugie Kiuru, a swoją pierwszą lokatę obronił, powracający do bardzo dobrej formy - Matti Hauatameki!

Adam Małysz: "Tu w Zakopanem jest moja skocznia. Mam nadzieję, że jutro i pojutrze powrócę i że już będzie naprawdę dobrze. Zresztą gorzej niż ostatnio być nie mogło. Jestem spokojny, nie mam tremy, wiem, że kibice mi pomogą. Jutro będzie dobry dzień jak się wyśpię i będę dobrze skakał"

Kamil Stoch: "Oddałem dwa dobre i równe skoki i udało mi się awansować do finałowej serii, przed własną publicznością i pokazać się z dobrej strony. Jutro będę się starał, aby także skakać równo. Mam nadzieję, że mi wyjdzie"

 1. Matti Hautamaeki (FIN) 132m / 131.5m 274.3 pkt
 2. Tami Kiuru (FIN) 128.5m / 130.5m 264.7 pkt
 3. Janne Ahonen (FIN) 127m / 130.5m 264.0 pkt
 4. Adam Małysz (POL) 127m / 130.5m 261.5 pkt
 ...
 15. Kamil Stoch 125.5m / 126m 250.2 pkt
 22. Stefan Hula 121m / 127m 241.9 pkt
 36. Rafał Śliż 117.5m 108.0 pkt
 37. Stefan Hula 117.5m 107.5 pkt
 47. Piotr Żyła 111.5m 95.7 pkt
 48. Krystian Długopolski 112m 94.6 pkt

Konkurs niedzielny upłynął w ciszy i smutku, które były spowodowane tragedią na Śląsku, gdzie zawalił się dach jednej z hal wystawienniczych. Konkurs poprzedziła modlitwa oraz minuta cisza, zaś pod publika pod skocznią w większości, w ciszy obserwowała zmagania zawodników. Chociaż trudno to nazwać rywalizacją, kiedy w sercu człowieka gości smutek i współcierpienie z poszkodowanymi i rodzinami zmarłych. Niedzielny konkurs Pucharu Świata był chyba jedyną imprezą sportową w Polsce, która się odbyła. Głosy czy była to decyzja słuszna były podzielone, ja osobiście byłem za tym, aby się odbyły, w najskromniejszej oprawie, bez muzyki, fajerwerków i wielkiej zabawy.

W kwalifikacjach bardzo dobrze zaprezentowali się Polacy, szczególnie Stefan Hula i Robert Mateja, którzy znaleźli się w pierwszej 5-ce (wylądowali odpowiednio na 129.5m oraz 128 metrów). Adam Małysz skoczył 125m co dało mu 10-te miejsce. Do konkursu głównego awansowali jeszcze: Kamil Stoch oraz Rafał Śliż. Początkowo konkurs miał składać się tylko z jednej serii, jednak po ogłoszeniu, że żałoba narodowa będzie obowiązywać od godziny 16:00, organizatorzy zdecydowali się przeprowadzić dwie serie.
| Matti Hautamaeki - anjlepszy w Zakopanem! |
źródło: AFP
Pierwszym z Polaków, który pojawił się na starcie był Robert Mateja. Po bardzo dobrej próbie w kwalifikacjach spodziewałem się, że nasz skoczek pokusi się o niespodziankę. Niestety wylądował przed 120 metrem co dało mu 38 lokatę. Trzeba dodać, że wszyscy nasi reprezentanci startowali z czarnymi opaskami na ramieniu, solidaryzując się w ten sposób z ofiarami i poszkodowanymi tragedii w Katowicach. Bardzo dobrze zaprezentował się młody Włoch Morassi, który wylądował na 125.5 metrze, co przez długi czas było najdalszą odległością! Do rezultatu zawodnika z półwyspu Apenińskiego zbliżyli się Polacy, Stefan Hula (124.5m - 19 miejsce) oraz Kamil Stoch (123.5m - 21 miejsce). Niestety skok zepsuł Rafał Śliż, który wylądował przed 115 metrem i zajął 49 pozycję. Lepiej niż w sobotni wieczór zaprezentował się Martin Schmitt, który wylądował na 118 metrze. Jednak ten rezultat nie dał mu awansu do II serii. Zdaje się, że od konkursu w Garmish-Partenkirchen (a dokładniej kwalifikacji do tegoż), Niemiec nie umie się odnaleźć. Bardzo dobre i dalekie skoki oddali kolejno: Stensrud, Vassiliev, Herr, Kiuru, Happonen i Kofler (127-128 metrów). Swoją znakomitą formę potwierdził po raz kolejny Matti Hautamaeki, który odskoczył rywalom o 5 metrów, lądując na linii 133 metrów. Niestety, również Adam Małysz nie był w stanie doskoczyć do Fina. Polak skoczył 128 metrów, co dało mu po pierwszej serii dopiero 14 miejsce. Nieoczekiwanie równie daleko co Matti skoczył również Thomas Morgenstern, który jednak dzięki słabszym notom przegrał o 0.5 pkt, i po I serii był drugi. Bardzo dobrze zaprezentowali się Norwegowie: Romoeren i Lyokelsoey oraz Czech Jakub Janda!

W drugiej serii wysoką dyspozycje zaprezentowała dwójka młodych Polaków. Stoch skoczył 126.5m i zajął ostatecznie 19 miejsce, a Stefan Hula 125.5m i miejsce 21. Niestety metr bliżej niż w pierwszej serii skoczył Adam Małysz, co w klasyfikacji końcowej konkursu dało mu dopiero 14 miejsce. Zwycięstwo w niedzielnych zawodach toczyło się między Mattim Hautamaekim, a Thomasem Morgensternem. Fin udowodnił, że jest w bardzo dobrej formie, zaś popularny "Morgi" musiał ustąpić jeszcze miejsca Ahonenowi. Z bardzo dobrej strony pokazał się Jakub Janda oraz Andreas Kofler.

Adam Małysz:"Moje skoki nie były dziś takie złe. Na pewno duży wpływ na nie miało to, co się stało w Katowicach. Po takiej tragedii szczególnie ciężko było skakać polskim skoczkom i na pewno nie było dziś takiego Zakopanego, jakie było wczoraj, kiedy to wszyscy żyli skokami, cieszyli się i wspaniale nas dopingowali. Dzisiaj chciałbym podkreślić wspaniałe zachowanie kibiców, którzy udowodnili, że są najlepszymi kibicami na świecie, że solidaryzują się z nami i są prawdziwymi Polakami, wspierają bliskich ofiar. Dziś Wielka Krokiew była inna, ale również piękna i na pewno nie będzie ta impreza jakoś źle odebrana. Był to mój ostatni występ przed Igrzyskami Olimpijskimi, myślę, że jest duża nadzieja, ponieważ moje skoki są o niebo lepsze niż wcześniej. Teraz nie jedziemy do Willingen, więc mamy jeszcze szansę, aby trochę popracować i myślę, że wykorzystamy ją. Na pewno będzie mi teraz ciężko się skupić, ponieważ jednak cały czas gdzieś to w głowie jest, to co się stało w Katowicach, ale muszę skoncentrować się na swoim skakaniu i technice. Myślę, że psychicznie jestem bardzo dobrze przygotowany. Na pewno moja siła i dynamika poprawia się z dnia na dzień i mam nadzieję, że będzie dobrze. Jednak będzie mi ciężko, ponieważ bardzo wielu zawodników jest w formie i ogólnie poziom skoków bardzo się wyrównał. Teraz np. na odległość 128 metrów skoczyło chyba sześciu czy siedmiu zawodników i różnice pomiędzy nimi były naprawdę niewielkie. Będzie ciężko, ale będę walczyć"

Matti Hautamaeki: "Jestem zadowolony ze swoich skoków, myślę, że były lepsze niż wczoraj. Jest kilka rzeczy, które mogę zrobić lepiej niż do tej pory i mam nadzieję, że uda mi się. Psychicznie czuję się lepiej, niż przedtem, ale muszę jeszcze poprawić kilka elementów technicznych."

 1. Matti Hautamaeki (FIN) 133m / 132m 277.5 pkt
 2. Janne Ahonen (FIN) 132m / 130.5m 274.5 pkt
 3. Thomas Morgenstern (AUT) 133m / 127.5m 268.9 pkt
 ...
 14. Adam Małysz 128m / 127m 254.5 pkt
 19. Kamil Stoch 123.5m / 126.5m 247.0 pkt
 21. Stefan Hula 124.5m / 125.5m 246.0 pkt
 38. Robert Mateja 118.5m 109.8 pkt
 49. Rafał Śliż 113.5m 98.8 pkt

Podsumowując obydwa konkursy w Zakopanem ciśnie się "na klawiaturę" stwierdzenie, że były to dwa, diametralnie inne zawody, zarówno pod względem oprawy, jak i sportowym w przypadku Adama Małysza. W sobotę piękna oprawa, muzyka, głośny doping, wielkie show - w niedzielę zaś cisza, spokój, skupienie i zaduma. W sobotni wieczór piękna walka o powrót Adama do czołówki, w niedzielę zaś, mimo poprawnych skoków - brak jakichkolwiek emocji związanych z walką Małysza (co w obliczu katowickiej tragedii jest chyba oczywiste, i poniekąd zrozumiałe). Cieszyć może bardzo dobra forma Kamila Stocha, który zdobył w Zakopanem 29 punktów oraz Stefana Huli, która zgromadził ich 19. Wystarczy tylko życzyć sobie i zawodnikom, by na Igrzyskach było podobnie, a Adam walczył o medale olimpijskie!

Klasyfikacja generalna PŚ

 1. Jakub Janda (CZE) 946 pkt
 2. Janne Ahonen (FIN) 895 pkt
 3. Roar Lyokelsoey (NOR) 664 pkt
 ...
 13. Adam Małysz 338 pkt
 45. Kamil Stoch 41 pkt
 50. Piotr Żyła 23 pkt
 53. Stefan Hula 19 pkt
 57. Rafał Śliż 15 pkt
 75. Robert Mateja  4 pkt

Autor: Paweł Talbierz



Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie tekstów czy grafiki jest zabronione!
Copyright: @-SPORT - 2006 - magazyn sportowy.

<< poprzednia | spis treści | następna >>