|
<< poprzednia
| spis treści
| następna
>> |
Skoki narciarskiePŚ w Zakopanem: Przebudzenie Małysza w cieniu tragedii
Zakopane, polska stolica
skoków narciarskich, już od czterech lat jest organizatorem najlepszych
konkursów zarówno pod względem sportowym, jak i ogólnej oprawy. Do atmosfery
panującej pod Wielką Krokwią miłością zapałali nie tylko Norwegowie (wymowna
"łapa" Miki Kojonkoskiego z napisem " I love Zakopane"), ale również sam Walter
Hofer. Jednak w tym roku zawody w Zakopanem miały być inne: forma Adama Małysza
była - mówiąc najłagodniej - nienajlepsza, tak więc nadzieja na dobre skoki
naszego najlepszego zawodnika nie były za duże. Mimo to sprzedano blisko 50
tysięcy biletów (suma łączna z obydwu konkursów). Już kilka dni przed zawodami mogliśmy usłyszeć w mediach szumne zapowiedzi Lecha Nadarkiewicza (organizatora PŚ w Zakopanem) dotyczące liczby zgłoszonych zawodników. W pewnym momencie osiągała ona ponad 80 nazwisk, czego koniec końców był start "tylko" 61 zawodników. Z czego od początku było wiadomo, że Norwegowie: Lyokelsoey i Romoeren pojawią się na miejscu dopiero w sobotę rano. Polscy trenerzy desygnowali do zawodu 14 Polaków, z czego tylko 10-ka miało prawo startować w treningach i kwalifikacjach. Oprócz Adama Małysza trenerzy wybrali: Mateję, Stocha, Hulę, Długopolskiego, Żyłę, Śliża, Pochwałę, Tonio Tajnera i Bachledę
Organizatorzy zdecydowali się przeprowadzić trzy serię treningowe, z czego aż dwie rozegrano przed południem w piątek. Większość skoczków (w tym niektórzy Polacy) odpuściło jednak te treningi decydując się na jeden skok próbny przy sztucznym świetle i start w kwalifikacjach. Nie byłbym jednak sobą, gdybym nie przybliżył rezultatów tych Polaków, którzy przed południem na Wielkiej Krokwi się jednak pojawili. Chociaż równie dobrze mógłbym tego nie robić, gdyż rezultaty naszych reprezentantów były mizerne. Podczas pierwszego treningu najdalej skoczył Andreas Kofler (133m), najlepszy Polak, Tonio Tajner stracił do niego 13 metrów (co dało mu 32 pozycję). Pozostali Polacy lądowali blisko punktu konstrukcyjnego skoczni, co dawało im jednak miejsca w czwartej dziesiątce. W drugiej serii treningowej najdalej poleciał Alexander Herr (131m). Najlepszym Polakiem był tym razem Tomek Pochwała, który wylądował na linii 113.5m, co dało mu 30 miejsce w gronie 50 skoczków. Martwi dyspozycja Marcina Bachledy, który w obydwu seriach treningowych skakał najgorzej spośród polskich skoczków (odpowiednio 111m i 106.5m). Trzecią serię w której wzięli udział wszyscy zawodnicy (poza wymienianymi wyżej Norwegami) przeprowadzono już przy sztucznym oświetleniu. Najdalej skoczył Kofler (124.5m), trzeci był zaś Adam Małysz, który skoczył dwa metry bliżej od Austriaka! Chociaż skok Małysza daleki nie był to jednak ucieszyło mnie to, że znów znalazł się w czołówce, wyprzedzając Ahonena, Jande czy Kuettela! Dużą niespodziankę zrobił nam również Robert Mateję, który skoczył tyle co Adam! Pochwalić można również Kamila Stocha (120m - 11 miejsce), Stefana Hulę (118.5m - 17 miejsce) i Krystiana Długopolskiego (117.5m - 23 miejsce). Szkoda tylko, że to nie były zawody, a trening ;-). Pozostali Polacy wylądowali w czwartej i piątej 10-ce, przy czym znowu najsłabiej zaprezentował się Bachleda (102.5m). Punkt 17:00 rozpoczęły się kwalifikacje, które Internauci mogli obejrzeć na żywo za pośrednictwem iTVP! Już na początku mogliśmy oglądać skoki pięciu Polaków, przy czym Tajner, Pochwała i Bachleda zaprezentowali się przeciętnie (odpowiednio 112m, 111m i 108m). Dobry skok oddał skaczący jako czwarty, Długopolski - który wylądował na linii 120.5m! Bardzo dobrze zaprezentował się Stefan Hula (moim zdaniem, jedna z naszych "przyszłości" w skokach narciarskich). Oddał skok na 124.5 metra co dało mu 27 miejsce w kwalifikacjach! Potem mogliśmy oglądać skoki zawodników zagranicznych, którzy w tym sezonie nie zdobyli jeszcze punktów PŚ. Z numerem 19 na belce startowej pojawił się Robert Mateja. Wydaje się, że ten sezon może być ostatnim w karierze tego skoczka - tym bardziej cieszy to, że jego forma (mimo, że czasami niestabilna - via konkurs drużynowy w Kulm) jest zwyżkująca. Bardzo dobrym skokiem, na 126.5m popisał się Kamil Stoch! Śliż i Żyła skoczyli na swoim poziomie i również bez problemu awansowali do sobotniego konkursu głównego. 10 tysięcy kibiców, którzy pojawili się na kwalifikacjach z wielką nadzieją czekało na skok Adama Małysza. No i Adam pokazał się z bardzo dobrej strony lądując na 134 metrze, co dawało mu jak na razie drugie miejsce (o pół metra dalej skoczył Hautamaeki). Kwalifikacje wygrał Andreas Kofler (136 metrów). Z całą pewnością można było cieszyć się z faktu, że w konkursie głównym ujrzymy siedmiu reprezentantów Polski (Długopolski, Hula, Mateja, Stoch, Śliż, Żyła, Małysz). Poza tym wielkie nadzieje rokowały skoki Adama. Zapowiadały się więc znakomite zawody.. I nie straszny im był, przenikliwy mróz.. Adam Małysz tak skomentował swoje piątkowe skoki: "Dzisiaj skakałem przyzwoicie. Mam nadzieję, że wszystko idzie do przodu. Ale ciągle mi czegoś brakuje. Czego? To moja tajemnica. Wystarczy, że ja wiem co trenowałem tutaj przez dwa dni. Jutro też powinno być dobrze" Niejakim preludium do sobotniego święta na Wielkiej Krokwi była seria próbna, w której mogliśmy przekonać się w jakiej dyspozycji są wszyscy zawodnicy na chwilę przed konkursem. Zaskakiwać mogły dosyć słabe wyniki Jandy czy też Lyokelsoeya, który to zjawił się w Zakopanem w sobotnie przedpołudnie. Małysz potwierdził, że będzie walczył o podium lądując linii 128.5m, co dało mu czwarte miejsce. Najdalej po raz kolejny skoczył Andreas Kofler (136.5m), który wyrastał na prawdziwego kandydata do zwycięstwa. Dobrze skoczył również Stefan Hula (117.5m - 21 miejsce), pozostali Polacy niestety słabiej. Konkurs główny rozpoczął się punktualnie o godzinie
17:00, a poprzedził go wspaniały pokaz sztucznych ogni! Tak jak już wspomniałem
do zawodów awansowała siódemka Polaków, z czego już pierwszą dwójkę mogliśmy
obejrzeć na początku listy startowej. Jako pierwszy na belce startowej pojawił
się Krystian Długopolski, którego polscy kibice skoków narciarskich znają od
kilku sezonów (jeden ze starszych zawodników w naszej kadrze). Wylądował na 112
metrze co było odległością zbyt bliską, aby awansować do serii punktowanej.
Jako drugi skakał Stefan Hula, obok Stocha jedna z nadziei polskich skoków!
Młody zawodnik ze Szczyrku potwierdził, że jego forma jest coraz lepsza i
wylądował na 121 metrze. Nie był to rezultat, który dawałby mu pewny awans do
II serii, jednak po skokach kilku następnych zawodników mogliśmy się cieszyć z
pierwszego Polaka, który na pewno w Zakopanem zapunktuje (po I serii zajął 23
miejsce). Z bardzo dobrej strony przed polską publicznością zaprezentował się
Stefan Read Kanadyjczyk, który na codzień trenuje pod okiem Tadeusza Bafii.
Skoczył 123.5 metra, co przez dłuższy okres czasu było najdalszą odległością
dnia. Kolejnym Polakiem, którego mogliśmy oglądać był Robert Mateja. Zawodnik,
który ma chyba tylu samo zwolenników, co przeciwników. Przede wszystkim mistrz
treningów, na których umie skoczyć bardzo daleko - niestety, psychika nie jest
chyba najlepszą stroną pana Roberta, gdyż kiedy podczas zawodów nie umie
zaprezentować swojej formy treningowej. Tym razem było niestety podobnie. Skok
na odległość 117.5m, przy nocie łącznej 107.5pkt dał mu dopiero 37 miejsce. Co
nie udało się Mateji, udało się z nawiązką Stochowi! Przy głośnym dopingu
kibiców zgromadzonych pod skocznią Kamil skoczył 125.5m, co dało mu po
pierwszej serii ósmą pozycję! |
W II serii wystąpiło 31 skoczków, jury konkursu dało bowiem szansę Włochowi Colloredo, który podczas upadł podczas lądowania, a długość jego skoku stanowiła 90% odległości 30-ego zawodnika. W drugim skoku ujawnił się włoski temperament, który czasami jest złym doradcą: Colloredo źle wyszedł z progu, czego konsekwencją był fatalny lot i obrona przed upadkiem w granicach setnego metra. Roar Lyokelsoey, który zajmował 28 miejsce udowodnił w swoim drugim skoku, że należy się z nim liczyć - wylądował na 134 metrze. Podobnie uczynił Thomas Morgenstern, który wylądował pół metra dalej, co zresztą było odległością dnia w Zakopanem. Z bardzo dobrej strony pokazał się po raz kolejny Hula, który tym razem wylądował na linii 127 metrów! Ostatecznie młody Polak zajął 22 miejsce! W początkowej fazie II serii dało się odczuć poprawę warunków. Zawodnicy lądowali dalej, w granicach 130 metra. Sytuacja zmieniła się pod koniec konkursu, gdy na górze skoczni pozostała najlepsza 15-ka. W tych nieco gorszych warunkach 126 metrów skoczył Kamil Stoch, co było zresztą bardzo dobrym rezultatem, i dało Polakowi 15 miejsce w konkursie. Klasę pokazał Kofler, który wylądował na linii 132 metrów! Skaczący po nim Adam Małysz, wylądował 1.5 metra bliżej, jednak dzięki lepszym notom wyprzedził Austriaka o 0.2 pkt! Skok zepsuł Robert Kranjec, który wylądował nawet za Kamilem Stochem! Za to z dobrej strony pokazali się po raz kolejny Finowie, którzy zapełnili podium! Gorzej skoczył tylko Janne Happonen, który zakończył zawody na piątym miejscu! Na trzecie miejsce wskoczył Ahonen, na drugie Kiuru, a swoją pierwszą lokatę obronił, powracający do bardzo dobrej formy - Matti Hauatameki! Adam Małysz: "Tu w Zakopanem jest moja skocznia. Mam nadzieję, że jutro i pojutrze powrócę i że już będzie naprawdę dobrze. Zresztą gorzej niż ostatnio być nie mogło. Jestem spokojny, nie mam tremy, wiem, że kibice mi pomogą. Jutro będzie dobry dzień jak się wyśpię i będę dobrze skakał" Kamil Stoch: "Oddałem dwa dobre i równe skoki i udało mi się awansować do finałowej serii, przed własną publicznością i pokazać się z dobrej strony. Jutro będę się starał, aby także skakać równo. Mam nadzieję, że mi wyjdzie"
Konkurs niedzielny upłynął w ciszy i smutku, które
były spowodowane tragedią na Śląsku, gdzie zawalił się dach jednej z hal
wystawienniczych. Konkurs poprzedziła modlitwa oraz minuta cisza, zaś pod
publika pod skocznią w większości, w ciszy obserwowała zmagania zawodników.
Chociaż trudno to nazwać rywalizacją, kiedy w sercu człowieka gości smutek i
współcierpienie z poszkodowanymi i rodzinami zmarłych. Niedzielny konkurs
Pucharu Świata był chyba jedyną imprezą sportową w Polsce, która się odbyła.
Głosy czy była to decyzja słuszna były podzielone, ja osobiście byłem za tym,
aby się odbyły, w najskromniejszej oprawie, bez muzyki, fajerwerków i wielkiej
zabawy.
W kwalifikacjach bardzo
dobrze zaprezentowali się Polacy, szczególnie Stefan Hula i Robert Mateja,
którzy znaleźli się w pierwszej 5-ce (wylądowali odpowiednio na 129.5m oraz 128
metrów). Adam Małysz skoczył 125m co dało mu 10-te miejsce. Do konkursu głównego
awansowali jeszcze: Kamil Stoch oraz Rafał Śliż. Początkowo konkurs miał
składać się tylko z jednej serii, jednak po ogłoszeniu, że żałoba narodowa
będzie obowiązywać od godziny 16:00, organizatorzy zdecydowali się
przeprowadzić dwie serie. W drugiej serii wysoką dyspozycje zaprezentowała
dwójka młodych Polaków. Stoch skoczył 126.5m i zajął ostatecznie 19 miejsce, a
Stefan Hula 125.5m i miejsce 21. Niestety metr bliżej niż w pierwszej serii
skoczył Adam Małysz, co w klasyfikacji końcowej konkursu dało mu dopiero 14
miejsce. Zwycięstwo w niedzielnych zawodach toczyło się między Mattim
Hautamaekim, a Thomasem Morgensternem. Fin udowodnił, że jest w bardzo dobrej
formie, zaś popularny "Morgi" musiał ustąpić jeszcze miejsca Ahonenowi. Z
bardzo dobrej strony pokazał się Jakub Janda oraz Andreas Kofler.
Adam Małysz:"Moje
skoki nie były dziś takie złe. Na pewno duży wpływ na nie miało to, co się
stało w Katowicach. Po takiej tragedii szczególnie ciężko było skakać polskim
skoczkom i na pewno nie było dziś takiego Zakopanego, jakie było wczoraj, kiedy
to wszyscy żyli skokami, cieszyli się i wspaniale nas dopingowali. Dzisiaj
chciałbym podkreślić wspaniałe zachowanie kibiców, którzy udowodnili, że są
najlepszymi kibicami na świecie, że solidaryzują się z nami i są prawdziwymi
Polakami, wspierają bliskich ofiar. Dziś Wielka Krokiew była inna, ale również
piękna i na pewno nie będzie ta impreza jakoś źle odebrana. Był to mój ostatni
występ przed Igrzyskami Olimpijskimi, myślę, że jest duża nadzieja, ponieważ
moje skoki są o niebo lepsze niż wcześniej. Teraz nie jedziemy do Willingen,
więc mamy jeszcze szansę, aby trochę popracować i myślę, że wykorzystamy ją. Na
pewno będzie mi teraz ciężko się skupić, ponieważ jednak cały czas gdzieś to w
głowie jest, to co się stało w Katowicach, ale muszę skoncentrować się na swoim
skakaniu i technice. Myślę, że psychicznie jestem bardzo dobrze przygotowany.
Na pewno moja siła i dynamika poprawia się z dnia na dzień i mam nadzieję, że
będzie dobrze. Jednak będzie mi ciężko, ponieważ bardzo wielu zawodników jest w
formie i ogólnie poziom skoków bardzo się wyrównał. Teraz np. na odległość 128
metrów skoczyło chyba sześciu czy siedmiu zawodników i różnice pomiędzy nimi
były naprawdę niewielkie. Będzie ciężko, ale będę walczyć" Matti Hautamaeki: "Jestem
zadowolony ze swoich skoków, myślę, że były lepsze niż wczoraj. Jest kilka
rzeczy, które mogę zrobić lepiej niż do tej pory i mam nadzieję, że uda mi się.
Psychicznie czuję się lepiej, niż przedtem, ale muszę jeszcze poprawić kilka
elementów technicznych."
Podsumowując obydwa konkursy w Zakopanem ciśnie się "na klawiaturę" stwierdzenie, że były to dwa, diametralnie inne zawody, zarówno pod względem oprawy, jak i sportowym w przypadku Adama Małysza. W sobotę piękna oprawa, muzyka, głośny doping, wielkie show - w niedzielę zaś cisza, spokój, skupienie i zaduma. W sobotni wieczór piękna walka o powrót Adama do czołówki, w niedzielę zaś, mimo poprawnych skoków - brak jakichkolwiek emocji związanych z walką Małysza (co w obliczu katowickiej tragedii jest chyba oczywiste, i poniekąd zrozumiałe). Cieszyć może bardzo dobra forma Kamila Stocha, który zdobył w Zakopanem 29 punktów oraz Stefana Huli, która zgromadził ich 19. Wystarczy tylko życzyć sobie i zawodnikom, by na Igrzyskach było podobnie, a Adam walczył o medale olimpijskie! Klasyfikacja generalna PŚ
Autor: Paweł Talbierz |
|
<< poprzednia | spis treści | następna >> |