strona: 22        
<< poprzednia | spis treści | następna >>


Skoki narciarskie

MŚ w lotach narciarskich: Mateja przed Małyszem


Tegoroczne Mistrzostwa Świata w lotach narciarskich były obok Igrzysk Olimpijskich w Turynie oraz Turnieju Czterech Skoczni trzecią ważną imprezą tego sezonu. Polscy kibice nie mogli liczyć niestety na zbyt dobry występ Adama Małysza, który od początku stycznia trenował w Wiśle pod okiem swojego wujka, Jana Szturca. Jednak loty są specyficzną konkurencją, której widowiskowość opiera się przede wszystkim na niesamowitych odległościach i oczekiwaniem, który z zawodników skoczy dalej bijąc tym samym granicę możliwości dalekiego lotu..

|Roar Lyokelsoey - mistrz świata w lotach |
źródło:AP

Ostatnie MŚ w lotach narciarskich odbyły się przed dwoma laty w słoweńskiej Planicy. Tam tytuł mistrza świata zdobył Roar Lyokelsoey. Norweg tym samym na obiekcie w Kulm bronił tytułu zdobytego w 2004 roku - i trzeba przyznać, że wychodziło mu to nader sprawnie. Do Austrii Heinz Kuttin zabrał ze sobą piątkę skoczków: Krystiana Długopolskiego, Stefana Hulę, Kamila Stocha, Roberta Mateje oraz Adama Małysza. Szczególnie obecność naszego dotychczas najlepszego zawodnika wywołała falę krytyki wśród niektórych specjalistów skoków narciarskich w Polsce. Po czwartkowych treningach i kwalifikacjach można było odnieść wrażenie, że ostre słowa padające w kierunku Kuttina miały realne uzasadnienie, gdyż Adam Małysz skakał bardzo słabe. W jednym z treningów skoczył tylko 144 metry co było najgorszym rezultatem spośród wszystkich zawodników! Niejako na osłodę dobrze prezentowali się Mateja i Stoch, którzy lądowali w granicach 185-190 metra. Warto przypomnieć, iż dwójka naszych skoczków: Hula i Stoch po raz pierwszy w swojej karierze mieli możliwość skakania na skoczni mamuciej! Do kwalifikacji mogło przystąpić tylko czterech naszych reprezentantów, zatem los lub też słabsze nieco wyniki na treningach sprawiły, iż Długopolski obejrzał zawody z perspektywy trybun. Skoki Polaków w kwalifikacjach były przyzwoite - szczególnie mam na myśli Stefana Hulę i Roberta Mateję (który w czwartek skakał najrówniej spośród Polaków). Małysz zawiódł, skoczył 170.5m (co i tak było jego najlepszym rezultatem tego dnia) i zakończył kwalifikację na 30 pozycji.

Trzeba przyznać, że warunki atmosferyczne w Kulm były bardzo dobre. Piękne zimowe słońce, mróz i lekki wiatr. Wprawdzie na początku pierwszej serii wiatr nieco pomieszał plany  organizatorom konkursu (przekraczał dopuszczalne normy) to jednak po przerwie, która trwała ok. 45 minut wszystko wróciło do normy. Jury zdecydowało się, że skoki 14 zawodników (w tym trzech Polaków) zostaną anulowane i I seria wystartuje niejako od początku. Nie była to dobra wiadomość przede wszystkim dla Kamila Stocha, który w drugim, powtarzanym skoku wylądował tylko na 152 metrze, co dało mu 35 lokatę w konkursie. Swojej szansy nie wykorzystał również Stefan Hula, który skoczył bardzo słabo (140.5m) i zajął miejsce 37. Z bardzo dobrej strony, po raz kolejny zresztą pokazał się Robert Mateja, który wylądował na linii K obiektu w Kulm, czyli 185m! Przed skokiem Adama miałem niestety wielkie obawy ku temu, czy Adam Małysz awansuje do czołowej 30-ki. Na szczęście udało się, skoczek z Wisły wylądował na 177.5m co dało mu 24 miejsce. Rewelacyjnie w pierwszej serii spisywali się Austriacy: Widhoelzl i Koch, jednak znacząco nie odstawał od nich obrońca tytułu - Roar Lyokelsoey! Mogliśmy oglądać również rozczarowania, za które z całą pewnością można uznać dalekie pozycje Niemców: Herra i Spaetha, czy też dopiero 11 miejsce Jakuba Jandy (że nie wspomnę po raz kolejny o Adamie). Druga seria przyniosła znaczące przetasowania w czołówce, a to przede wszystkim za sprawą słabych skoków zawodników plasujących się w czubie tabeli. Widhoelzl i Koch, czyli zawodnicy, którzy rywalizowali z Lyokelsoeyem wylądowali o prawie 20 metrów bliżej niż w pierwszej serii, co przy doskonałym skoku Norwega (207.5m) oznaczało, że prawdopodobieństwo obrony tytułu przez Roara było bardzo duże! Drugi po pierwszym dniu MŚ był Thomas Morgenstern, który tracił do lidera 23 pkt! Do II serii awansował Małysz i Mateja, co w obliczu ostatnich konkursów można było uznać za "pewien" sukces polskiej drużyny. Robert oddał drugi dobry skok (181.5m) i po dwóch seriach zajmował 17 miejsce. Adam Małysz nie zdołał się przesunąć, zresztą wylądował dopiero na 163 metrze. Po zakończeniu piątkowych zmagań kibice zgromadzeni pod skocznią mogli obejrzeć pożegnanie Andreasa Goldbergera. To co się działo mogę oprzeć jedynie na relacji pokazanej przez TVP - jednak z całą pewnością organizatorzy zorganizowali "Goldiemu" godne klasy tego zawodnika pożegnanie: wspaniała muzyka, aura wokół skoczni (zapadał zmrok). Austriak w swoim ostatnim skoku wylądował w granicach punktu konstrukcyjnego skoczni w Kulm.



Przed rozpoczęciem drugiego dnia zawodów najbardziej liczyliśmy z całą pewnością na Roberta Mateje, który dodatkowo z bardzo dobrej strony spisał się w serii poprzedzającej trzeci skok w konkursie (wylądował na 185 metrze co było 8 rezultatem). Niestety w konkursie Robert zepsuł skok - nie wiadomo do końca co było tego przyczyną, czy złe wybicie, czy może jakiś powiew wiatru. Jednak rezultat 152 metrów zepchnął Polaka o kilka pozycji niżej. Adam Małysz w swoim trzecim skoku wylądował na 171.5m co jak na obecną dyspozycję najlepszego polskiego skoczka początku XX wieku, było rezultatem przyzwoitym. Sytuacja w czołówce była dosyć klarowna i nie za wiele się zmieniła w porównaniu do piątkowej rywalizacji. Wciąż, niepodważalnie na pierwszym miejscu był Norweg Lyokelsoey, a za nim - z dość dużą stratą plasowali się Austriacy: Morgenstern, Widhoelzl i Koch. W ostatniej serii MŚ w lotach dwójka Polaków zaprezentowała się naprawdę dobrze: Adam Małysz oddał zdecydowanie najlepszy skok spośród wszystkich oddanych na obiekcie w Kulm - 181.5m, zaś Robert Mateja wylądował o 5.5 metra dalej. W klasyfikacji końcowej Polacy dzielili miejsca tuż obok siebie, Robert był 19, a Adam 20. Końcówka konkursu była bardzo interesująca, a to ze względu na wewnętrzna rywalizację między Austriakami o miejsca na podium. Morgenstern mimo, że skoczył aż 210.5m nie zajął miejsca drugiego, które przypadło Widhoelzlowi. Tuż za podium znalazł się kolejny reprezentant gospodarzy - Martin Koch. Sporym rozczarowaniem tegorocznych MŚ w lotach były z całą pewnością dalekie pozycje Ahonena i Jandy. Tych samych zawodników, którzy tydzień wcześniej ex equo wygrali 54 Turniej Czterech Skoczni. Tak jak nie od dziś wiadomo, że Janda dobrym "lotnikiem" nie jest, tak słabsza dyspozycja Ahonena może nieco zaskakiwać. Tak więc powtórzyła się historia, Roar Lyokelsoey wygrał po raz drugi z rzędu MŚ w lotach (podobnie uczynił Hannawald - 2000 Vikersund i 2002 Harrachov).

 1. Roar Lyokelsoey (NOR) 202.5/207/190/207.5 788 pkt
 2. Andreas Widhoelzl (AUT) 205/182.5/191/208 762.4 pkt
 3. Th.Morgenstern (AUT) 195.5/195.5/182/210.5 752.2 pkt
...
 19. Robert Mateja 185/181.5/154.5/187 652.1 pkt
 20. Adam Małysz 177.5/163/171.5/181.5 636.6 pkt
 35. Kamil Stoch 152m 129.9 pkt
 37. Stefan Hula 140.5m 114.6 pkt

W niedzielę odbył się konkurs drużynowy, który z całą pewnością tak porywającym widowiskiem już nie był. Zawodnikom dodatkowo przeszkadzał wiatr, który na 30 minut storpedował zawody. Pierwszym w naszej ekipie był Adam Małysz, który wylądował na 163 metrze. Po skoku Stefana Huli mogliśmy mieć bardzo dobre nastroje, gdyż ten młody skoczek poleciał na 173 metr (co było rezultatem bardzo dobrym jak na tak mało doświadczonego skoczka!).
| Fatalny skok Mateji w konkursie drużynowym |
źródło: PAP
I kiedy wydawało się, że Polska ma szanse na bardzo dobre miejsce na kibiców spadł kubeł zimnej wody w postaci kłopotów z wiatrem. Po przerwie na belce pojawił się Kamil Stoch, który niestety swoją próbę zepsuł - 137.5m. Jednak jeszcze gorzej zaprezentował się Robert Mateja, który spadł prawie, że na bulę osiągając 90 metrów. Dosyć wcześnie z walki o podium odpadli gospodarze, którzy po fatalnym skoku Andreasa Koflera zajmowali po I serii miejsce piąte z dużą stratą do liderów. Równo i zarazem daleko skakali przede wszystkim Norwegowie z Roarem Lyokelsoeyem na czele. Przeszkodzić im próbowali Finowie, jednakże koniec końców to podopieczni Miki Kojonkowskiego wygrali konkurs drużynowy Mistrzostw Świata w lotach narciarskich..
 1. Norwegia 1497.9 pkt
 2. Finlandia 1477.2 pkt
 3. Niemcy 1374.2 pkt
 ... ...
 9. Polska 453.7 pkt

:: Podsumowanie

Z całą pewnością tegoroczne MŚ w lotach nie były zbyt udane dla polskiej reprezentacji. Adam Małysz potwierdził, że jego wyjazd należałoby skazać z góry na niepowodzenie, dodatkowo z fatalnej strony pokazała się drużyna. Jedynym pozytywnym akcentem mogą być skoki Roberta Mateji w konkursie indywidualnym. Dla Małysza były to kolejne nieudane MŚ w lotach..


Autor: Paweł Talbierz



Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie tekstów czy grafiki jest zabronione!
Copyright: @-SPORT - 2006 - magazyn sportowy.

<< poprzednia | spis treści | następna >>