|
Piłka nożna
Transfery: ..i na Polskę
My nad Wisłą też mamy swoje okno. Nasze okienko jest
skromne, zabiedzone i trudno w nim dostrzec coś dobrego, ale jakby ono nie
wyglądało to chociażby ze względów patriotycznych należy mu się przyjrzeć
bliżej.
A działo się sporo. Najciekawiej
było w szczecińskiej Pogoni, gdzie wyprzedano prawie wszystkich Polaków, a na
ich miejsce ściągnięto kilkunastu Brazylijczyków, których nazwiska (może poza
byłym reprezentantem Amaralem) niewiele komukolwiek powiedzą. Nie da się
ukryć, że prezes Pogoni to człowiek z wizją. Jeśli mu się nie daj Boże
powiedzie, to wszystkie polskie kluby napchają sobie skład obcokrajowcami w
nadziei, ze oni przyniosą im sukcesy. W wyjściowym składzie pozostali tylko Grzelak
i Kaźmierczak, a gdyby nie to, że ci dwaj zawodnicy nie dogadali się z
Wisłą w sprawie kontraktów, zapewne w jedenastce Portowców zabrakłoby Polaków.
Zostając przy Wiśle, to
największym sukcesem działaczy krakowskiego klubu jest zatrzymanie w składzie Cantoro,
Sobolewskiego i Baszczyńskiego, choć przy tym ostatnim nie ma co
ukrywać, że pomogło im trochę niezdecydowanie menadżera West Hamu. Obronę
wzmocnił Paweł Kaczorowski, a o miejsce w bramce rywalizować będzie z Majdanem
- Pawełek. Gorzej z napastnikami, bo tych ani widu ani słychu. Ponoć
skuteczność odzyskał Kryszałowicz, a i ochrzczony już mianem "szrotu"
Tomasz Dawidowski wraca do gry, ale wobec chimerycznej postawy
wiślackiej ofensywy chyba w tej formacji wzmocnienia były najbardziej wskazane.
Warszawski wicelider oprócz
jednej z gwiazd rundy jesiennej - Bronowickiego z Łęcznej - uzupełnił
kadrę obcokrajowcami - Słowakiem Gottwaldem i Brazylijczykami Edsonem i Guerreiro. Niezbyt to
wielkie wzmocnienia, ale trzeba pamiętać, że zawodnicy, którzy grali na jesieni
szli jak burza, a że zwycięskiego składu się nie zmienia, to może i jest w tym
jakaś metoda... Za miedzą, w Polonii postawiono na upadłe gwiazdy, czyli Citkę
i Terleckiego, co może świadczyć o desperacji w obozie Czarnych Koszul.
Jak widać tonący brzytwy się chwyta, ale wątpliwe, że ta brzytwa utrzyma klub na
wodach ekstraklasy.
|
|
Ciekawie było też w Kolporterze,
gdzie dokonano największego hitu zimowego okna transferowego. Od rundy
wiosennej Piechnie w ataku będzie partnerować Krzysztof Gajtkowski.
|
| Transfer "Gajtka" z Lecha do Korony jest jak na razie hitem transferowym w Polsce | |
Poza tym warto wspomnieć jeszcze o zakupionych Zganiaczu z Odry i Sasinie
z Lecha. Głośno mówi się także o transferze Tomasza Wisio z SV Pasching.
Na tle swoich najgroźniejszych konkurentów o miejsce w Pucharze UEFA te nabytki
prezentują się nader okazale. Lech pozwolił sobie tylko na Golińskiego i
Malarza, Amiki za pół roku już nie będzie, Zagłębie ściąga nikomu
nieznanych zawodników z Ameryki Południowej, a prezes Cracovii nie zgadza się
na żadne transfery, dopóki polska piłka nie zostanie uzdrowiona. Jeżeli
dotrzyma słowa za 10 lat w klubie będą grać tylko wychowankowie, jakże to
będzie miły kontrast dla szczecińskiej Pogoni...
W Grodzisku zrezygnowano z usług Sninskiego,
Porazika, Sedlaczka i wspomnianego już Golińskiego. Na ich
miejsce przyszli Gęsior, Lato i syn trenera Liczki. Nie są
to może bardzo udane transfery, ale Grodziszczanie i tak nie mogą grać już
gorzej niż jesienią ubiegłego roku. Odra tradycyjnie sprzedaje to, co może
sprzedać, a na to miejsce sprowadza kilku młodych utalentowanych zawodników,
żeby za rok- dwa poszli oni w ślady swoich starszych kolegów. Bełchatowianom
udało się zakontraktować Strąka, mówi się też o wypożyczeniu Gołosia
z Wisły Kraków. Zawsze to coś lepszego w walce o utrzymanie niż bierność jaką
reprezentuje Arka i Górnicy z Łęcznej i Zabrza. Nie będzie się co dziwić zatem,
jeśli z grona tych trzech drużyn któraś będzie towarzyszyć Polonii za rok w
drugiej lidze.
Skoro już mowa o drugiej lidze,
to tam najlepiej radzili sobie Widzew (ściągnięto Trałkę z Pogoni i Ichenacho z Drwęcej) i
Jagiellonia (Piekutowski z Wisły i Piegzik ze Szczakowianki).
Byli piłkarze Pogoni Szczecin tłumnie zwalili do Wrocławia, a Piast Gliwice
zdobył byłą gwiazdę ekstraklasy Adama Kompałę. I to tyle, co można
powiedzieć dobrego o transferach w drugiej lidze, bo w innych klubach
postawiono głównie na ilość, a nie na jakość. Choć może z ocenianiem jakości
wstrzymajmy się do rozpoczęcia rundy wiosennej.
Autor: Andrzej Gomołysek
| |