:: Jan od Biedronki
Niedawno odszedł od nas wielki poeta, ale prywatnie człowiek niezwykle skromny. Ksiądz Jan Twardowski, zwany Janem od Biedronki. Co prawda nie jestem jakimś wielkim znawcą poezji (zwłaszcza ostatnio po prostu nie mam zbyt wiele czasu by zaczytywać się w słowem
wierszowanym) ale ksiądz Twardowski zawsze był moim ulubionym poetą, a jego odejście z tego świata sprawiło, że po raz kolejny sięgnąłem po jego wiersze. Co mnie w nich tak urzeka?
Chyba przede wszystkim to, że ksiądz Twardowki pisał o rzeczach ważnych, wielkich doniosłych w sposób niezwykle specyficzny. Nie bawił się w prawienie kazań. W jego wierszach traktujących o Odkupieniu czy Wcieleniu nie pojawiały się "mądre" słowa, dla niewielu zrozumiałe. Pojawiała się za to biedronka, pasikonik, myszka skrobiąca konfesjonał, co sprawiało że czytelnik nie mógł się nie uśmiechnąć i od razu widział sprawy wiary z zupełnie innej perspektywy. Jakby wyraźniejszej, jakby łatwiejszej do zrozumienia...
"Gołębiu z arki Noego
kruku co poisz Eliasza
ośle i wole z Betlejem
psie co lizałeś Łazarza
gęsi co jedną nogę ustawiasz przed drugą
kogucie co rano budzisz
tak wołam
a oni na to
wypchaj się
dość mamy ludzi"
"Nie malujcie go bez uśmiechu
chudego jakby zjadł szarańczy ostatki
przecież w dniu Nawiedzenia
podskoczył z radości w łonie matki"
(wiersz o Janie Chrzcicielu)
Ksiądz Twardowski, sam bardzo skromny, wielokrotnie zachwycał się w swoich wierszach tym, że Wszechmogący Bóg stał się człowiekiem, ze wszystkimi człowieczymi słabościami fizycznymi, że przyszedł na świat w ubóstwie, że dał się poniżyć dla odkupienia człowieka poprzez śmierć Chrystusa na krzyżu. Jan od Biedronki wielokrotnie pokazywał też swoistą "ekonomię" Bożą. Dla Boga bogactwa tego świata nie mają znaczenia, nie przyszedł na świat jako potężny władca, nie mieszkał w pałacu pełnym przepychu. Poeta stwierdził z całą mocą:
"nie potęga
Twa słabość umocni mnie w wierze".
"Mój Bóg jest głodny
ma chude ciało i żebra"
"Bóg wszechmogący a taki pokorny
wszędzie jest a nigdzie nie widać
trzyma się krzyża rękami obiema
czysty bo wszystko mając nic dla siebie nie ma
słucha cierpliwie że już się nie przyda
tylko Wszechmogący może być taki mały
jeszcze mówią mu na złość
że ma Syna Żyda"
"Dziękuję Ci że miałeś ręce nogi ciało
że przyjaźniłeś się z grzeszną Magdaleną
że wyrzuciłeś na zbitą głowę kupców ze świątyni
że nie byłeś obojętną liczbą doskonałą"
"Ty co uciekłeś do Egiptu
gdy Herod krzyczał wszędzie
rozumiesz nasze polskie
jakoś to będzie"
Ksiądz Twardowski nie próbował nigdy upiększać rzeczywistości, mówić że życie jest wspaniałym, niekończącym się pasmem radości. Nie buntował się, nie pytał: "Boże dlaczego?" Zawsze dziękował Bogu za świat jaki zastał. Za piękno przyrody, za drugiego człowieka, ale i za trudne doświadczenia, za cierpienie. Dziękował za to, za co inni na Boga się "gniewają".
"Dziękuję Ci za tyle bólu żeby sprawdzać siebie"
"rozpacz by więcej wiedzieć
i jeszcze ból by nie myśleć
ale z innymi przetrwać"
"wszystko stało się drogą
co było cierpieniem"
"Gdyby wszyscy mieli po cztery jabłka
gdyby wszyscy byli tak silni jak konie
gdyby wszyscy byli jednakowo bezbronni w miłości
gdyby każdy miał to samo
nikt nikomu nie byłby potrzebny
Dziękuję Ci że sprawiedliwość Twoja jest nierównością"
Jan od Biedronki nigdy nie mówił Bogu: "Pokaż choć jeden dowód na to że istniejesz". Wręcz przeciwnie. Pisał:
"Dziękuję Ci za to
że nie domówionego nie domawiałeś
nie dokończonego nie kończyłeś
nie udowodnionego nie udowadniałeś"
"wierzyć to znaczy ufać kiedy cudów nie ma
cud chce jak najlepiej
a utrudnia wiarę"
- Jacek Stojanowski
PS. Nie chciałbym żeby zabrzmiało to jak reklama, ale na mojej stronie internetowej znajdziecie trochę wierszy Jana od Biedronki. Adres:
www.siewy.prv.pl
|