:: Z pamiętnika hipochondryka
Ja w moich kieszeniach mam wywar z żeń szenia,
funt wapnia na kości i proch na wspomnienia;
na stres mam relanium, ephedrę na nudę,
a żółte tabletki na bóle od wódek.
Do tego dziurawiec, miłorząb i steryd;
ten steryd się wbija wprost w cztery litery.
Bonusem zaś prozac i syropu flakon,
który mi pomaga, choć sam nie wiem na co.
To wszystko w kolorach wesołych jak kwiatki:
weselej umierać od takiej gromadki!
[I 2006]
- Michał "UnionJack" Krotoszyński
|