Recenzje

 

Temat wampirzy jest w kinie już tak oklepany, że naprawdę dziwię się reżyserom i dystrybutorom, że ciągle chcą w niego inwestować. Coś poprawiają, wdrażają swoje własne zasady i reguły. Legenda o wampirach znosi to nieźle, bo jest tylko legendą, choć może lepiej byłoby ją określić bajką, zakładając, że legenda ma w sobie ziarenko prawdy. W ostatnim czasie było wiele tego typu filmów. Jedne lepsze, drugie gorsze: "Królowa potępionych", "Dracula 2000", cykl z "Blade'm". Widownia krótko mówiąc filmy owe wygwizdała, no i miała rację. Oglądając "Underworld" szykujcie się do ponownego gwizdu, bo jest na co psioczyć.

Na Ziemi żyją dwa gatunki potępionych: wampiry i Lycony (wilkołaki). Przedstawiciele obydwu gatunków nie cierpią się nawzajem i toczą wojnę. Od momentu gdy wampirom udało się zgładzić przywódcę Lyconów - Luciana, rosną one w siłę. Szlachetne, arystokratyczne wampiry stają się coraz potężniejsze i spychają na bok bestialskie wilkołaki. Jednak wampirzyca Selene wpada na trop dziwnego zachowania Lyconów. Odkrywa, iż używają coraz to nowocześniejszej broni, stają się potężniejsze i dziwnie interesują się niektórymi ludźmi. Wbrew swojemu obecnemu Panu - Kravenowi rozpoczyna śledztwo i odkrywa tajemnicę.

Len Wiseman, który "Underworldem" zadebiutował jako reżyser, przy pomocy Danny'ego McBride'a już nie mógł chyba wymyślić niczego głupszego. Człowiek ten połączył w jednym filmie dwa gatunki, które właściwie żyją w swoich legendach oddzielnie. Ale przecież wszystko co nie jest zabronione, jest dozwolone... . Zła fabuła to przecież jeszcze nie koniec świata. Można ją nadrobić wieloma innymi elementami, których w wartkim filmie nie powinno brakować. Niestety "Underworld" poległ na całej linii od pomysłu, poprzez efekty specjalne, po aktorstwo.

Główną bohaterką filmu jest wampirzyca Selena. Niepokorna sługa Kravena, która nie uznaje go jako swojego Pana i nie może odżałować, że to jego właśnie wyznaczył na przywódcę jej "twórca" - Victor, który obecnie leży w głębokim śnie. Kate Backinsale jest na pewno aktorką światowego formatu. Złośliwi mówią, że raczej za sprawą figury, niż gry aktorskiej, choć ja osobiście do końca tego poglądu nie podzielam. Niestety "Underworld" to nie jest najlepszy przykład, aby bronić warsztatu aktorskiego Kate. Aktorka poległa na całej linii. Nie potrafiła zainteresować widza swoja postacią, nie sprawiła, żebyśmy trzymali za nią kciuki. Jest zimna i nieco naiwna. Ma zaufanie do swojego "ojca" Victora i właściwie bezgranicznie mu wierzy, choć widz poznaje inne oblicze wielkiego wampira. Niestety seksowny, lateksowy strój to za mało, aby oczarować widza.

Na podobnej zasadzie grają Shane Brolly (Kraven) i Bill Nighy (Victor). Obaj są przywódcami, obaj ograniczają się do zadarcia głowy do góry i wydawaniu rozkazów. Nie umieją przekazać fascynacji wampirami. Nie potrafią nimi zaciekawić, sprawić, aby widz po seansie miał mnóstwo pytań, tyczących się natury tych stworzeń.

Najlepiej zagrał za to Michael Sheen (Lucian), jako przywódca Lyconów. On jako jedyny ma błysk w oku, skrywaną tajemnicę. Być może dzieje się tak, iż na początku uważamy go raczej za czarny charakter, ale w miarę rozwoju wypadków kibicujemy mu i chcemy dla niego jak najlepiej.

Ogromną część filmu stanowią efekty specjalne i strzelaniny. Nowoczesna, automatyczna broń ładnie się prezentuje, jednak twórcy zdecydowanie przesadzili ze strzelaniem. W filmie nie ma za bardzo potyczek w ręcz. Wszelkie waśnie rozwiązuje się tu karabinkami. Efekt jest taki, że znów mam wrażenie, że bohaterowie mają strasznego zeza, bo zanim kogoś trafią to wystrzelą pół magazynka.

Ciekawą rzeczą była prezentacja przemiany ludzi w wilkołaki. To, że wilkołaka wyobrażałem sobie zawsze nieco inaczej to już osobna kwestia. Wielkie monstra, z dużymi, żółtymi kłami, rozrywające wszystko na strzępy. Efekt przemiany jest na ekranie wyraźnie pokazany i jako taki jest całkiem przyzwoity. Nie robi wrażenia, ale nie razi sztucznością. Natomiast sposób poruszania się tych stworzeń, uważam, że można było wykonać zdecydowanie lepiej.

Film może i miał dobre chęci bycia czymś świeżym i niepowtarzalnym. Szkoda jednak, że jeżeli ktoś decyduje się na wprowadzenie Lyconów, to pozostawia te stworzenia w złej formie, niedokończone. Szkoda, że twórcy postawili na mroczny klimat, zamiast na aktorstwo. Szkoda również, że ostatecznie wyszła z tego nuda, lub jak kto woli przeciętny film.

 

»Ocena: 3/10

 

»Autor: Dishman