|
Kogo może zagrać niejaki Vin Diesel. Sceptycznie można orzec, że
nadaje się tylko na jeden typ bohatera. Co więc wyjdzie z tego,
jeśli tym razem typowy twardziel trafi w realia komedii prosto
ze studia Walta Disneya?
Ci, którzy przeczytali sam krótki wstęp do mojej
recenzji zapewne już po części wiedzą jak będzie się prezentować
sprawa fabuły. Co ciekawe sam początek nie ilustruje jeszcze
późniejszych wydarzeń. To w nim poznajemy Shane'a Wolfe'a komandosa sił
specjalnych. Nie jest to żaden nieudacznik, lecz typowy
profesjonalista, w którego słowniku brakuje wyrazu
'niepowodzenie'. Do czasu oczywiście, bowiem misja ochrony profesora Plummera
okazuje się czarną plamą dla całych statystyk.
Kolejna będzie jednak najbardziej absurdalną w jego
dotychczasowej karierze. Oto bowiem ma za zadanie opiekować się
dość licznym i rozpuszczonym potomstwem wspomnianego naukowca. Jak nietrudno się
domyśleć wojskowe umiejętności w tym przypadku raczej nie zdadzą
egzaminu. W świecie dzieci nie istnieje dyscyplina, nie
uświadczysz tu nawet
niedosłyszalnej nutki posłuszeństwa.
Od razu nasuwa się pewne spostrzeżenie - oryginalnych i świeżych
pomysłów tu nie uświadczymy. Filmów z podobnego nurtu było już
trochę. W tej chwili najbardziej kojarzy mi się "Gliniarz w
przedszkolu" z Arnoldem Schwarzeneggerem, choć nie jest to
jedyna produkcja oparta na takim schemacie. Podobną drogę
przechodził chociażby inny paker, Hulk Hogan. Najciekawsze jest jednak to,
iż w tym przypadku nad scenariuszem pracowało aż czterech
scenarzystów. Czyżby zapomniano o tym, że nie liczy się ilość,
lecz jakość?
Pomijając zarzuty, które stawiam filmowi za
scenariusz nie mam zamiaru zrównać go doszczętnie z ziemią. Mimo
swojej przewidywalności obfituje bowiem w całą masę komicznych sytuacji.
Świetnie przemyślano między innymi sprawę z dialogami. Udało się zadbać, aby
relacje między dziećmi wyglądały dość ciekawie i w wielu
przypadkach umiały bawić widza. Cieszę się, ze twórcy dostrzegli
wszystkie możliwości scenariusza i z ukończonego skryptu
wyciągnęli praktycznie wszystko, co było do wyciagnięcia. Zaletę stanowią również
bohaterowie drugiego planu, jak chociażby zabawny trener
zapasów, czy też niania, która szybko dochodzi do wniosku, że
należy brać taryfę i zakończyć karierę. Mocno kipi od nich
pastiszem i satyrą społeczną.
Bardzo interesowało mnie to, jak Diesel po raz pierwszy poradzi
sobie w roli komediowej. Dotąd miewał jakieś tam przebłyski,
miewał też role zupełnie nijakie, ale wydawało mi się, że sam
scenariusz powinien otworzyć drogę jego możliwością. I co się
okazuje? Udało mu się stworzyć bardzo sympatyczną kreację.
Przemiana, która zajść miała w bohaterze zaszła również w nim.
Dobrze przechodził przez wszystkie jej etapy. Począwszy od bycia
bezlitosnym stróżem dyscypliny do czasu wykazywania uczuć
godnych ojca. Czyżby więc spełniło się jego największe marzenie?
Czyżby w przyszłości mógł liczyć na więcej ofert zagrania w
komediach? Zapewne tak, choć nie jest to sprawa zbyt pewna. Jak się w tym przypadku okazało wcale
nie jest to tylko i wyłącznie heros kina akcji, ale również nienajgorszy
aktor komediowy. Dzięki niemu lepiej patrzymy na całe to filmowe
przedsięwzięcie.
Wady i zalety zdają się mniej więcej równoważyć.
Zwrot akcji pod koniec filmu może nieco umilić nam same
zakończenie, w którym wszystko dzieje się zgodnie z tym co
przewidzieliśmy. Ba, nawet ktoś kto przeczyta sam opis wie, że
wszyscy będą żyć długo i szczęśliwie. No, prawie wszyscy.
Ku wielkiemu, osobistemu zaskoczeniu musze
przyznać, że film zdecydowanie nie zalicza się do najgorszych.
Bardzo prawdopodobne, iż krytykuję kino
familijne właśnie za bycie kinem familijnym. W wielu takich
przypadkach sztampowość scenariusza to coś, co należy do
porządku dziennego. Mimo wszystko oklepany pomysł i typowe jak
na filmy ze stajni Disneya zakończenie rewelacyjnie broni kilka
dobrych aspektów. Solidna szczypta komicznych gagów,
niespodzianka w postaci Vina Diesla i kilka innych elementów
sprawia, że jest do całkiem dobre i obiecujące kino. W sam raz na niedzielę, w sam
raz dla całej rodziny.
»Ocena:
5+/10
»Autor:
|