Recenzje

 

Nikt nie jest w stanie zaprzeczyć temu, że przygody Harrego Pottera to jedne z najpopularniejszych książek dla młodzieży wydanych w przeciągu ostatnich lat. Pojawienie się adaptacji filmowych serii było tylko kwestią czasu. Każda kolejna edycja biła rekordy popularności, także u nas w Polsce. Najpierw "Kamień filozoficzny", później "Komnata tajemnic", a następnie "Więzień Azkabanu". Teraz doczekaliśmy się czwartej części - "Czary Ognia". Swoją drogą długo czekać nie musieliśmy, twórcy w zastraszającym tempie serwują nam kolejne edycje przygód młodocianego czarodzieja.

W Hogwarcie odbyć się ma tradycyjny Turniej Trójmagiczny, w którym zmierzą się uczniowie z trzech szkół magii i czarodziejstwa. Uczestników, na których czekają trzy bardzo niebezpieczne zadania, wybiera jak zawsze magiczna Czara Ognia. Zazwyczaj wybierała ona trzech zawodników, jednak tym razem wylosowała również czwartego, którym jest, jak nietrudno się domyślić, Harry. Chcąc nie chcąc Potter zmierzy się z innymi uczniami w konkurencjach, wśród których znajdzie się pokonanie smoka, czy przejście przez olbrzymi labirynt. W tym czasie odradza się największy wróg Pottera... Fabuła, jak wcześniej wspomniałem, bazuje na serii książek pani J.K. Rowling. Reżyser filmu moim zdaniem zbyt trzyma się książkowego pierwowzoru - mechanicznie przeskakuje do kolejnych fragmentów książki, spłycając przy tym fabułę, aby zmieścić się w wyznaczonym czasie. Newell ominął kilka fajnych fragmentów - zabrakło mi w szczególności meczu Quidditcha podczas Mistrzostw Świata w tej dyscyplinie sportowej. Dodałby on filmowi dodatkowego smaczku, a reżyser pokazuje nam tylko olbrzymi stadion i pędzi dalej. Zresztą szkoda też, że zabrakło Zgredka i Mróżki - niezła z nich przecież para :).

No dobra - jak do tej pory z tego co piszę wynika, że "Czara Ognia" to przeciętny film, a przecież wcale tak nie jest. Zachwycają tu przede wszystkim efekty specjalne - pieniędzy na nie nie pożałowano. Smoki wyglądają wręcz fenomenalnie, podobnie jak ostateczny pojedynek Harrego (swoja drogą przypominał mi on nieco pojedynek Luke'a z Darthem Vaderem ze "Star Wars" :)). Miałem jednak wrażenie, że momentami pieniądze wywalano w błoto. Przykładem może być wspomniany wcześniej mecz: kamera zbliża się do olbrzymiego stadionu, który został perfekcyjnie wykonany na komputerze. Zapowiada to dobrą zabawę i efektowny mecz, a tu lipa... Po co zatem ten stadion? Widz czuje się przez niego podwójnie zawiedziony, przynajmniej takie było moje odczucie. Film ogólnie jest przeładowany efektami, ale stoją one na wysokim poziomie, więc nie jest źle. Płacimy za bilet zawsze tyle samo - niezależnie od jakości efektów - więc nie mamy co narzekać ;).

Aktorstwo w filmie stoi na dość wysokim poziomie. Z młodocianych aktorów najlepsza wg mnie jest Emma Watson wcielająca się w postać Hermiony. Od pierwszej części filmu nieźle radzi sobie z powierzoną jej rolą i pasuje do niej (nie licząc wyglądu - w powieści Rowling pisała, że Hermiona zbyt ładna nie jest, a twórcy filmów sprawili nam miła niespodziankę :)). Daniel Radclife i Rupert Grimm też dają sobie radę, ale muszą jeszcze trochę popracować nad swoim aktorstwem. Ogólnie jest nieźle.

Film jest znacznie mroczniejszy od swoich poprzedników, raczej nie nadaje się dla dzieci. Nowy "Harry Potter" trzyma w napięciu, coraz bliżej mu do rasowego thrillera (no, może trochę przesadzam ;)). Co prawda szans na to, że widz wyjdzie z seansu roztrzęsiony i będzie ostrożnie wykonywał każdy ruch nie ma, ale przecież to nadal jest "tylko" adaptacją książki dla młodzieży. Swoją drogą filmowcy usilnie starają się o to, by ich filmy były mroczne i straszne. Przykładem może być film na motywach ksiązki przeznaczonej do tego, by czytały ją przede wszystkim dzieci, a Polański robi z tego mroczną opowieść. Większość takich filmów staje się hitami kasowymi - thrillery dla dzieci się sprzedają? ;)

W filmie jest jeden bardzo zabawny moment, gdy Hermiona rozmawia z Harrym o swoim nowym chłopaku i mówi, że mało ze sobą rozmawiają, gdyż ten "woli ćwiczenia fizyczne"... :))

Podsumowując: nowa część przygód młodego czarodzieja to niezły film, ale do ideału brakuje mu jeszcze sporo. Jednak z każdą edycją jest coraz lepiej, więc jest szansa, że o kolejnych produkcjach z tej serii będziemy mówić w samych superlatywach. Zresztą po co ja to piszę skoro większość ludzi film już widziała ;).

 

»Ocena: 7+/10

 

»Autor: Mielonek