Stoi na plaży.
/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/
Widzę ją. Jej rozwiane na wietrze włosy. Jej
szarozielone włosy, w których odbija się morze. Jej blade usta, które kochały
słodycz pocałunków. Jej niczym nieosłonione piersi,
którymi pozwalała mu się bawić. Jej nogi, między które on tak uwielbiał
wchodzić. Widzę także jej łzy. Kryształowe łzy.
Pamiętała, kiedy się pierwszy raz z nim spotkała,
pamiętała to pierwsze spotkanie, jakby to było wczoraj. Chodziła sobie po tej
plaży, na której dzisiaj stoi, zaczepił ją, zaczął jej prawic komplementy.
Uwielbiała słuchać komplementów, zwłaszcza od niego, zwłaszcza na temat swojej
urody. Potem zaczęli rozmawiać. Nawet nie zauważyła, kiedy, zaczęła mu się wyżalać. Wyjawiła mu wszystkie swoje tajemnice, których
jeszcze nikomu nie wyjawiła. Dlaczego, nie wiedziała, może to jego głos,
miękki, a zarazem szorstki, ciepły, a zarazem wypełniony chłodem? A może jego
oczy. W których palił się błękitny płomień. Wiedziała wtedy tylko tyle, że nie
chce go już opuszczać. Tylko tyle.
Wciąż na nią patrzę, a ona płacze. Zachodzące słońce
odbijało się od powierzchni morza, tylko zwiększało smutek tej chwili. Czerwone
morze, to było coś, co ona zawsze kochała, dziś znienawidziła. Przez niego.
Pamiętała, kiedy drugi raz się z nim spotkała. W czasie
zachodu słońca. Znowu rozmawiali, a ona znowu wszystko mu powiedziała, nie
chciała nic przed nim ukrywać. Kochała go, ale bała się to powiedzieć. Bała
się, czego, odwrócenia się od niej, wyśmiania, nie, on był idealny, on nie
mógłby. A jednak się bała. Kiedy słońce już zaszło, a morze, zostało zasypane
srebrno-złotym, księżycowym pyłem, powietrze się schłodziło, ale on wciąż był
ciepły, przybliżyła się do niego. Chciała żeby ją
objął, żeby ją ogrzał. Błagała, żeby tylko na chwilkę przytulił ją do siebie.
Poczuła jego dotyk, tak, przytulił się do niej, poczuła jego zapach,
podniecające połączenie, dezodorantu Adidasa,
męskiego potu, morskiej wody i bijącego od niego ciepła. Podniosła głowę,
popatrzyła mu w oczy, zobaczyła w nich lodowaty błysk. I wtedy ją pocałował.
Chciała tego, od pierwszego razu, gdy go zobaczyła, chciała,
by ją pocałował. Wtedy, kiedy już ją pocałował, przestała już tego
chcieć, nie chciała, wiedziała, że to się dzieje za szybko. Odepchnęła go od
siebie, ale bardzo delikatnie. Była już tym zmęczona, poszła do domu.
Patrzę cały czas. Na nią, na jej nagie ciało. Słońce już
zaszło za horyzont, Teraz morskie bałwany uderzały o brzeg, a srebrno-złoty
księżyc patrzy na nią razem ze mną. On wie wszystko, widział wszystko.
Pamiętała, cały rok, wszystkie dwanaście miesięcy. Była
z nim. Kochała go, uwielbiała go. Czasem uznawała go za bóstwo. Uwielbiała,
kiedy prawił jej komplementy, cichutkie komplementy,
do uszka, w czasie stosunku, uwielbiała to. Uwielbiała się z nim kochać. Lubiła
także, kiedy przynosił jej biżuterię, lub inne małe prezenty. Wiedziała, że on
też lubił, kiedy pokazywała mu się w samym naszyjniku, sięgającym piersi. Wtedy
powoli do niej podchodził, jakby nie chciał jej spłoszyć. Całował ją. Całą.
Usta, pępek, sutki. Uwielbiała, kiedy przesuwał swoje palce, po całym jej
ciele, on chyba też to lubił, sprawiało mu to przyjemność. A księżyc ich
obserwował.
Ostatni rzut oka, na piękność. Wstała z piasku. Ruszyła
powolnymi kroczkami w kierunku morza. To wszystko przez niego, to wszystko
przez niego, powtarzała wciąż. To wszystko przez niego. To były jej ostatnie
słowa.
Pamiętała dzisiejszy dzień, kiedy z nim rozmawiała,
powiedziała mu, że jest w ciąży. Bała się jego reakcji, bała się tego, co
powie. Czy zaproponuje jej aborcję, czy się od niej odwróci, czy ucieknie? Nie
wiedziała. Patrzała na niego, chwilkę, wstał, przytulił ją do siebie. To będzie
wspaniałe dziecko. Mam nadzieję, że będę dobrym ojcem - usłyszała, kiedy
szeptał jej do ucha. Uśmiechnęła się i zarazem rozpłakała. Była szczęśliwa.
Dlaczego się utopiła? Nie wiem, nie wiem także, dlaczego
mówiła, że to przez niego. Wiem tylko, że teraz już jej nie ma wśród nas. Już
jej nie ma...
/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\
”Bo każdy, kto się wywyższa, będzie poniżony,
a ten, kto poniża, będzie wywyższony.”
/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\
Playlista:
- Siv Kakaroto – Powietrze
- Fokus – Magnes
- Śliwka Tuitam - Selekta
/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\
czyli
Lance
”Casper” Deathunter®
/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\
kontakt:
e-mail: lcd_88@interia.pl